Danuta Stenka: "Nie ma czego się wstydzić. Progresy poprawiają jakość życia"

Danuta Stenka została ambasadorką kampanii społecznej „Czas na wzrok 40+”.

10 mln Polaków cierpi z powodu prezbiopii, czyli problemów z gorszym widzeniem po 40. roku życia. Większość nie wie, że taką związaną z wiekiem nieprawidłowość widzenia można łatwo korygować – za pomocą szkieł progresywnych. Podobny problem miała Danuta Stenka, dla której gorsze widzenie stanowiło poważny dyskomfort zarówno w życiu prywatnym, jak i w pracy aktorskiej. Dzięki okularom progresywnym problem zniknął, a aktorka została ambasadorką kampanii społecznej „Czas na wzrok 40+”.

O prezbiopii, szkłach progresywnych i ich zaletach z Danutą Stenką oraz Sylwią Szarkiewicz z Grupy Essilor rozmawia Anna Komorowska.

Brała pani udział w ogólnopolskiej kampanii „Czas na wzrok 40+”. Jaki jest jej cel?

Danuta Stenka (na zdjęciu): „Czas na wzrok 40+” to świetna inicjatywa, dzięki której Polacy zaczęli otwarcie mówić o swoich kłopotach z widzeniem po 40. roku życia i przede wszystkim dowiedzieli się, czym jest prezbiopia. Przestała ona być tematem tabu – ludzie zrozumieli, że jest co prawda nieuniknionym procesem fizjologicznym, ale jednocześnie można w prosty sposób złagodzić jej objawy, dobierając okulary korekcyjne z soczewkami progresywnymi. Poza tym akcja uwrażliwiła społeczeństwo na potrzebę regularnych badań, dbania o wzrok i prawidłowej korekcji okularowej i to uważam za jej ogromny sukces. Wielu moich znajomych przekonało się, że nie ma czego się wstydzić i że „progresy” mogą być okej i znacznie poprawiają jakość życia.


Czym jest prezbiopia i jakie są jej pierwsze objawy?

Sylwia Szarkiewicz: Prezbiopia jest wynikiem naturalnych zmian, które zachodzą w naszym organizmie wraz z wiekiem. W pierwszej kolejności zauważamy, że czytanie drobnego druku staje się dla nas coraz bardziej problematyczne. Charakterystyczne jest również odsuwanie tekstu dalej od oczu. Niektórzy zauważają, że do czytania potrzebują bardziej intensywnego światła. Często występują również objawy, których nie łączymy bezpośrednio ze wzrokiem, takie jak bóle głowy czy szybkie męczenie się oczu w czasie pracy.


Kiedy prezbiopia zaczęła pani przeszkadzać?

D.S.: W pewnym momencie, właśnie w okolicach czterdziestki, w trakcie czytania powieści w radiu poczułam, że widzę zdecydowanie gorzej. Na początku myślałam, że to kwestia oświetlenia, i zupełnie nie dopuściłam do siebie myśli, że coś dzieje się z moim wzrokiem, przecież zawsze był bez zarzutu. Niestety, sytuacja się pogarszała, a ja ciągle odwlekałam wizytę u specjalisty. Właściwie dopiero gdy stałam się ambasadorką marki okularów progresywnych i zaczęłam nosić szkła progresywne, zobaczyłam, i to dosłownie, różnicę (śmiech).


Miała pani jakiś problem z zaakceptowaniem siebie jako okularnicy? Lubi pani siebie w okularach?

D.S.: Sęk w tym, że jeśli okulary dobrane są w profesjonalny sposób, zupełnie w niczym nie przeszkadzają. Przeciwnie, to w zasadzie piękna biżuteria, piękny dodatek do stylizacji. Mam również takie odczucie, że doskonale podkreślają charakter osoby, która je nosi, a niektóre oprawki potrafią nawet skorygować rysy twarzy. Już na samym początku dobrano mi piękne oprawy, w związku z tym w pełni zaakceptowałam siebie w okularach. Właściwie się z nimi nie rozstaję (śmiech).



>>> Ból głowy z lewej strony – co oznacza ból lewej skroni i ból lewego oka?



A co, jeśli już używamy okularów do dali? Trzeba sprawić sobie drugie, żeby dobrze widzieć z bliska?

S.S.: Zdecydowanie nie. Korzystanie z dwóch par okularów jest niekomfortowe, ponieważ wymusza konieczność ciągłej zmiany okularów. Gdy chcemy coś przeczytać, musimy zdjąć okulary do dali i założyć te do czytania. Nie wspominając o tym, że trzeba pamiętać, aby okulary nosić ze sobą. Aby uniknąć podobnych problemów, warto wybrać szkła progresywne, które zastępują wiele par okularów.


Czym się charakteryzują?

S.S.: To jedne z najbardziej zaawansowanych technologicznie szkieł okularowych dostępnych na rynku. Jeszcze 60 lat temu były rewolucją w optyce, dziś stosują je miliony ludzi na świecie, doceniając ich skuteczność i wygodę. Szkło progresywne ma kilka obszarów widzenia: za wyraźne widzenie dali odpowiada jego górna część, za widzenie z bliskiej odległości – dolna, środek z kolei zapewnia dobre widzenie pośrednich odległości.


Pani Danuto, czy komfort widzenia pojawił się od razu, czy potrzebowała pani czasu, żeby się przyzwyczaić?

D.S.: Faktycznie, nie ukrywam, że potrzebowałam chwili, żeby mój wzrok zaadaptował się do nowej rzeczywistości. Na początku odczuwałam lekkie zawroty głowy. Zgłosiłam się nawet ponownie do optometrysty, żeby upewnić się, czy wszystko jest w porządku, ale okazało się, że to zupełnie normalne i naturalne zjawisko. Oczy po prostu potrzebują czasu, żeby przestawić się na patrzenie przez szkła progresywne. Wypracowanie dobrych nawyków sprawiło, że obecnie nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez nich.


Czy ze szkłami progresywnymi jest tak samo jak z tradycyjnymi? Czy dobiera się je indywidualnie do każdego pacjenta?

S.S.: Wszystkie okulary korekcyjne powinny być dopasowane przez specjalistę w salonie optycznym, w innym wypadku mogą mieć bardzo negatywny wpływ na nasz wzrok. W przypadku okularów progresywnych prawidłowe pomiary są kluczowe, aby w pełni cieszyć się korzyściami, jakie daje ich noszenie. Szkła progresywne są projektowane z uwzględnieniem parametrów indywidualnych użytkowników. Dlatego przed wykonaniem takich soczewek musimy zbadać wzrok u specjalisty, np. optometrysty w zakładzie optycznym.


Soczewki czy okulary?



Jak często powinniśmy badać wzrok?

S.S.: Wzrok powinniśmy badać przynajmniej raz w roku. Takie badanie może być wykonane przez okulistę lub optometrystę. Optometryści często przyjmują w salonach optycznych, dzięki czemu dostęp do takiego specjalisty jest ułatwiony.


Pani Danuto, skoro o wzroku mowa, to gdzie możemy panią zobaczyć w najbliższym czasie?

D.S.: Oj, trochę tego jest (śmiech). Na pewno w serialu „Diagnoza” – co prawda moja postać może nie wzbudza zaufania i sympatii, ale szczerze powiedziawszy, właśnie takie role są dla aktora wspaniałym wyzwaniem. Będzie się dużo działo, tak że zachęcam do oglądania. Poza tym gram również w drugim serialu – „Wojenne dziewczyny”. A teatralnie i na żywo – zapraszam do Teatru Narodowego, TR Warszawa, Nowego Teatru i Teatru Łaźnia Nowa w Krakowie.


Pewnie często to pani słyszy wygląda pani zachwycająco! Jak pani to robi?

D.S.: To bardzo miłe, dziękuję. Ale wie pani, chyba w pewnym momencie dojrzałam do tego, żeby swoje ciało traktować przede wszystkim z szacunkiem – mam je tylko jedno. Staram się prowadzić w miarę zdrowy tryb życia, czyli ćwiczenia fizyczne, świadome odżywianie, a każdą wolną chwilę poświęcam ukochanej rodzinie i swoim pasjom. I myślę, że to jest taki sekretny sposób na dobry wygląd i samopoczucie – miłość i umiejętność czerpania radości z życia.


W ramach kampanii 13 października odbył się też Rodzinny Bieg Czas Na Wzrok. Poza popularyzacją zdrowego trybu życia i zachęcaniem całych rodzin do aktywności fizycznej ma też jeszcze jeden szczytny cel. Jaki?

S.S.: Głównym powodem, dla którego zdecydowaliśmy się na organizację tego biegu, jest pomoc podopiecznym domów dziecka. Każda zarejestrowana osoba to kolejna para okularów korekcyjnych dla dzieciaków. Idea jest poniekąd kontynuacją innej kampanii, której organizatorem była Grupa Essilor – „Zobacz lepszą przyszłość”, w ramach której organizowaliśmy badania przesiewowe wzroku dla wychowanków domów dziecka, a w razie stwierdzonych wad wzroku i konieczności korekcji fundowaliśmy im okulary korekcyjne.


Fot. materiały prasowe

Czytaj więcej:


Autor: Anna Komorowska