Zdrowie jest najważniejsze!

Do czego namawia nas Agata Młynarska? Do tego, byśmy zadbały o siebie. Wykupiły dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne - jeśli możemy. Apeluje też, abyśmy regularnie robiły badania, bo to jedyny sposób, by dożyć późnej starości... I jeszcze, że warto walczyć o szczęście.

Skąd pomysł na portal internetowy? Nie wystarczyła pani praca w radiu i telewizji?


Kiedy skończyłam 40 lat, moja sytuacja życiowa była bardzo trudna. Przeszłam do „sekcji" kobiet dojrzałych. Dzieci wyfrunęły z domu, nie miałam mężczyzny u boku, praca o mnie zapomniała... Przez chwilę kusiło mnie nicnierobienie... Ale nie poddałam się temu. Pomyślałam: wszystko zależy ode mnie. Mogę teraz zadbać o siebie, wciąż z energią młodości, ale jednocześnie ze świadomością osoby dojrzałej. I postanowiłam podzielić się tym, co zdobyłam, z innymi kobietami. To, co osiągnęłam, ma sens tylko wtedy, kiedy mogę się tym dzielić. Chciałam powiedzieć, że choć tracisz wszystko, możesz wszystko znów zyskać. Trzeba tylko skupić się na dobrych rzeczach i nie tracić energii na złe, pracować nad sobą, określić, co chcesz osiągnąć i jakie są twoje cele. Żeby innym babkom było łatwiej i żeby wiedziały, że nie są same.


I portal wydał się najlepszą płaszczyzną porozumiewania?


Kobiety są dziś strasznie zalatane i komputer oraz internet stają się w naturalny sposób ich towarzyszami - w pracy, w domu, wszędzie. Do wymiany myśli, informacji, maili. Są pod ręką jako pewna forma kontaktu ze światem. W ramach tej formy szukają w internecie miejsc, które są wartościowe. To właśnie dla nich stworzyłam mój portal.


Uczestniczy pani w dyskusjach na forum?


Oczywiście! Śledzę uważnie wiele wątków, wszystkie są dla mnie ważne. Zaczęłam też wyłapywać z forum ciekawe rzeczy i zapraszać autorki postów do współpracy na pełnych prawach tekstu. Potem wokół tekstu często buduje się cała społeczność.


Ta aktywność wynika z samotności?


Nie sądzę. Na forum udzielają się też babki, które są spełnione, mają firmy, rodziny, mężów lub partnerów, często dorastające dzieci. Po prostu kobieta jako gatunek ludzki potrzebuje rozmowy, lubi to. Poza tym ma potrzebę wspólnotowości. Wiele kobiet, podobnie jak ja, chce się dzielić swoimi osiągnięciami. Dlatego właśnie portal nazywa się OnaOnaOna - bo to jest łańcuch: jedna Ona drugiej Onej, ta z kolei trzeciej Onej. To jest klasyka „podaj dalej", dobra energia krąży, jest dzielona, a przez to mnożona. Kiedy odzywa się dziewczyna w kiepskiej sytuacji, mówię „napisz do nas na portal, dostaniesz grupę wsparcia, dziewczyny pomogą". I dokładnie tak się dzieje: dziewczyna dostaje wsparcie.


Materialne?


Też, ale nie tylko. Każdy rodzaj wsparcia. Kobiety reagują na czyjąś opowieść, piszą do siebie na forum, potem piszą prywatnie. Organizują się, jedna do drugiej jedzie, pomagają sobie. To jest naprawdę niesamowite, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Ten portal to rodzaj psychoterapii.


Nie bała się pani, że w internetowej dżungli się pani dostanie? Przecież sygnuje pani ten portal własnym nazwiskiem!


To prawda, internet może być i piekłem, i niebem. Jest tu mnóstwo wspaniałych rzeczy, ale też zalew chamstwa, bylejakości, anonimowej podłości, ordynarnych komentarzy. Rzeczywiście, mój portal jest pierwszym w Polsce, sygnowanym prywatnym nazwiskiem i to z podniesioną przyłbicą przez osobę znaną publicznie. I wie pani co? Z dumą mogę powiedzieć, że przez rok działalności na OnaOnaOna nie pojawił się ani jeden chamski wpis.


Na forum nigdy nie dochodzi do kłótni?


Kłótni - nie. Są forumowiczki, które się spinają z innymi. Kiedy pojawiają się babki o nickach Lolka czy Michelle, zawsze robi się gorąco. Ale dziewczyny, choć prezentują niezwykłą różnorodność poglądów i postaw, nie obrażają się nawzajem. Za to dyskutują. I mają bardzo cenne uwagi, które warto wprowadzać w życie. Czasem na trudne tematy - wątek „niepełnosprawne one" ma 191 wpisów. Wątek „życie zaczyna się po pięćdziesiątce" ma ich 45 - choć mówi się, że po pięćdziesiątce już ludzie do internetu nie zaglądają.


Zapewniacie też możliwość zadbania o zdrowie w praktyce.


Tak! Jako portal jestem partnerem dużych kampanii na rzecz zdrowia kobiet, z których wynika dla nich wiele korzyści. Bierzemy np. udział w ogromnym projekcie, robionym wspólnie z Centrum Medycznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w sprawie profilaktyki cukrzycy. Można się było przez portal rejestrować na bezpłatne badania w różnych ośrodkach w Polsce. Tak samo w sprawie Kwiatu Kobiecości i profilaktyki raka szyjki macicy. Organizujemy też w różnych miastach dla kobiet warsztaty „Ona Intymnie" na temat zdrowia intymnego, związanych z nim stereotypów, mitów i tabu. Takie warsztaty odbyły się już w Poznaniu, Krakowie, Wrocławiu czy Warszawie.


To warsztaty dla każdego?


Warsztaty na żywo, otwarte i bezpłatne, dla każdego, kto się zapisze. Odbywają się pod hasłem „Spójrzmy sobie w oczy i porozmawiajmy o tym, co najważniejsze".


Bierze pani w nich udział osobiście?


Jasne! Nie oddalam się od moich czytelniczek na dystans czerwonego dywanu, jestem z nimi. A poza tym wszystko organizuję, zbieram fundusze, zapraszam znanych lekarzy i profesorów, którzy radzą, tłumaczą i odpowiadają na każde pytanie. Potem z tego powstają teksty - jak się badać, jak z tych porad korzystać.


Wygląda na to, że „dbaj o zdrowie" to jedno z ważniejszych przesłań pani portalu?


Tak, bo zdrowie trzeba traktować poważnie. Kobiety to wiedzą i chcą dobrej, rzetelnej informacji o tym, co jest dla nich dobre, a w internecie krąży wiele niesprawdzonych wiadomości. Dlatego piszemy o wielu ważnych sprawach: o migrenie, jąkaniu, zdrowiu wcześniaków, raku szyjki macicy, diecie niegłupiej, przyczynach pocenia się dłoni; o tym, co się dzieje ze skórą po diecie, jak wspomagać dietę suplementami, czym jest bulimia. Ogromna rozmaitość, chyba wszystkie możliwe tematy, związane z ciałem i jego funkcjonowaniem. Dziewczyny mnie wzruszają, bo powtarzają moje słowa „Agata powiedziała, że zdrowie jest najważniejsze. Napisała, że trzeba zrobić cytologię. To my trzymamy się planu, który wytyczyła i w grudniu zapisujemy się wszystkie na cytologię". Bardzo prężnie działa też forum na temat zdrowia: jest tu ponad 40 stron wpisów, niemal 140 poruszanych tematów.


Pani portal dokonał czegoś, co się zdarzyło w Polce po raz pierwszy: życie wirtualne przeniosło się do realnego świata!


To prawda. Samoistnie powstają Kluby ONA w różnych miastach. Pierwszy był Klub w Puławach, stworzony przez lokalnie działającą bizneswoman z ogromną dawką energii, choć bez pomysłu na życie - i ukierunkowała tę energię, tworząc lokalną społeczność ONA. Kiedy przyjechały do nich w odwiedziny dziewczyny z Warszawy, powiedziały „my też tak chcemy" i stworzyły Klub ONA w stolicy. Na otwarcie Klubu przyjechały babki z Krakowa i Łodzi i postanowiły, że też chcą mieć swój własny. To poszło jak burza: wciąż powstają kolejne!


Są okazją do spotkań przy kawie?


Ależ nie tylko! Dziewczyny organizują się i robią różne akcje: dyskusje o rozwoju, osobowości, potencjale i tym, co możemy po czterdziestce zrobić ze swoim życiem - to klub w Pszczynie. We Wrocławiu spotkanie będzie się obracało dookoła zdrowia, warszawskie planowane jest na temat rozwoju przez sztukę i tego, jak otwierać małe firmy i wzmacniać swój potencjał na rynku pracy, dokształcać się, na jakie kursy zapisać. ONE to kobiety o niebywałej inicjatywie, które potrzebują odrobiny wsparcia czy ukierunkowania. Mają wielką gotowość przyjmowania wyzwań i wiedzą, że od nich wiele zależy. Mój portal wyzwolił w tych dziewczynach energię do działania, które mają prowadzić do zmiany jakości ich życia. Trzymam za każdą z nich kciuki.

Autor: Agata Domańska