Wyrzuć „zapychacze", daj dziecku zdrowie

Drogie mamy, pozwalacie jeść swoim dzieciom chipsy, hamburgery, pizzę i ciastka? Niedobrze, bo takie niezdrowe „przekąski" obniżają odporność dziecka, a słaba odporność to duża podatność na choroby i infekcje.

Już wiele lat temu naukowcy udowodnili, że jednym z kluczowych elementów w budowaniu odporności naszych pociech jest odpowiednia dieta, a to oznacza, że musi być urozmaicona, zdrowa i bogata w składniki odżywcze. Jedzenie typu fast food i inne „zapychacze" na pewno zdrowe nie są - związki w nich zawarte niszczą układ odpornościowy dzieci. Weźmy np. takie chipsy...
Chipsy tłuste i toksyczne
Chipsy, oprócz tego że zawierają sól i niezdrowe tłuszcze, są źródłem toksyn niebezpiecznych dla układu nerwowego. Nie dość, że powodują otyłość, mogą doprowadzić do szeregu chorób układu krążenia i zwiększają ryzyko zachorowania na raka. Winien temu jest odkryty dość niedawno przez polskich naukowców toksyczny związek zwany akrylamidem, ten sam, na który narażeni są palacze. To oni dowiedli, że niebezpieczny wzrost stężenia akrylamidu we krwi może powstać już po zjedzeniu JEDNEJ PACZKI CHIPSÓW dziennie. Oczywiście, wszystko zależy od masy ciała. Jeśli zatem tę jedną paczkę chipsów pochłonie dziecko, w jego krwi znajdzie się więcej akrylamidu na kilogram masy ciała niż na przykład u dorosłego mężczyzny. Dlatego dla dzieci i młodzieży tego typu żywność jest szczególnie niebezpieczna. Ale nie tylko o masę ciała tu chodzi...
Układ odpornościowy malucha
Układ odpornościowy dziecka - o czym czasami rodzice zapominają - nie jest taki sam jak u dorosłego człowieka. Jest dużo wrażliwszy, ponieważ dopiero się kształtuje. Lekarze i ich badania nie pozostawiają złudzeń: układ odpornościowy osiąga pełną dojrzałość w zakresie zdolności obronnych dopiero w 12 roku życia. Pomyślmy zatem, jaką krzywdę robimy np. ośmiolatkowi, proponując mu „obiad" w popularnej fastfoodowej sieci, w menu której znajdziemy HAMBURGERY, SKRZYDEŁKA KURCZAKA W PANIERCE, FRYTKI, jeśli omijać powinien je człowiek dorosły. Przez wizyty w takich „przybytkach smaku" naszpikowani jesteśmy przecież nie tylko pustymi kaloriami, które zwiększają naszą masę ciała, ale i związkami, które podwyższają poziom złego cholesterolu, więc mają działanie miażdżycotwórcze. Aż strach pomyśleć, jakie spustoszenie te same związki robią w organizmie dziecka. „Ale dzieci to lubią" - powie pewnie niejedna mama. I będzie miała rację. Lubią. I to też nie bez powodu.
Dzieci lubią frytki i paluszki
Do większości jedzenia typu fast food i tzw. „szybkich" przekąsek typu KRAKERSY czy SŁONE PALUSZKI dodaje się polepszacze smaku oraz konserwanty. Jeżeli producent twierdzi, że jego produkty nie zawierają konserwantów i my mu nawet uwierzymy, pozostanie jeszcze problem ogromnej ilości soli. Nadmiar soli w diecie dziecka jest przecież niezdrowy. Dlaczego? Ponieważ nerki kilkulatka jeszcze nie radzą sobie z tak dużą ilością tej substancji. Poza tym sól podnosi poziom ciśnienia krwi, a to prowadzi do powstania chorób układu krążenia. Czy dziecko może chorować na nadciśnienie tętnicze? Ależ może. I to już kilkunastoletnie.
Zresztą nie tylko o tak poważne choroby jak nadciśnienie tętnicze tu chodzi. Niezdrowe jedzenie, tak jak wspomnieliśmy, niszczy układ odpornościowy, co oznacza, że organizm dziecka może nie poradzić sobie z takimi „zwykłymi" problemami jak katar czy grypa. Łatwiej złapie wirusa, bakterię, bo nie ma tyle sił na obronę przed nimi, jak układ odpornościowy dziecka wzmocniony zdrową dietą. Przejdźmy więc do wyjaśnienia, co tak naprawdę oznacza ta „zdrowa dieta".
Zdrowe odżywianie w skrócie
PO PIERWSZE, zadbajmy o urozmaicenie diety dziecka, by zapewnić jego organizmowi niezbędne składniki odżywcze. Kupujmy więc:
• produkty zbożowe z pełnego ziarna, czyli m.in. ciemne pieczywo, musli wielozbożowe, płatki kukurydziane, kaszę gryczaną, pęczak,
• mleko oraz jego przetwory, ponieważ wpływają na prawidłowe wzrastanie i uwapnienia kośćca,
• owoce i warzywa, które powinny występować w każdym posiłku,
• mięso i ryby - mięso: najlepiej wybierać chude mięsa o korzystnych proporcjach kwasów tłuszczowych (drób, ale bez skórki); ryby: najlepiej przygotować na grillu lub upiec (UWAGA, dzieciom nie należy podawać parówek, ponieważ są to produkty wysokoenergetyczne, bogatotłuszczowe i mają niewielkie ilości białka),
• tłuszcze roślinne - do potraw gotowanych, duszonych należy używać oleju rzepakowego lub oliwy, a do surówek i sałatek - słonecznikowego lub sojowego.
PO DRUGIE, pamiętajmy, by dziecko było odżywiane regularnie: posiłki należy zaplanować w równych odstępach czasu, unikając zbyt krótkich lub zbyt długich przerw między nimi, najlepiej byłoby więc, gdyby było ich od 4 do 5 dziennie (w zależności od apetytu), jednak najważniejsze są śniadanie, obiad, kolacja. Dzieci chodzące do szkoły powinny jeść drugie śniadanie.
PO TRZECIE, ograniczmy naszym dzieciom spożycie pokarmów słodzonych cukrem, soków i napojów, szczególnie tych gazowanych (pepsi, coca-cola, oranżada). Wskazane są woda mineralna niegazowana, herbaty owocowe i soki warzywne.
PO CZWARTE, należy zmniejszyć spożycie soli kuchennej: tej dodawanej do potraw i zawartej w produktach spożywczych (dużo jej w wędlinach, konserwach, żółtych serach i produktach instant, dlatego warto czytać treść etykietek na kupowanych produktach).
PO PIĄTE, nie pozwólmy dziecku podjadać między posiłkami (szczególnie nie gódźmy się na bezmyślne podjadanie podczas oglądania telewizji).

Przez batoniki niższe IQ
To tyle, jeśli chodzi o wpływ zdrowego i niezdrowego jedzenia na układ odpornościowy dziecka. Na koniec dodajmy jeszcze, że przez to „złe" jedzenie organizmy naszych dzieci nie tylko słabiej bronią się przed drobnoustrojami chorobotwórczymi, ale i fatalnie wpływają na ich inteligencję! Niemożliwe? A jednak. Brytyjscy naukowcy przebadali 14 tysięcy maluchów urodzonych po 1990 roku i stwierdzili, że dzieci, które przed ukończeniem trzeciego roku życia jadły dużo chipsów, ciastek i pizzy, mają niższe IQ po skończeniu 8 lat niż ich rówieśnicy! Dlaczego? Wytłumaczenie okazuje się wyjątkowo proste...
Pierwsze trzy lata życia to kluczowy okres w rozwoju ludzkiego mózgu - wtedy rozwija się on szybciej niż kiedykolwiek później. Dlatego tak ważne jest, by dostarczać organizmowi odpowiednich składników odżywczych, a nie pustych kalorii, jakie są w chipsach czy słodyczach. Jedząc produkty bogate w tłuszcz i cukier, ale ubogie w witaminy, nie pozwalamy mózgowi rozwinąć się do optymalnego poziomu.
Pamiętajmy więc, jeśli chcemy, by nasze dzieci mniej chorowały - i były bardziej mądre - zapewnijmy im posiłki zawierające białko, żelazo oraz witaminy. A dostępne na rynku preparaty uodparniające? Jeżeli zależy nam, aby system immunologiczny dziecka był wzmacniany dodatkowo, możemy je stosować, ale po konsultacji z lekarzem. Nawet jeśli są to specyfiki naturalne? Oczywiście. Nadmiar dobrego też szkodzi.

 

Już wiele lat temu naukowcy udowodnili, że jednym z kluczowych elementów w budowaniu odporności naszych pociech jest odpowiednia dieta, a to oznacza, że musi być urozmaicona, zdrowa i bogata w składniki odżywcze. Jedzenie typu fast food i inne „zapychacze" na pewno zdrowe nie są - związki w nich zawarte niszczą układ odpornościowy dzieci. Weźmy np. takie chipsy...



Chipsy tłuste i toksyczne

 

Chipsy, oprócz tego że zawierają sól i niezdrowe tłuszcze, są źródłem toksyn niebezpiecznych dla układu nerwowego. Nie dość, że powodują otyłość, mogą doprowadzić do szeregu chorób układu krążenia i zwiększają ryzyko zachorowania na raka. Winien temu jest odkryty dość niedawno przez polskich naukowców toksyczny związek zwany akrylamidem, ten sam, na który narażeni są palacze. To oni dowiedli, że niebezpieczny wzrost stężenia akrylamidu we krwi może powstać już po zjedzeniu JEDNEJ PACZKI CHIPSÓW dziennie. Oczywiście, wszystko zależy od masy ciała. Jeśli zatem tę jedną paczkę chipsów pochłonie dziecko, w jego krwi znajdzie się więcej akrylamidu na kilogram masy ciała niż na przykład u dorosłego mężczyzny. Dlatego dla dzieci i młodzieży tego typu żywność jest szczególnie niebezpieczna. Ale nie tylko o masę ciała tu chodzi... 



Układ odpornościowy malucha

 

Układ odpornościowy dziecka - o czym czasami rodzice zapominają - nie jest taki sam jak u dorosłego człowieka. Jest dużo wrażliwszy, ponieważ dopiero się kształtuje. Lekarze i ich badania nie pozostawiają złudzeń: układ odpornościowy osiąga pełną dojrzałość w zakresie zdolności obronnych dopiero w 12 roku życia. Pomyślmy zatem, jaką krzywdę robimy np. ośmiolatkowi, proponując mu „obiad" w popularnej fastfoodowej sieci, w menu której znajdziemy HAMBURGERY, SKRZYDEŁKA KURCZAKA W PANIERCE, FRYTKI, jeśli omijać powinien je człowiek dorosły. Przez wizyty w takich „przybytkach smaku" naszpikowani jesteśmy przecież nie tylko pustymi kaloriami, które zwiększają naszą masę ciała, ale i związkami, które podwyższają poziom złego cholesterolu, więc mają działanie miażdżycotwórcze. Aż strach pomyśleć, jakie spustoszenie te same związki robią w organizmie dziecka. „Ale dzieci to lubią" - powie pewnie niejedna mama. I będzie miała rację. Lubią. I to też nie bez powodu.

 

 

Dzieci lubią frytki i paluszki

 

Do większości jedzenia typu fast food i tzw. „szybkich" przekąsek typu KRAKERSY czy SŁONE PALUSZKI dodaje się polepszacze smaku oraz konserwanty. Jeżeli producent twierdzi, że jego produkty nie zawierają konserwantów i my mu nawet uwierzymy, pozostanie jeszcze problem ogromnej ilości soli. Nadmiar soli w diecie dziecka jest przecież niezdrowy. Dlaczego? Ponieważ nerki kilkulatka jeszcze nie radzą sobie z tak dużą ilością tej substancji. Poza tym sól podnosi poziom ciśnienia krwi, a to prowadzi do powstania chorób układu krążenia. Czy dziecko może chorować na nadciśnienie tętnicze? Ależ może. I to już kilkunastoletnie.

 

Zresztą nie tylko o tak poważne choroby jak nadciśnienie tętnicze tu chodzi. Niezdrowe jedzenie, tak jak wspomnieliśmy, niszczy układ odpornościowy, co oznacza, że organizm dziecka może nie poradzić sobie z takimi „zwykłymi" problemami jak katar czy grypa. Łatwiej złapie wirusa, bakterię, bo nie ma tyle sił na obronę przed nimi, jak układ odpornościowy dziecka wzmocniony zdrową dietą. Przejdźmy więc do wyjaśnienia, co tak naprawdę oznacza ta „zdrowa dieta".

 

 


Zdrowe odżywianie w skrócie

 

PO PIERWSZE, zadbajmy o urozmaicenie diety dziecka, by zapewnić jego organizmowi niezbędne składniki odżywcze. Kupujmy więc:

 

• produkty zbożowe z pełnego ziarna, czyli m.in. ciemne pieczywo, musli wielozbożowe, płatki kukurydziane, kaszę gryczaną, pęczak,

• mleko oraz jego przetwory, ponieważ wpływają na prawidłowe wzrastanie i uwapnienia kośćca,

• owoce i warzywa, które powinny występować w każdym posiłku,

• mięso i ryby - mięso: najlepiej wybierać chude mięsa o korzystnych proporcjach kwasów tłuszczowych (drób, ale bez skórki); ryby: najlepiej przygotować na grillu lub upiec (UWAGA, dzieciom nie należy podawać parówek, ponieważ są to produkty wysokoenergetyczne, bogatotłuszczowe i mają niewielkie ilości białka),

• tłuszcze roślinne - do potraw gotowanych, duszonych należy używać oleju rzepakowego lub oliwy, a do surówek i sałatek - słonecznikowego lub sojowego.

 

PO DRUGIE, pamiętajmy, by dziecko było odżywiane regularnie: posiłki należy zaplanować w równych odstępach czasu, unikając zbyt krótkich lub zbyt długich przerw między nimi, najlepiej byłoby więc, gdyby było ich od 4 do 5 dziennie (w zależności od apetytu), jednak najważniejsze są śniadanie, obiad, kolacja. Dzieci chodzące do szkoły powinny jeść drugie śniadanie.

 

PO TRZECIE, ograniczmy naszym dzieciom spożycie pokarmów słodzonych cukrem, soków i napojów, szczególnie tych gazowanych (pepsi, coca-cola, oranżada). Wskazane są woda mineralna niegazowana, herbaty owocowe i soki warzywne.

 

PO CZWARTE, należy zmniejszyć spożycie soli kuchennej: tej dodawanej do potraw i zawartej w produktach spożywczych (dużo jej w wędlinach, konserwach, żółtych serach i produktach instant, dlatego warto czytać treść etykietek na kupowanych produktach).

 

PO PIĄTE, nie pozwólmy dziecku podjadać między posiłkami (szczególnie nie gódźmy się na bezmyślne podjadanie podczas oglądania telewizji).

 

 

Przez batoniki niższe IQ

 

To tyle, jeśli chodzi o wpływ zdrowego i niezdrowego jedzenia na układ odpornościowy dziecka. Na koniec dodajmy jeszcze, że przez to „złe" jedzenie organizmy naszych dzieci nie tylko słabiej bronią się przed drobnoustrojami chorobotwórczymi, ale i fatalnie wpływają na ich inteligencję! Niemożliwe? A jednak. Brytyjscy naukowcy przebadali 14 tysięcy maluchów urodzonych po 1990 roku i stwierdzili, że dzieci, które przed ukończeniem trzeciego roku życia jadły dużo chipsów, ciastek i pizzy, mają niższe IQ po skończeniu 8 lat niż ich rówieśnicy! Dlaczego? Wytłumaczenie okazuje się wyjątkowo proste... 

 

Pierwsze trzy lata życia to kluczowy okres w rozwoju ludzkiego mózgu - wtedy rozwija się on szybciej niż kiedykolwiek później. Dlatego tak ważne jest, by dostarczać organizmowi odpowiednich składników odżywczych, a nie pustych kalorii, jakie są w chipsach czy słodyczach. Jedząc produkty bogate w tłuszcz i cukier, ale ubogie w witaminy, nie pozwalamy mózgowi rozwinąć się do optymalnego poziomu.

 

Pamiętajmy więc, jeśli chcemy, by nasze dzieci mniej chorowały - i były bardziej mądre - zapewnijmy im posiłki zawierające białko, żelazo oraz witaminy. A dostępne na rynku preparaty uodparniające? Jeżeli zależy nam, aby system immunologiczny dziecka był wzmacniany dodatkowo, możemy je stosować, ale po konsultacji z lekarzem. Nawet jeśli są to specyfiki naturalne? Oczywiście. Nadmiar dobrego też szkodzi.

Autor: Joanna Grzegorzewska

Komentarze