Wstydliwa wilgoć

Choroby pęcherza zawsze są dokuczliwe, ale na ogół łatwo dają się leczyć. Warunek - trzeba je szybko wykryć i poradzić się lekarza.

Choroby pęcherza zawsze są dokuczliwe, ale na ogół łatwo dają się leczyć. Warunek - trzeba je szybko wykryć i poradzić się lekarza.

Na dolegliwości pęcherza częściej od mężczyzn cierpią kobiety. Szacuje się, że najczęstsza z chorób - zapalenie pęcherza -przynajmniej raz w życiu dotyka co drugą panią.


Wpływa na to kilka czynników. Przede wszystkim budowa kobiecej cewki moczowej, która jest stosunkowo krótka i szeroka, co ułatwia dostęp bakteriom. Istotne są także zmiany fizjologiczne powodowane przez ciążę czy podczas menopauzy, gdy cieńsza i mniej elastyczna błona śluzowa staje się bardziej podatna na podrażnienia.

Kłopoty z pęcherzem powoduje też jego przeziębienie, gdyż ułatwia atak bakterii. Wprawdzie zapalenie pęcherza jest najczęstszą chorobą, ale zakażenie może wystąpić w każdym odcinku układu moczowego.


Przykre i bolesne

Klasyczne objawy wszystkich chorób układu moczowego wywołanych przez bakterie to częste parcie na mocz oraz pieczenie przed, w trakcie i po jego oddaniu. Przy czym odstępy pomiędzy kolejnymi wizytami w toalecie stają się coraz krótsze, a ilość oddawanego moczu coraz mniejsza. Natomiast coraz silniejsze bolesne kurcze towarzyszą ostatniej fazie oddawania moczu. Ponadto często występują również bóle w podbrzuszu, promieniujące do okolicy lędźwiowo-krzyżowej. Jeśli przy takich bólach pojawia się gorączka, bóle głowy, mdłości, to można podejrzewać, że doszło do zapalenia odmiedniczkowego nerek. O schorzeniach układu moczowego świadczą też: krew w moczu, zmiana jego koloru czy bardzo silny zapach. Krew w moczu, a także drobne krwiste strzępki mogą być objawem raka pęcherza moczowego.

Ważne! Najczęściej nowotwór nie powoduje żadnych bólów, częściej występuje u mężczyzn niż u kobiet. Jednak jego stwierdzenie wymaga specjalistycznych badań, a leczenie zależnie od stopnia rozwoju może oznaczać ingerencję chirurgiczną, chemio- lub radioterapię. Jednak generalnie takie schorzenia układu moczowego jak proste zapalenia czy zakażenia, bez względu na przykre i bolesne objawy, nie stanowią zagrożenia dla ogólnego stanu zdrowia. Należy je jednak leczyć, by nie dopuścić do stanu przewlekłego.

Nietrzymanie moczu, choć coraz częstsze uchodzi za chorobę wstydliwą, choć szacuje się, że w Polsce problem ten dotyczy trzech milionów osób - w zdecydowanej większości kobiet. Początek wygląda niewinnie. Gwałtowny atak kaszlu, kichania czy wybuch śmiechu powoduje, że robi się mokro w dolnych partiach bielizny. Incydent coraz częściej się powtarza. Ale osoba dotknięta tą przypadłością wstydzi się pójść do lekarza i powiedzieć: „mam kłopoty z nietrzymaniem moczu". Jest to jedyne sensowne postępowanie, gdyż choroba nie cofnie się. Za to jej dalszy rozwój utrudni życie, a z czasem uniemożliwi nawet wyjście z domu. Nie musi tak być. Nietrzymanie moczu można skutecznie wyleczyć, a w najgorszym razie utrzymać pod kontrolą.


Gdzie tkwi przyczyna?

Przyczyn nietrzymania moczu jest wiele: komplikacje związane z porodem, jak rozerwanie mięśni krocza, nadwyrężenie sąsiednich mięśni podczas silnego parcia. Skutki mogą być odczuwane dopiero w wieku 40-60 lat. Zawsze zwiększa zagrożenie otyłość oraz infekcje układu moczowego. W okresie menopauzy na nietrzymanie moczu może mieć wpływ niedobór estrogenów. I wreszcie narastająca z wiekiem wiotkość mięśni, powodowana przez zmiany tkanki łącznej.


Gimnastyka, elektrostymulacja, chirurgia

Skuteczną metodą uporania się z kłopotami jest gimnastyka, która ma właściwości rehabilitacyjne, a także profilaktyczne. Ćwiczenia wskaże każdy ginekolog. Wystarczy poświęcić na nie kwadrans. Przykład: usiąść na krześle, pomiędzy kolanami umieścić piłeczkę, kilkakrotnie ją ściskać.

Czasem dla wzmocnienia rezultatów gimnastyki lekarz kieruje na elektrostymulację. Pacjentka siada w fotelu, który podłączony jest do urządzenia emitującego impulsy. Regenerują one mięśnie i poprawiają ich funkcjonowanie. Gdy nie sprawdza się żaden rodzaj rehabilitacji, pozostaje leczenie chirurgiczne, które polega na naciągnięciu mięśni podtrzymujących narządy wewnętrzne. Operacja przeprowadzana jest w znieczuleniu i na ogół nie powoduje komplikacji. Trwa z reguły 20-30 minut. Niesłusznie więc pacjentki się przed nią bronią, gdyż i tym razem sprawdza się reguła, im wcześniej, tym lepiej.

Autor: Ewa Łuszczuk