​#ZdroweLato Wakacyjne choroby – sposoby na letnie dolegliwości i infekcje

Nikt nie chce chorować w wakacje – zwłaszcza jeśli to kosztowny, długo planowany i wyczekiwany urlop w egotycznym miejscu. Pechowo to właśnie podczas wakacyjnych wojaży dopadają nas przeróżne przykre dolegliwości, które skutecznie psują nam beztroską zabawę i odpoczynek. Większość pułapek wiąże się ze specyfiką miejsca, które odwiedzamy, oraz naszymi własnymi nawykami, można więc je przewidzieć i nie dać się niemile zaskoczyć.

Nikt nie chce chorować w wakacje – zwłaszcza jeśli to kosztowny, długo planowany i wyczekiwany urlop w egotycznym miejscu. Pechowo to właśnie podczas wakacyjnych wojaży dopadają nas przeróżne przykre dolegliwości, które skutecznie psują nam beztroską zabawę i odpoczynek. Większość pułapek wiąże się ze specyfiką miejsca, które odwiedzamy, oraz naszymi własnymi nawykami, można więc je przewidzieć i nie dać się niemile zaskoczyć.

„Zemsta faraona”

Ci, którzy latem szukają piaszczystych plaż, ciepłego morza, palm i kolorowych drinków, ale w cenie łaskawej dla rodzinnego budżetu, na pewno rozważają wczasy w krajach arabskich. Egipt, Tunezja czy Maroko to miejsca gwarantujące dobrą pogodę, a w pakiecie all inclusive także pełne brzuchy nawet najbardziej wybrednych wczasowiczów. Bardzo rzadko zdarzają się jednak turnusy bez przynajmniej jednej osoby cierpiącej z powodu „zemsty faraona”, czyli ostrego zatrucia pokarmowego.


W wielu przypadkach to wina obcych, nieznanych naszemu układowi immunologicznemu drobnoustrojów obecnych przede wszystkim w wodzie (kranowej, używanej też do przygotowania kostek lodu), czasami także na owocach i warzywach oraz w nieprawidłowo przyrządzonych potrawach z ulicznych stoisk. Biegunka podróżnych, bo tak się również nazywa tę wakacyjną chorobę, objawami przypomina grypę żołądkową, męcząc pacjenta dolegliwościami gastrycznymi (rozwolnienie, wymioty), którym może towarzyszyć osłabienie, uczucie rozbicia, a także bóle mięśniowe czy gorączka.


Osoba, którą dopadła choroba, zmuszona jest spędzać czas w pokoju hotelowym, w pobliżu łazienki, tracąc urlop i denerwując się z powodu swojego pecha. Przed „zemstą faraona” można się chronić – dbając o higienę, dezynfekując ręce, pijąc wyłącznie wodę przegotowaną lub z butelki, nie korzystając z kranówki podczas mycia zębów, prosząc o napoje bez kostek lodu oraz przyjmując probiotyki – najlepiej zaopatrzyć się w nie już 2 tygodnie przed planowanym wyjazdem i przyjmować je codziennie aż do końca wycieczki. W podróżnej apteczce nie powinno też zabraknąć środków przeciwbólowych i przeciwgorączkowych, węgla leczniczego, kapsułek lub saszetek na wzdęcia i środków regenerujących wątrobę (przydatne, gdy turysta nadmiernie folguje sobie w restauracji).


Czytaj więcej: Zemsta faraona - wakacyjna biegunka


Zatrucie pokarmowe – salmonella, E.coli, gronkowiec, jad kiełbasiany

Nie potrzeba faraona i egzotycznych bakterii, by nabawić się równie poważnych problemów gastrycznych. Także na naszym, krajowym podwórku (oraz w każdym innym miejscu na świecie) zdarzają się zatrucia – częściej latem, gdyż łatwiej wówczas natrafić na źle przechowywaną żywność. Pod wpływem wysokiej temperatury w produktach spożywczych mnożą się groźne dla naszego układu pokarmowego bakterie i toksyny, a najpopularniejsi sprawcy letnich zatruć to:


  • Salmonella – występuje w jajach, mięsie, mleku i jego przetworach
  • bakterie Escherichia coli – przenoszone są przez owady, mogą więc trafić do każdego typu nieprawidłowo zabezpieczonej żywności
  • gronkowiec – namnaża się zwłaszcza w słodkich produktach węglowodanowych
  • jad kiełbasiany – występuje w źle przechowywanych konserwach mięsnych, rybnych i warzywnych


Objawy zatrucia pokarmowego mogą być lekkie lub bardzo poważne, wymagające hospitalizacji. By zminimalizować ryzyko letnich problemów gastrycznych, warto powstrzymać się od stołowania w miejscach niebudzących zaufania (np. przydrożnych barach z grillem czy podejrzanych budkach z burgerami), kupowania produktów wyglądających na powtórnie zamrożone (np. łatwe do zidentyfikowania są lody w zdeformowanych opakowaniach), spożywania potraw niedopieczonych lub surowych (tatar, owoce morza), niepasteryzowanego mleka i podrobów.


W apteczce zawsze warto mieć środki przeciwko biegunce, leki przeciwbólowe, węgiel leczniczy czy probiotyki. W przypadku ciężkiego zatrucia (np. jadem kiełbasianym) konieczna jest szybka konsultacja lekarska i zaaplikowanie choremu surowicy antybotulinowej.


Czytaj też: Dyspepsja – co to jest? Jakie są objawy niestrawności?


Tropikalne niespodzianki i egzotyczne choroby

Coraz więcej polskich turystów rezygnuje z wygód, które oferują pięciogwiazdkowe hotele, i decyduje się na samodzielne wakacje bez biura podróży. Daleka Azja czy głęboka Afryka to kierunki, które z roku na rok cieszą się coraz większym zainteresowaniem wśród naszych rodaków, nie każdy podróżnik zdaje sobie jednak sprawę, że z takiego urlopu może przywieźć coś więcej niż piękne wspomnienia. Nagła zmiana klimatu z umiarkowanego na gorący i tropikalny obniża drastycznie odporność Europejczyków, co może skutkować większą podatnością na infekcje wirusowe i bakteryjne, choroby pasożytnicze czy dolegliwości gastryczne.


Turysta wybierający się w daleką, egzotyczną podróż (np. do Indonezji czy Sudanu) powinien skonsultować się z lekarzem medycyny tropikalnej lub specjalistą w zakresie chorób zakaźnych, którzy pomogą skompletować apteczkę przed wyjazdem do określonego kraju, ułożą optymalny plan szczepień dostosowany do charakteru wyjazdu i regionu świata, a jeśli trzeba – zlecą profilaktykę przeciwmalaryczną. W niektórych przypadkach konieczne jest założenie tzw. żółtej książeczki, czyli Międzynarodowej Książeczki Szczepień – np. do wielu krajów Ameryki Południowej wpuszczą nas wyłącznie z aktualnym szczepieniem przeciwko żółtej gorączce, a w Arabii Saudyjskiej wymagane może być szczepienie przeciwko meningokokowemu zapaleniu mózgu.


W większości przypadków warto też skorzystać ze szczepień zalecanych – dla większości tropikalnych kierunków są to: szczepienie przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu A (żółtaczka pokarmowa) i B (żółtaczka wszczepienna), szczepienie przeciw tężcowi, a przede wszystkim przeciw odrze – w Polsce jest to choroba łagodna, ale jeżeli zarazimy się w którymś z krajów Afryki Subsaharyjskiej, chorobę możemy przypłacić życiem.


Kobiece infekcje intymne

Największy odsetek zachorowań na infekcje intymne notuje się latem. Zachorowaniom sprzyja korzystanie ze wspólnych basenów, w których woda (pomimo chlorowania) nigdy nie jest idealnie czysta. Plażowicze codziennie zostawiają w niej resztki naskórka, kosmetyków, śliny i innych wydzielin, a przede wszystkim przeróżne zarazki, które z łatwością dostają się do naszych organizmów.


Letniej higienie intymnej nie służy brak prysznica po każdym wyjściu z basenu, siedzenie na mokrym ręczniku w mokrym kostiumie, korzystanie z publicznych toalet. Wśród najczęstszych dolegliwości intymnych można wymienić bakteryjne zapalenie pochwy (objawy to białawe, szare lub żółte upławy, czasem z pasemkami krwi, swędzenie i podrażnienie miejsc intymnych), zakażenie chlamydią (nasilona wydzielina z pochwy, ból przy oddawaniu moczu) oraz grzybicę pochwy wywołaną drożdżakami z gatunku Candida albicans (grudkowate upławy, swędzenie, pieczenie i podrażnienie okolic intymnych). W podróżnej apteczce nie powinno zabraknąć probiotyków ginekologicznych, leku zawierającego furaginę, maści łagodzącej infekcje grzybicze (np. popularne Clotrimazolum) oraz chusteczek do higieny intymnej (przydatne podczas podróży samolotem czy autokarem).


Panie przyzwyczajone do nagłych nawrotów infekcji zapewne wożą ze sobą również gałki dopochwowe z propolisem (działające przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo) czy proszki z benzydaminą do sporządzania irygacji i nasiadówek. W czasie urlopu trzeba szczególnie dbać o higienę intymną – często podmywać się ciepłą wodą, zmieniać mokry kostium, prać prysznic po wyjściu z basenu, a także unikać przygodnych kontaktów seksualnych, które są częstą przyczyną zakażeń intymnych, czasami nawet pomimo zabezpieczenia.


Dowiedz się więcej: Choroby przenoszone drogą płciową


Dalekie loty i jet lag

Syndrom nagłej zmiany czasowej, czyli tzw. jet lag, dotyka podróżujących samolotem, którzy przekraczają inne strefy czasowe. Nasz organizm lepiej znosi podróże na zachód (czyli np. do USA), gdyż wówczas doba się wydłuża, a „gratisowe” godziny łatwo spożytkować i położyć się spać o odpowiedniej porze. Gorzej, gdy tych godzin w dobie zaczyna brakować, co dzieje się np. w przypadku podróży do Japonii – nasz mózg uważa, że jest godzina 12.00, tymczasem na tokijskim zegarze wybija już 19.00. Trudno zmusić się do snu o odpowiedniej porze, zwłaszcza że dodatkowo jesteśmy zazwyczaj podnieceni nowym, egzotycznym dla nas otoczeniem. Bezsenna noc odbija się na kolejnych dobach pobytu, przez co urlop (zwłaszcza jeśli jest krótki, kilkudniowy) może stać się pasmem udręki i nieustanną walką ze zmęczeniem.


Turyście mogą pomóc łagodne ziołowe środki nasenne i wysiłek fizyczny przed wyznaczaną miejscowym zegarem porą odpoczynku. Lepiej nie sięgać po mocniejsze środki lub alkohol, gdyż łatwo całkowicie rozregulować swój zegar biologiczny, a poranny kac przyniesie więcej szkody niż pożytku.


Nigdy bez ubezpieczenia!

Bez względu na to, czy podróżujemy z biurem podróży, czy na własną rękę, powinniśmy szczególnie zadbać o bezpieczeństwo zdrowotne swoje i najbliższych. Wypadki chodzą po ludziach – zwłaszcza latem. Koszty opieki zdrowotnej za granicą potrafią zaskoczyć nawet najbogatszych turystów – tygodniowy pobyt w meksykańskim szpitalu po przebytym udarze może kosztować pacjenta nawet kilkaset tysięcy złotych!


Raczej nikt nie nastawia się na takie wydatki, planując letni wypoczynek, dlatego do wysokiej ceny egzotycznej wycieczki warto dołożyć kilkaset złotych na solidny pakiet ubezpieczenia turystycznego. Dobra polisa uchroni nas nie tylko przed finansowymi konsekwencjami nieszczęśliwych wypadków czy poważnych zachorowań, ale pozwoli nam odzyskać pieniądze za stracony bagaż, zalany sprzęt fotograficzny czy odwołany lot. A jeśli podróżujemy po Europie, pamiętajmy o wyrobieniu sobie Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ) pozwalającej na nieodpłatne korzystanie z niezbędnych świadczeń zdrowotnych w czasie tymczasowego pobytu na terenie innego państwa członkowskiego.



Autor: Kamila Śnieżek / jot