W trosce o dziecko

Rozmowa z dr Małgorzatą Łukomską, dermatologiem, pediatrą i specjalistą chorób zakaźnych.

Jakie problemy skórne występują u niemowląt?


Najczęściej rodziców zaczynają niepokoić zmiany fizjologiczne, np. rumień noworodkowy, który jest odpowiedzią skóry - przebywającej dotąd w wygodnym i miękkim otoczeniu wód płodowych - na wszystko, co jest sztywne, twarde, chemiczne. Na skórze pojawiają się krostki z białym czubkiem, często mylnie rozpoznawane przez pediatrów jako trądzik noworodkowy. Są to zmiany łagodne, wymagające tylko delikatnej pielęgnacji.


A kolejny popularny problem?


To niemowlęce łojotokowe zapalenie skóry, które również często nie jest właściwie rozpoznawane. Czerwone, łuszczące się zmiany, zarówno na twarzy, na skórze pod włosami czy na klatce piersiowej mocno niepokoją rodziców. Obawiają się oni, że to alergia czy atopowe zapalenie skóry. Tymczasem atopowe zapalenie skóry na ogół ujawnia się dopiero po trzecim, najczęściej po szóstym miesiącu życia. Rzadsze przyczyny problemów skórnych to np. potówki, powstające najczęściej przez typowo polski grzech nieprawidłowej pielęgnacji - suchość skóry, kiedy dziecko myjemy zwykłymi mydłami czy oliwkami oraz trądzik niemowlęcy u dzieci, których mamy cierpiały na nasilony trądzik.


W takim razie jak dbać o skórę niemowląt?


Przede wszystkim staramy się nie przegrzewać dziecka. Rodzicom wydaje się, że im cieplej je ubiorą, tym lepiej. Tymczasem to szkodzi maluszkowi. Zwróćmy uwagę na dzieci nieco starsze, kilkuletnie. One są tak aktywne, że jeśli je ciepło ubierzemy, bardzo szybko się spocą, zgrzeją i za chwilę będą miały problemy skórne. Dzieci chodzące, biegające należy ubrać w ten sposób, aby miały przynajmniej jedną warstwę ubrań mniej aniżeli dorośli. To samo się tyczy niemowląt, które nie mają jeszcze tak sprawnej termoregulacji jak osoby dorosłe. One się nie wypocą, tylko dostaną potówek, zaostrzy się łojotokowe zapalenie skóry, mogą się nawet odwodnić albo doznać szoku termicznego, bo i takie przypadki zdarzają się.


Skóra niemowląt jest wyjątkowa...


Ona po prostu nie jest dojrzała. Ma co prawda taką samą grubość jak u osób dorosłych, ale jest pozbawiona warstw zrogowaciałych. Są to praktycznie żywe komórki naskórka. Charakteryzuje się większą przepuszczalnością, większą utratą wody, większym przenikaniem różnych substancji do organizmu, wreszcie ma większą tendencję do tworzenia pęcherzy. Dlatego do skóry dziecka należy podchodzić z wielką delikatnością i rozsądkiem. Rodzice powinni unikać używania różnych substancji rozpuszczalnikowych, bo mogą one poparzyć skórę dziecka.


Co pani ma na myśli?


Rodzice często używają spirytusu do pielęgnacji pach, szyi czy okolic pępka. A trzeba pamiętać o tym, że stężony alkohol przenika do organizmu dziecka. Znane są przypadki, gdy przy częstym stosowaniu spirytusu na duże powierzchnie skóry rodzice zupełnie nieświadomie doprowadzali do upicia dziecka. I druga sprawa - spirytus bardzo mocno wysusza skórę i może ją wręcz poparzyć.


Jakich kosmetyków zatem używać?


Do przemywania należy używać preparatów niealkoholowych. W pierwszym okresie życia warto sięgnąć po emolienty, czyli najłagodniejsze środki myjące oparte na parafinie czy wazelinie. Są to środki łatwo dostępne, więc nie powinno być problemu z ich kupnem.


Niemowlęta często mają suchą, łuszczącą się skórę.


Po wyjęciu z wód płodowych skóra niemowląt zaczyna wysychać, gruczoły produkujące maź płodową zamykają się, warstwa mazi płodowej się złuszcza, a gruczoły łojowe nie są jeszcze w pełni sprawne. Dlatego skórze dziecka należy zapewnić warstwę ochronną. Zatem do mycia należy stosować emolienty. Unikać należy oliwki, chyba że specjalną, rozcieńczoną z wodą.


Dawniej używało się różnego rodzaju pudrów, a nawet - biorąc przykład z babcinych metod - mąki ziemniaczanej...


Teraz się od tego odchodzi. Mąkę ziemniaczaną odradzam, bo mogą w niej bytować roztocza. Jeszcze raz przypominam, że skóra dziecka jest otwarta, to żywy organizm, roztocza zaś mogą łatwo wywołać reakcję alergiczną. Warto natomiast stosować preparaty z dużą zawartością cynku, zwłaszcza w okolicach pupy, tam gdzie chodzi o ochronę skóry przed oddziaływaniem moczu i stolca. Są to specjalne kremy ochronne, które pomagają uniknąć pieluszkowego zapalenia skóry.


Czym jest pieluszkowe zapalenie skóry?


Pieluszkowe zapalenie skóry jest chorobą, którą musi zaliczyć każdy niemowlak. Problem zaczyna się wtedy, kiedy rodzice wprowadzają inne pokarmy niż mleko. Pojawia się u dzieci od czwartego miesiąca życia, rzadko wcześniej. Była teoria, że jest to związane ze zmianą odczynu stolca z zasadowego na bardziej kwaśny. Inna teoria mówi, że zmiany skórne są wynikiem pojawiania się w przewodzie pokarmowym drożdżaków. Dziecko dużo czasu przesypia. Pod pieluchą zaś, jeśli jest kupka, znajdują się doskonałe warunki do ich namnażania. I powstaje pieluszkowe zapalenie skóry wywołane przez drożdżaki.


Jak się ono objawia?


Najpierw pojawia się delikatne zaczerwienienie. Jeżeli rodzice nie zareagują w porę albo jeśli dziecko jest osłabione (przyjmuje antybiotyk, ma gorączkę czy nawet infekcję wirusową), mogą pojawić się grudki, nadżerki. Wtedy zmiany bolą, a leczenie jest znacznie dłuższe. Podkreślam więc, że warto sięgać po preparaty ochronne stosowane na skórę znajdującą się pod pieluszką, aby nie doprowadzić do skrajnych postaci zapalenia. Musimy też pamiętać, że dzieciaczek nie może być przewijany tylko dwa razy dziennie.


Czy w takiej sytuacji konieczna jest wizyta u lekarza, czy też można poradzić sobie z problemem w domu?


Jak najbardziej pieluszkowe zapalenie skóry można leczyć w domu. Odpowiednie preparaty dostępne są na stoiskach dziecięcych bez recepty. Znacznie częściej należy zmieniać pieluchę, poza tym wietrzyć pupę, czyli zostawiać dziecko bez pieluszki, myć skórę delikatnie wodą przegotowaną z dodatkiem emolientu i jak najczęściej stosować preparat na pieluszkowe zapalenie skóry. Jeśli takie działania nie pomagają, a problem pogłębia się, wtedy należy szukać pomocy u pediatry lub dermatologa.


Czy w przypadku pielęgnacji skóry dziecka można popaść w przesadę?


Przesada w każdej dziedzinie zawsze niesie fatalne skutki. Zarówno w zakresie hartowania dziecka, jak i zapewnienia sterylnych warunków życia. Dziecko musi nabyć pewną odporność, musi mieć kontakt z drobnoustrojami, które zasiedlają nasze środowisko, naszą skórę. Skóra ludzka nie jest jałowa. Gdyby zrobić z niej wymaz, okazałoby się, że są na niej drożdżaki, paciorkowce naskórkowe, są nawet gronkowce, które w żaden sposób nam nie zagrażają. Więcej, tzw. flora fizjologiczna chroni przed wtargnięciem tego, co niebezpieczne, choćby gronkowców złocistych. Gdyby na skórze nie było gronkowca białego, w jego miejsce bardzo szybko wszedłby agresywny gronkowiec złocisty, który może wywołać zmiany chorobowe. Przyroda nie znosi pustki, nie ma w niej próżni.


W ostatnim czasie powróciła moda na pieluchy tetrowe. Jestem ciekaw, które pieluchy pani zdaniem lepiej stosować - tetrowe czy jednorazowe?


Jedne i drugie mają swoje zalety i wady. Proszę sobie wyobrazić, że chodzi pan cały dzień w foliowych majtkach. Nie byłoby to zbyt przyjemne. A pieluchy jednorazowe są takimi foliowymi majtkami, które nie przepuszczają powietrza. Pieluszki tetrowe mają ten plus, że są powłoką oddychającą. Wszystko jest dobrze do momentu, gdy dziecko zrobi siku. W pampersie mocz jest wchłaniany i trzymany z dala od skóry dziecka, zaś w przypadku pieluchy tetrowej skóra będzie miała z nim bezpośredni kontakt. Jeśli dziecko przebywa w domu, a rodzice często kontrolują stan pieluchy i przewijają potomka natychmiast po tym, jak zrobi siku lub kupkę, to jak najbardziej warto stosować pieluchy tetrowe. Natomiast np. na spacerze, kiedy nie ma możliwości tak częstego przewijania, lepszym rozwiązaniem będzie pielucha jednorazowa.


Autor: Jerzy Dziekoński