W pełnym słońcu

Poparzenia słoneczne zdarzają się częściej, niż myślimy. Ci wszyscy ludzie spaleni na raka, których mijamy nad brzegiem morza, to ich ofiary.

Nie zdają sobie z tego sprawy, bo dolegliwości - pieczenie i ból - pojawią się dopiero pod wieczór. A bąble na plecach w nocy. Tylko że wtedy jest za późno na myślenie o wyborze kapelusza. Z objawami poparzenia II stopnia - pęcherze na to wskazują - trzeba natychmiast zgłosić się do lekarza.

Z medycznego punktu widzenia oparzenie słoneczne jest odpowiedzią zapalną na nadmierną ekspozycję na światło ultrafioletowe, dochodzi wtedy do rozszerzenia naczyń, wzrostu ich przepuszczalności oraz obrzęku i zaczerwienienia skóry. Synteza melaniny (pigmentu), która zwykle pochłania promieniowanie, jest niewystarczająca i wtedy właśnie dochodzi do uszkodzenia skóry.


Ratujmy skórę

Oparzenie słoneczne I stopnia objawia się zaczerwienioną i obrzękniętą skórą, jest ona gorąca w dotyku, nierzadko swędzi, piecze, a nawet boli. Co wtedy robić? Trzeba jak najszybciej schłodzić całe ciało, np. wziąć 15-minutowy prysznic. Tylko nie lodowaty! Najlepiej jeśli woda początkowo jest letnia, a następnie coraz chłodniejsza. Gdy zaczyna nam dokuczać ból, można sięgnąć po łagodne środki przeciwbólowe. Jednak gdy ból się nasila, trzeba zgłosić się do lekarza.


W aptekach możemy dostać wiele preparatów łagodzących skutki poparzenia. Zawierają one najczęściej:


- prowitaminę B5 - regeneruje uszkodzoną skórę, zmniejszają utratę wody przez naskórek,

- alantoinę - działa ściągająco, przyśpiesza ziarninowanie tkanek, ma właściwości przeciwzapalne,

- ekstrakt propolisowy - o działaniu przeciwzapalnym, skraca gojenie się ran, regeneruje naskórek.


Może zdarzyć się jednak, że nie będziemy mieć dostępu do takich środków. Wtedy warto zastosować domowe sposoby. Najlepsze są tradycyjne okłady ze zsiadłego mleka, jogurtu naturalnego czy kefiru. Działają ściągająco, łagodzą podrażnienia oraz przynoszą ulgę rozpalonej skórze. Dobre są też okłady z plasterków świeżego ogórka lub soku ogórkowego. Można też nałożyć na poparzone miejsca papkę z mąki ziemniaczanej albo pomasować delikatnie chorą skórę połówką pomidora. Jeśli uda nam się znieść nieprzyjemne skutki poparzenia, to gratulacje. Pamiętajmy jednak, aby na drugi dzień raczej schronić się w cieniu.


Przegrzanie

Czasami terminów: przegrzanie i udar cieplny używa się zamiennie. Ale przecież są to różne reakcje organizmu na ten sam bodziec, bardziej intensywne i niebezpieczne w drugim przypadku. Przegrzanie wywołane jest odwodnieniem organizmu, zwykle w wyniku intensywnego pocenia się i nieprzyjmowania odpowiednich ilości płynów. Sygnałami ostrzegawczymi są: narastające zmęczenie, osłabienie, niepokój i obfite poty. W miarę pogarszania się stanu osoby dotkniętej przegrzaniem następuje spadek ciśnienia, zwolnienie tętna, skóra staje się blada i lepka. Chory może mieć też zaburzenia świadomości i doznać omdlenia.

Przegrzanie najczęściej nie wymaga interwencji medycznej. Ale trzeba takiej osobie udzielić pierwszej pomocy. Najważniejsze to przenieść ją w chłodne, zacienione miejsce lub do klimatyzowanego pomieszczenia i ułożyć ją z nogami uniesionymi wyżej. Potem trzeba rozluźnić odzież. Co kilka minut podawać małą ilość chłodnych płynów, najlepiej wody. Jeśli to możliwe, warto dodać pół łyżeczki soli do każdego litra płynu. Nie podawać napojów z lodem. Jeśli jednak jej stan nie poprawia się, należy niezwłocznie zapewnić jej pomoc lekarską. Konieczne może się okazać dożylne podawanie płynów lub też środków pobudzających pracę serca.


Udar cieplny

Do udaru cieplnego dochodzi podczas upalnej, wilgotnej pogody, gdy organizm nie może się ochłodzić przez pocenie. Czasami może objawiać się 40-stopniową gorączką. Udar cieplny występuje przeważnie nagle, ale nieraz poprzedzają go bóle i zawroty głowy, a także zmęczenie. Skóra chorego jest gorąca, zaczerwieniona i sucha. Tętno może wzrosnąć do 160-180 uderzeń na minutę, a oddech staje się szybki i płytki. Czasem występują zaburzenia świadomości i dezorientacja, potem utrata przytomności lub drgawki i na końcu - niewydolność układu krążenia (!). Do najczęstszych ofiar udaru cieplnego należą osoby starsze, otyłe, pijące w nadmiernych ilościach alkohol lub osłabione przewlekłą chorobą.

Udar cieplny wymaga natychmiastowej hospitalizacji, dlatego należy zadzwonić po pogotowie. Przedtem trzeba jak najszybciej ochłodzić chorego, zanurzając go w chłodnej wodzie, albo fachowo: umieszczając pojemniki z lodem pod ramionami, w pachwinach, wokół szyi, kolan i kostek w celu ochłodzenia dużych naczyń krwionośnych. W przypadku braku możliwości otoczenia go tak profesjonalną opieką, warto po prostu przykryć go mokrymi ręcznikami lub prześcieradłem, dodatkowo wachlując chorego. Można także, jeśli jest taka możliwość, skierować na jego czoło strumień powietrza z wentylatora. I co najważniejsze, należy zapewnić mu spokój.

Pamiętajmy, aby nie dopuścić do przegrzania, a tym bardziej udaru, w upalny dzień należy chronić głowę odpowiednim nakryciem i pić wodę co godzinę, by się nie odwodnić. A poza tym nosić jasną odzież i spożywać lekkie posiłki, w których przeważają jarzyny i owoce. Niby to wszystko wiemy, ale... warto to wprowadzić w czyn.

Autor: Barbara Jagas