Jak rozpoznać objawy wypalenia zawodowego? Jak się przed nim urchornić?

To choroba cywilizacyjna XXI wieku. Wypalenie zawodowe to stan przewlekłego wyczerpania organizmu spowodowany długotrwałym stresem. Jak rozpoznać objawy wypalenia zawodowego i jak sobie z nim radzić, podpowie dyplomowana trenerka biznesu i ekspertka w zakresie profilaktyki wypalenia zawodowego. Z Joanną Karpetą rozmawia Anna Komorowska

Jakie są pierwsze symptomy „burnout”, czyli wypalenia zawodowego?

Pierwsze symptomy są bardzo niejednoznaczne, bo pochodzą z ciała i dlatego często nie utożsamiamy ich z początkiem wypalenia zawodowego. To może być obniżona odporność organizmu i częstsze niż dotąd przeziębienia, weekendowe migreny, bóle kręgosłupa, problemy żołądkowe czy kłopoty ze snem. Do tego dochodzi też większe rozdrażnienie i zmniejszona tolerancja na stres towarzyszący trudnym sytuacjom w pracy.


Doświadczyła pani tego stanu?

Niestety tak. I oczywiście przez długi czas go bagatelizowałam. Aż przyszedł moment, kiedy musiałam podjąć zdecydowane działania. Wówczas okazało się, że osobom dotkniętym takim problemem niezwykle trudno znaleźć pomocną literaturę czy bezpośrednie wsparcie. Ponieważ sama jestem trenerem i coachem, postanowiłam podejść do tematu profesjonalnie i znaleźć sposób, by pomóc sobie i innym ludziom w podobnej sytuacji. Najpierw powstał program doradczo-rozwojowy Manager Care, który oferuję pracodawcom, by dla dobra własnych organizacji zadbali o kluczowych pracowników. Za tym poszły indywidualne sesje z klientami, którzy zwracali się do mnie o pomoc, a później do tych działań doszła moja książka – „Pokochaj poniedziałki. Jak poradzić sobie z wypaleniem zawodowym?”.


Kogo najczęściej dotyka wypalenie zawodowe? Są jakieś grupy podwyższonego ryzyka?

Uważam, że wypalenie zawodowe jest jak grypa – może dopaść każdego. Prawdą jest też, że na grypę zapadają ci, którzy mają obniżoną odporność.

W przypadku wypalenia praktyka pokazuje, że w grupie podwyższonego ryzyka są ludzie, którzy mocno angażują się w swoją pracę. To osoby z ambicjami, stawiające sobie wysokie wymagania i niepozwalające sobie na błędy. To często perfekcjoniści, wiele wymagający od siebie i swojego środowiska pracy. Ci ludzie pracują tak dużo, że często wypalają się przez zmęczenie. Wśród nich jest wielu samozatrudnionych. Inną grupą są ci, którzy oddają pracy nie tylko swój czas, ale i serce, dlatego kiedy ich wysiłki nie są zauważane i doceniane albo nie przynoszą spodziewanych efektów, mogą się wypalić przez rozczarowanie. Wypalają się również tacy, którzy mają monotonną pracę i brak perspektyw na awans. Oni wypalają się przez znużenie.


Podobno tracimy naturalną zdolność do regeneracji i wypoczynku. Co to znaczy?

Zaburzenie work-life balance we współczesnym świecie powoduje, że nie bardzo potrafimy ocenić, kiedy jest właściwy moment na wypoczynek. Wiele osób ma w telefonach pocztę służbową, zabiera do domu niedokończone zadania, na urlop wyjeżdża ze służbowym laptopem, pracuje zdalnie, czasami z osobami w różnych strefach czasowych. To sprawia, że tacy ludzie są dostępni dla swojego pracodawcy praktycznie przez całą dobę.

Wielu moich klientów przyznaje, że nie potrafi zignorować służbowego maila, który wyświetla im się na ekranie telefonu w czasie, kiedy zasadniczo są już „po pracy”. Więc go czytają i nawet jeśli nic więcej z nim nie robią, on zaczyna pracować w ich głowie. To powoduje, że ich uwaga przełącza się na pracę, nawet jeśli świadomie o tym nie myślą. Czasami taki mail może powrócić do nich w nocy i skutecznie wybić ze snu.


Praca nad tym, aby nauczyć się domykać wszystkie sprawy w ciągu dnia i pozostawiać je w biurze, jest pierwszym krokiem do zadbania o prawdziwy wypoczynek i regenerację.


Jak się regenerować pod taką presją?

Moim zdaniem nie da się regenerować, będąc cały czas aktywnym. Proszę sobie wyobrazić, że podłączamy do ładowarki telefon, który ma tylko 5 proc. mocy. Jeśli nie zostawimy go w spokoju, tylko od razu zaczniemy z niego intensywnie korzystać, po kilku godzinach poziom naładowania będzie tak samo niski. Człowiek też potrzebuje spokoju, by zadbać o swoją wewnętrzną energię. To, do czego zachęcam moich klientów, to rozwijanie własnej asertywności. Wielu z nas zbyt pochopnie zakłada, że przełożony, zlecając nam zadanie „na już”, w rzeczywistości nie może poczekać. Swoją uległą postawą sami stwarzamy sytuacje wrzucania nam spraw na ostatnią chwilę i w dowolnym momencie. Zachęcam, by otwarcie mówić o tym, co da się, a czego nie da się zrobić „teraz”. Sama przez lata byłam menedżerem, dziś pracuję z innymi menedżerami i zapewniam, że dla większości z nas ważniejsze od „natychmiast” jest „dobrze”, na które można trochę poczekać.


Kiedy choruje pracownik, choruje cała firma. Proszę wyjaśnić tę zależność.

Wielu pracodawców wciąż bagatelizuje wypalenie zawodowe, uważając je za problem konkretnego człowieka. To błąd. Wypalony pracownik staje się toksyczny i swoją postawą zaraża innych pracowników. Jego niechęć do angażowania się w pracę obniża morale zespołu i jego efektywność. Częste zwolnienia lekarskie obciążają budżet pracodawcy, a wynikające z tego nieobecności odbijają się niekorzystnie na innych pracownikach, którzy muszą wykonywać pracę za dwóch. Jeśli wypalenie dotknie pracownika, który dotychczas był lokomotywą w organizacji, wyraźnie daje się odczuć spadek przychodów firmy i jej problemy z dokończeniem różnych projektów czy pozyskaniem kolejnych. Na zastąpienie takiego pracownika nowym, równie skutecznym potrzeba setek tysięcy złotych i co najmniej dwóch lat wytężonej pracy.


Co robić, gdy czujemy, że się wypalamy? Zmienić pracę?

Stale powtarzam moim klientom, że zmiana pracy jest zawsze możliwa, ale lepiej traktować ją jako ostateczne rozwiązanie. Istnieje bowiem poważne ryzyko, że trudności z jednej firmy przeniesiemy do nowej, bo – choć obiektywnym powodem wypalenia często bywa organizacja, w której pracujemy – nie wszyscy się w niej wypalają. Oznacza to więc, że nasza umiejętność poradzenia sobie z niesprzyjającym otoczeniem warunkuje to, czy się wypalimy, czy też nie. Zatem zanim zdecydujemy się opuścić niesprzyjające nam środowisko, podejmijmy próbę poradzenia sobie z nim. A potem możemy odejść, choć często się zdarza, że nie czujemy już takiej potrzeby. Jeśli jednak zdecydujemy się na nową pracę, możemy mieć pewność, że pójdziemy do niej z tarczą, a nie na tarczy.


Skarbnicą wiedzy na temat wypalenia zawodowego jest z pewnością pani książka „Pokochaj poniedziałki”. Czy znajdziemy w niej konkretne porady, jak sobie z nim radzić?

Taki był mój cel. Napisałam ją dla każdego, kto w pracy mierzy się z różnymi wyzwaniami. I zadbałam o to, by forma i sposób prezentacji dobrych sposobów radzenia sobie z wypaleniem były proste i przystępne dla każdego. Pod każdym rozdziałem jest „lekcja dla ciebie”, która zbiera najważniejsze wskazówki i pozwala od razu z nich korzystać. Każdy rozdział to osobny problem, więc do książki można zaglądać wiele razy, szukając rozwiązań konkretnych problemów.


W książce poznajemy sześcioro bohaterów reprezentujących zupełnie różne zawody. To historie oparte na faktach?

Zależało mi, aby pokazać, że problem wypalenia zawodowego może dotknąć każdego. Dlatego zdecydowałam się przedstawić różne zawody i związane z nimi wyzwania. Mamy zatem pielęgniarkę i nauczycielkę – przedstawicielki tzw. zawodów pomocowych, handlowca, menedżera, urzędnika i osobę prowadzącą własną działalność gospodarczą. Każda z nich mierzy się z innymi trudnościami, ma inne wyzwania i problemy, choć niektóre są uniwersalne dla wszystkich. I choć ich doświadczenia są realne, nie odzwierciedlają przypadków konkretnych osób.

Ponieważ w zawodzie coacha najważniejsza jest poufność, nie opisałam w książce żadnego prawdziwego klienta. Nie było to łatwe, ale się udało. Przed wydaniem książki pokazałam ją jednej z moich klientek i poprosiłam o sprawdzenie, czy nie odnajduje siebie w którejś z postaci. Odpowiedziała, że identyfikuje się z każdą z nich po trochu, choć nic, o czym rozmawiałyśmy, nie pojawiło się w książce. Poczułam ulgę.


Fot. Instagram/ motivado_joanna_karpeta

Autor: Anna Komorowska