Test na zdradę

Tylko 30 funtów kosztuje Brytyjczyka samodzielne pobranie DNA, dzięki czemu sprawdzi, czy jest biologicznym ojcem swojego dziecka.  Okazuje się, że Polacy wpadli na ten pomysł wcześniej.

Test na ojcostwo, który brytyjska sieć Boots wprowadziła na swoje półki w lutym bieżącego roku, dostępny jest w 375 sklepach. Zakup samego zestawu to niewielki wydatek – ok. 30 funtów szterlingów. Zawiera waciki do pobrania próbki śliny ojca i dziecka oraz sterylne opakowania, w których przesyła się materiał do badań. To jednak nie koniec wydatków. Współpracujące z Bootsem laboratorium za swoje usługi wystawia dość wysokie rachunki. I tak cena testu wykonanego w standardowym trybie to 130 funtów. Wyniki są gotowe maksymalnie w ciągu tygodnia. Jeżeli komuś się spieszy, może zdecydować się na usługę ekspresową. Koszty wzrastają wtedy do 329 funtów, lecz wyniki są już dostępne po 24 godzinach.

– To oczywiste, że przeprowadzenie takiego testu wiąże się z ogromnym stresem dla całej rodziny, dlatego staramy się, aby cały proces był jak najbardziej uproszczony – wypowiada się dr Mandy Hartley, menadżer techniczny z Anglia DNA, laboratorium przeprowadzającego badania.


Nieetyczny test?

Upowszechnienie testów DNA na tak szeroką skalę i uczynienie z nich rynkowego produktu nie mogło obejść się bez kontrowersji. Badania szybko zyskały sporą grupę przeciwników, twierdzących, że są one nieetyczne. Najdonośniej w mediach grzmiał głos dr Helen Watt, bioetyka z Roman Catolic Anscombe Bioetic Centre w Oxfordzie.

– Na dłuższą metę test może spowodować poważne szkody, jeśli o jego wyniku nie zostanie poinformowane dziecko, które będzie dorastało w poczuciu, że coś jest nie tak, i że w rodzinie jest jakaś tajemnica – wyjaśnia swoje zastrzeżenia dr Watt. – Poza tym niektóre rodziny mogą nie otrzymać wystarczającego wsparcia, kiedy odbiorą traumatyczne informacje.

Zdaniem dr Helen Watt, istnieje jeszcze jedno „ale” – wyniki zaprzeczające ojcostwu mogą uczynić niewierność małżeńską jeszcze bardziej bolesną, trudniejszą do wybaczenia, a nawet doprowadzić do rozpadu związku.– Wierzymy, że testy DNA są etyczne, ponieważ każdy ma prawo wiedzieć, skąd pochodzi i kim są jego rodzice. Takie testy w dalszej perspektywie przynoszą spokój ducha i pozwalają iść do przodu – argumentuje dr Mandy Hartley.

Zdaniem zwolenników, za słusznością sprzedaży testów przemawiają dane statystyczne. Połowa przeprowadzonych przez Anglia DNA badań, odbywa się, kiedy dziecko dopiero co przyszło na świat i dopiero ważą się jego losy. Jedna czwarta testów dotyczy dzieci poniżej roku. Poza tym większość rodzin otrzymuje wyniki potwierdzające ojcostwo. Zaprzeczenie dotyczy zaledwie jednego na dwadzieścia pięć przypadków. Ponadto laboratorium nie przeprowadzi badań, jeżeli pisemnie nie zgodzą się na nie wszystkie zainteresowane strony. Jeżeli dziecko ma mniej niż 16 lat, decyduje za nie matka. Podejrzliwy czy zazdrosny ojciec nic nie zdziała, jeżeli druga strona nie zechce w badaniu partycypować.


Polska bardziej liberalna

Kiedy w Wielkiej Brytanii kontrowersyjny produkt wchodził na rynek i toczono zacięte dysputy o to, czy testy są etyczne, czy też nie, na półkach wybranych polskich aptek można było znaleźć testy na potwierdzenie ojcostwa co najmniej od roku. W sieci bez problemu można znaleźć kilka laboratoriów, które odpłatnie wykonują badania DNA. Jedną z firm jest krakowskie laboratorium BioTe21, w którym zestaw do pobrania materiału genetycznego ojca i dziecka można zamówić telefonicznie, on line lub po prostu kupić w jednej ze współpracujących aptek. W dodatku polskie laboratoria podchodzą do tematu o wiele bardziej liberalnie – nie wymagają do przeprowadzenia badania zgody matki. Wystarczy pobrać materiał genetyczny, przesłać do laboratorium i zapłacić za badanie. Sam zestaw do pobrania śliny kosztuje ok. 46 zł. Badanie – w zależności od laboratorium – od 800 do 950 zł.

– Uzyskany w ten sposób wynik nie może być jednak dowodem w sprawie sądowej – wyjaśnia Ewelina Żabicka z BioTe21. – Mogą być jednak punktem wyjścia do założenia takiej sprawy. Sąd w takich sytuacjach zleca wykonanie ponownych badań zgodnie ze wszystkimi sądowymi procedurami. Ponadto rodzime laboratoria dbają o dyskrecję i na prośbę klientów po badaniu usuwają dotyczącą ich przypadku dokumentację.

Co ciekawe, zainteresowanie testami potwierdzającymi ojcostwo jest w naszym kraju dość duże. Wśród wszystkich wykonywanych przez BioTe21 badań połowę stanowią zlecenia prywatne. To jednak nie są jedyne usługi. Za pomocą badań podejrzliwy małżonek może potwierdzić wierność żony bądź też dowieść jej niewierności. Można również wytropić szantażystę, badając DNA pobrane np. z listu od szantażysty. Nauka daje wiele możliwości – i jak się okazuje – mogą one być źródłem intratnego przedsięwzięcia.


Jak zdradzają Europejczycy?

Statystyki dotyczące wychowywania przez nieświadomych mężczyzn cudzych dzieci wypadają dość interesująco. Na zachodzie Europy problem ten dotyczy co ósmego ojca, w Polsce – co dwunastego. Wprowadzenie na rynek testów DNA daje im możliwość wyboru: mieć na swoje ojcostwo certyfikat z laboratorium lub zwyczajnie zaufać swojej partnerce i zaoszczędzić sporą sumkę.


Zdaniem eksperta

Prof. Marek Wichrowski, bioetyk z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego:

– Wcześniej zajmowałem się tematyką stosowania badań DNA jako dowodów w sprawach kryminalnych i mogę stwierdzić, że z wielu przyczyn jest to metoda wadliwa. W przypadku potwierdzenia lub zaprzeczenia ojcostwa testy genetyczne gwarantują pewny wynik. Jeśli mówimy o sprawach o uznanie ojcostwa i zasądzenie alimentów, w wielu wypadkach zastosowanie badania DNA jest uzasadnione. Powszechne udostępnienie tego rodzaju testów prowadzi jednak do kontrowersji. Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy zostaje w ten sposób masowo przebadane społeczeństwo danego kraju, powiedzmy Irlandii. Nagle okaże się, że w przypadku kilkunastu procent dzieci ojciec tak naprawdę ojcem nie jest, mimo że od lat doskonale wypełnia obowiązki rodzica.

Przeprowadzenie takiego testu powodowane ciekawością, podejrzliwością czy zazdrością przyniesie katastrofalne skutki. Przeprowadźmy prosty eksperyment – niech każdy pozwoli sobie na emocjonalny test: nagle dowiadujemy się, że nie jestem ojcem swojego dziecka, że nie jestem synem, córką swojego ojca, z którym, mimo braku biologicznych związków, łączą nas relacje dziecko – rodzic. Emocjonalna katastrofa.

Autor: Jerzy Dziekoński
dna