Terapia genowa naprawdę działa u pacjentów z chorobą parkinsona

Terapia genowa łagodzi zaburzenia ruchowe typowe dla pacjentów z chorobą Parkinsona, takie jak mimowolne drżenie rąk i sztywność mięśni - wykazały badania, które publikuje pismo "Lancet Neurology".

To pierwsze tak przekonujące dowody nie tylko na bezpieczeństwo, ale i skuteczność terapii genowej w chorobie Parkinsona i jakiejkolwiek chorobie neurologicznej - podkreślają autorzy pracy. "Te badania są dowodem na to, że nadzieje związane z zastosowaniem terapii genowej w chorobach neurodegeneracyjnych (tj. uszkadzających układ nerwowy - PAP) stały się rzeczywistością" - komentuje kierujący pracami prof. Peter LeWitt z Fenstein Institute for Medical Research w Manhasset w Nowym Jorku.


Neurolog i jego współpracownicy z siedmiu ośrodków medycznych w USA wykazali w badaniach na 45 pacjentach z zaawansowaną chorobą Parkinsona, że u połowy tych, którym wprowadzono terapeutyczny gen do mózgu
wyraźnie złagodniały zaburzenia ruchowe - mimowolne drżenie kończyn, sztywność mięśni czy problemy z inicjacją ruchu. Natomiast w grupie, którą poddano terapii symulowanej odsetek ten wyniósł 14 proc.

W przeszłości pojawiały się już doniesienia na temat zastosowania terapii genowej u chorych na parkinsona - postępujące schorzenie neurologiczne spowodowane uszkodzeniem neuronów odpowiedzialnych za kontrolę ruchów, równowagę ciała i regulację emocji. Jednak zespół prof. LeWitta po raz pierwszy dowiódł skuteczności tej metody w badaniu prowadzonym według standardów cenionych najwyżej w środowisku naukowym. Było to tzw. badanie randomizowane z podwójnie ślepą próbą, w którym ani pacjenci, ani badacze oceniający efekty leczenia nie wiedzieli, który chory był naprawdę poddany terapii, a który terapii symulowanej. Pozwala to nie tylko odróżnić skuteczność leczenia od "efektu placebo", ale też eliminuje wpływ sugestii badacza na ocenę efektów terapii.

Choroba Parkinsona rozwija się na skutek degeneracji neuronów w strukturach mózgu zwanych jądrami podstawy. Proces chorobowy zaczyna się w jednym z nich - tzw. istocie czarnej, gdzie uszkadzane są komórki nerwowe produkujące dopaminę, neuroprzekaźnik odpowiedzialny za kontrolę funkcji motorycznych, postawę ciała i regulację emocji. Prowadzi to do zaburzeń ruchowych - drżenia rąk i nóg w spoczynku, powłóczenia nogami, sztywności mięśni, problemów z mimiką twarzy, ale też do zaburzeń emocjonalnych, np. trudności z odczytywaniem uczuć innych ludzi czy depresji.

Gdy objawy choroby są mniej nasilone można je skutecznie łagodzić przy pomocy leków. Podstawę terapii stanowi lewodopa, z której powstaje w mózgu dopamina. Jednak z czasem efekty farmakoterapii słabną i pojawiają się działania niepożądane, np. ruchy nieskoordynowane.

Obecnie za najskuteczniejszą metodę pomocy chorym, u których zmniejszyła się skuteczność leków uważa się
głęboką stymulację mózgu. Polega ona na wszczepieniu do mózgu stymulatora elektrycznego, który obniża aktywność struktury o nazwie jądro niskowzgórzowe, biorące udział w kontroli ruchów ciała. W chorobie Parkinsona jest ono zbyt aktywne, bo oprócz spadku poziomu dopaminy, obniża się też stężenie neuroprzekaźnika hamującego aktywność neuronów, tj. kwasu gamma-aminomasłowego (GABA) - tłumaczy współautor pracy dr Matthew During z Ohio State University.

Jednak głęboka stymulacja mózgu pomaga tylko części pacjentów, a poza tym nie łagodzi niektórych objawów choroby, takich jak zaburzenia równowagi, problemy z inicjacją ruchów i zastyganiem w bezruchu, trudności w połykaniu, zaburzenia mowy, a także pogorszenie nastroju czy sprawności umysłowej.

Alternatywą dla tej metody może być właśnie terapia genowa - uważają autorzy najnowszej pracy. Polega ona na wprowadzaniu przez cewnik miliardów kopii terapeutycznego genu wbudowanego w materiał genetyczny nieszkodliwego wirusa do jądra niskowzgórzowego (w obu półkulach mózgu). Gen koduje enzym odpowiedzialny za syntezę GABA - tj. dekarboksylazę kwasu glutaminowego (GAD), a jego wprowadzenie ma zwiększyć produkcję tego neuroprzekaźnika.

W najnowszych badaniach udział wzięło 45 pacjentów w wieku 30-75 lat, którzy minimum od 5 lat cierpieli na chorobę Parkinsona i wcześniej reagowali na terapię lewodopą.

Niemal połowę z nich (22 osoby) poddano terapii genowej, podczas gdy reszta (23 osoby) przeszła symulowaną operację, w której neurochirurdzy tylko częściowo wcinali się w czaszkę pacjenta, a zamiast roztworu z kopiami genu wprowadzano im podskórnie sól fizjologiczną.

W ostatecznej analizie uwzględniono tylko 16 pacjentów z grupy poddanej terapii genowej i 21 pacjentów z grupy kontrolnej. Resztę wykluczono z różnych względów, jak np. dwukrotne wprowadzenie terapeutycznego genu do jądra niskowzgórzowego w tej samej półkuli.

Okazało się, że po sześciu miesiącach u chorych poddanych terapii genowej zaburzenia ruchowe złagodniały średnio o 23 proc., podczas gdy w grupie kontrolnej o ok. 13 proc. "Poprawa funkcji motorycznych była widoczna w około miesiąc po leczeniu i utrzymywała się bez zmian przez całe sześć miesięcy obserwacji" - podkreśla biorący udział w badaniach dr Michael Kaplitt z Weill Cornell Medical College w Nowym Jorku. W 2007 r. na łamach tygodnika "Lancet" przedstawił on dowody na bezpieczeństwo zastosowania tej terapii genowej u chorych na parkinsona.

Jej działania niepożądane były głównie związane z operacją, stosunkowo łagodne i szybko mijały. Najczęściej występowały ból głowy i wymioty.

Naukowcy są zdania, że wyniki ich badań rodzą nadzieje na przyszłe zastosowanie terapii genowej u chorych na parkinsona. Zaznaczają zarazem, że konieczne są dalsze badania, które zweryfikują ich obserwacje.

Jak ocenia autor komentarza odredakcyjnego do artykułu Michael Hutchinson z New York University, najnowsze badania mają tę zaletę, że zostały bardzo skrupulatnie zaplanowane. "Pozostaje jednak kilka pytań: Jak długo będzie się utrzymywał efekt terapii? Czy wprowadzenie materiału genetycznego wirusa do mózgu nie przyniesie jakichś powikłań w przyszłości? Czy ta technika ma jakąkolwiek przewagę nad głęboką stymulacją mózgu, która daje dwukrotnie lepsze efekty?" - zastanawia się ekspert.

Stymulacja mózgu nie łagodzi np. takiego objawu Parkinsona, jak zastyganie w bezruchu. Autorzy najnowszej pracy wskazują, że terapia genowa może dawać lepsze efekty, ale nie dostarczają na to żadnych danych statystycznych - podkreśla Hutchinson.

Autor: Joanna Morga