Święty walenty w kuchni

Dobrze doprawiana potrawa roznieci miłosny ogień - wiedzieli o tym starożytni. W dzień zakochanych my także powinniśmy o tym pamiętać.



Dobrze doprawiana potrawa roznieci miłosny ogień - wiedzieli o tym starożytni. W dzień zakochanych my także powinniśmy o tym pamiętać.
Pierwszy udokumentowany przepis na miksturę mającą przedłużać akt miłosny, ma pochodzić z Egiptu z 1700 r. p.n.e. Zalecał on rozdrobnić, a następnie wymieszać z miodem suszone liście tarniny i akacji. Za afrodyzjaki uznawano też m.in. mandragorę, którą stosowali również Grecy. A obok niej, sproszkowany cząber, pietruszkę (korzeń pietruszki, w trosce o swoją potencję, miał ponoć w swoim codziennym menu Juliusz Cezar) i wyciąg z żeń-szenia. Nie bez powodu.
Zjedzenie rośliny o intensywnym aromacie, posiadającej w swoim składzie substancje drażniące, rozgrzewające i pobudzające, sprawia, że chce się przenosić góry. Nie bez znaczenia jest też to, że wiele roślin, uważanych za afrodyzjaki, przyspiesza trawienie. Zakładając, że jednym z wrogów miłości jest ociężałość i brak energii, za zbawcze można uznać składniki kolacji, które spowodują, że poczujemy się lżejsi i pełni energii.
No dobrze, ale mandragora nie rośnie raczej w naszych ogródkach. A żeń-szeń można kupić tylko w formie przetworzonego produktu (w Polsce istnieje tylko jedna plantacja żeń-szenia). Ogólnie dostępny jest za to cząber. I parę innych roślinek, które możemy uznać za miłosne. Jakich?
„Miłosne" rośliny
W naszej kuchni nie powinno zabraknąć m.in. imbiru, cynamonu, gałki muszkatołowej, gorczycy, goździków czy kardamonu.
IMBIR - w starożytnych Indiach świeży, pokrojony korzeń dodawano do potraw, a w postaci suszonego proszku do napojów, by zwiększał potencję u mężczyzn. Ma on działanie rozgrzewające i sporo cynku.
CYNAMON - poprawia krążenie, wzmaga siły witalne; ma właściwości rozgrzewające i pobudzające, o czym wiedzieli i wykorzystywali do wiadomych celów np. starożytni Chińczycy.
GAŁKA MUSZKATOŁOWA - największą miłosną moc osiąga wraz z awokado, co potwierdza współczesna medycyna (związek zawarty w gałce muszkatołowej wchodzi w reakcję z bromokryptyną zawartą w tym owocu, a to ma pozytywny wpływ na energię seksualną mężczyzn). Poza tym, gałka wspomaga funkcjonowanie układu trawiennego.
GORCZYCA - lekarze twierdzą, że oprócz wielu walorów leczniczych, zwłaszcza usprawniający działanie przewodu pokarmowego, gorczyca powoduje przekrwienie dróg moczowych i miednicy małej, zwiększając tym samym wrażliwość narządów płciowych.
GOŹDZIKI - rozgryzione potrafią skutecznie odświeżyć oddech, współczesna nauka natomiast podkreśla ich antyseptyczne, rozgrzewające i pobudzające układ nerwowy właściwości; jako afrodyzjak ziarenka goździków stosowane były już trzy tysiące lat temu.
KARDAMON - poprawia pracę układu pokarmowego, wzmacnia organizm i witalność. Wiedzieli już o tym starożytni Arabowie, którzy za jeden z najskuteczniejszych afrodyzjaków uważają kawę przyprawioną szczyptą kardamonu i miodem.
CZĄBER - podnosi nie tylko aktywność seksualną, ale wykazuje również wiele innych cennych właściwości: przeciwzapalnych i poprawiających trawienie.
Co w nich jest?
Dlaczego niektóre warzywa i owoce morza miałyby wpłynąć na naszą chęć do miłości? Ano dlatego, że zawierają witaminy i minerały, które pozytywnie wpływają na libido. A najważniejsze z nich to:
• witaminy z grupy B - są ważne dla prawidłowego funkcjonowania mózgu, mają działanie antystresowe i przyspieszają wytwarzanie serotoniny, zwanej hormonem szczęścia; jedna z ważniejszych witamin z tej grupy - witamina B6 - wspomaga aktywność naszych hormonów;
• cynk - to od tego pierwiastka zależy w dużej mierze życie seksualne mężczyzny, jego niski poziom zmniejsza popęd seksualny, wysoki - powoduje, że testosteron buzuje;
• witamina E - nasila popęd seksualny, pobudza produkcję hormonów;
• selen - pomaga uniknąć problemów z prostatą i wspomaga w „miłosnym" działaniu witaminę E; jest silnym przeciwutleniaczem, nic więc dziwnego, że selen nazywany jest pierwiastkiem młodości.
A teraz przyjrzyjmy się warzywom i owocom morza, i wybierzmy te, które chcielibyśmy widzieć na swoim talerzu.
Warzywa, które rozpalają zmysły
SELER - jego korzeń działa wzmacniająco, antystresowo i odświeżająco; natka poprawia nastrój i zwiera substancje, dzięki którym sprawniej pracują gruczoły płciowe.
PIETRUSZKA - dodaje energii i rozszerza naczynia krwionośne, dzięki czemu skóra staje się wrażliwsza na dotyk.
SOJA - jej ziarna to bogate źródło witaminy B6 oraz witaminy E, czyli witaminy młodości.
SZPARAGI - pobudzają produkcję hormonów, rozpalają zmysły, zawierają witaminy K, B i C oraz żelazo, fosfor, potas oraz tak ważny dla miłosnych uniesień, cynk.
POMIDORY - uważa się, że pomidor jest jednym z najmocniejszych afrodyzjaków; już jego czerwona, energetyczna barwa poprawia nastrój, poza tym zawiera składnik o podobnym działaniu jak hormon szczęścia oraz potas, który m.in. ma zbawienny wpływ na mięsień sercowy.
BAKŁAŻAN - inaczej miłosna gruszka - gwarantuje dobrą formę w sypialni i długowieczność, ponieważ obniża poziom złego cholesterolu we krwi.

Moc ostryg, małży i... wina
Owoce morza, a szczególnie ostrygi, krewetki i małże, uważane są za najskuteczniejsze ze wszystkich afrodyzjaków, szczególnie dla mężczyzn. Mają wyjątkowo dużo selenu (prawie połowa jego zawartości w organizmie gromadzi się w męskich gruczołach płciowych, wpływając na ich sprawne funkcjonowanie), cynku (przypomnijmy, cynk ma wpływ na poziom testosteronu) i witaminę E, która zwiększa libido i płodność.
I jeszcze jedno. Ważnym składnikiem miłosnego menu od zawsze były - i są nadal - wina. Nie dość, że chociażby czerwone, wytrawne wpływa korzystnie na nasze trawienie, to jeszcze podnosi temperaturę uczuć. Tak przynajmniej twierdzili starożytni, którzy pili je, by pozbyć się smutków, wychodząc z założenia, że nie ma gorszego kochanka niż ten, przytłoczony problemami życia.

 

 

Pierwszy udokumentowany przepis na miksturę mającą przedłużać akt miłosny, ma pochodzić z Egiptu z 1700 r. p.n.e. Zalecał on rozdrobnić, a następnie wymieszać z miodem suszone liście tarniny i akacji. Za afrodyzjaki uznawano też m.in. mandragorę, którą stosowali również Grecy. A obok niej, sproszkowany cząber, pietruszkę (korzeń pietruszki, w trosce o swoją potencję, miał ponoć w swoim codziennym menu Juliusz Cezar) i wyciąg z żeń-szenia. Nie bez powodu.

 

Zjedzenie rośliny o intensywnym aromacie, posiadającej w swoim składzie substancje drażniące, rozgrzewające i pobudzające, sprawia, że chce się przenosić góry. Nie bez znaczenia jest też to, że wiele roślin, uważanych za afrodyzjaki, przyspiesza trawienie. Zakładając, że jednym z wrogów miłości jest ociężałość i brak energii, za zbawcze można uznać składniki kolacji, które spowodują, że poczujemy się lżejsi i pełni energii.

 

No dobrze, ale mandragora nie rośnie raczej w naszych ogródkach. A żeń-szeń można kupić tylko w formie przetworzonego produktu (w Polsce istnieje tylko jedna plantacja żeń-szenia). Ogólnie dostępny jest za to cząber. I parę innych roślinek, które możemy uznać za miłosne. Jakich?



„Miłosne" rośliny

 

W naszej kuchni nie powinno zabraknąć m.in. imbiru, cynamonu, gałki muszkatołowej, gorczycy, goździków czy kardamonu.
IMBIR - w starożytnych Indiach świeży, pokrojony korzeń dodawano do potraw, a w postaci suszonego proszku do napojów, by zwiększał potencję u mężczyzn. Ma on działanie rozgrzewające i sporo cynku.

 

CYNAMON - poprawia krążenie, wzmaga siły witalne; ma właściwości rozgrzewające i pobudzające, o czym wiedzieli i wykorzystywali do wiadomych celów np. starożytni Chińczycy.

 

GAŁKA MUSZKATOŁOWA - największą miłosną moc osiąga wraz z awokado, co potwierdza współczesna medycyna (związek zawarty w gałce muszkatołowej wchodzi w reakcję z bromokryptyną zawartą w tym owocu, a to ma pozytywny wpływ na energię seksualną mężczyzn). Poza tym, gałka wspomaga funkcjonowanie układu trawiennego.

 

GORCZYCA - lekarze twierdzą, że oprócz wielu walorów leczniczych, zwłaszcza usprawniający działanie przewodu pokarmowego, gorczyca powoduje przekrwienie dróg moczowych i miednicy małej, zwiększając tym samym wrażliwość narządów płciowych.

 

GOŹDZIKI - rozgryzione potrafią skutecznie odświeżyć oddech, współczesna nauka natomiast podkreśla ich antyseptyczne, rozgrzewające i pobudzające układ nerwowy właściwości; jako afrodyzjak ziarenka goździków stosowane były już trzy tysiące lat temu.

 

KARDAMON - poprawia pracę układu pokarmowego, wzmacnia organizm i witalność. Wiedzieli już o tym starożytni Arabowie, którzy za jeden z najskuteczniejszych afrodyzjaków uważają kawę przyprawioną szczyptą kardamonu i miodem.

 

CZĄBER - podnosi nie tylko aktywność seksualną, ale wykazuje również wiele innych cennych właściwości: przeciwzapalnych i poprawiających trawienie.

 

 

Co w nich jest?

 

Dlaczego niektóre warzywa i owoce morza miałyby wpłynąć na naszą chęć do miłości? Ano dlatego, że zawierają witaminy i minerały, które pozytywnie wpływają na libido. A najważniejsze z nich to:

 

• witaminy z grupy B - są ważne dla prawidłowego funkcjonowania mózgu, mają działanie antystresowe i przyspieszają wytwarzanie serotoniny, zwanej hormonem szczęścia; jedna z ważniejszych witamin z tej grupy - witamina B6 - wspomaga aktywność naszych hormonów;

 

• cynk - to od tego pierwiastka zależy w dużej mierze życie seksualne mężczyzny, jego niski poziom zmniejsza popęd seksualny, wysoki - powoduje, że testosteron buzuje;

 

• witamina E - nasila popęd seksualny, pobudza produkcję hormonów;

 

• selen - pomaga uniknąć problemów z prostatą i wspomaga w „miłosnym" działaniu witaminę E; jest silnym przeciwutleniaczem, nic więc dziwnego, że selen nazywany jest pierwiastkiem młodości.

 

A teraz przyjrzyjmy się warzywom i owocom morza, i wybierzmy te, które chcielibyśmy widzieć na swoim talerzu.

 

 


Warzywa, które rozpalają zmysły

 

SELER - jego korzeń działa wzmacniająco, antystresowo i odświeżająco; natka poprawia nastrój i zwiera substancje, dzięki którym sprawniej pracują gruczoły płciowe.

 

PIETRUSZKA - dodaje energii i rozszerza naczynia krwionośne, dzięki czemu skóra staje się wrażliwsza na dotyk.

 

SOJA - jej ziarna to bogate źródło witaminy B6 oraz witaminy E, czyli witaminy młodości.

 

SZPARAGI - pobudzają produkcję hormonów, rozpalają zmysły, zawierają witaminy K, B i C oraz żelazo, fosfor, potas oraz tak ważny dla miłosnych uniesień, cynk.

 

POMIDORY - uważa się, że pomidor jest jednym z najmocniejszych afrodyzjaków; już jego czerwona, energetyczna barwa poprawia nastrój, poza tym zawiera składnik o podobnym działaniu jak hormon szczęścia oraz potas, który m.in. ma zbawienny wpływ na mięsień sercowy.

 

BAKŁAŻAN - inaczej miłosna gruszka - gwarantuje dobrą formę w sypialni i długowieczność, ponieważ obniża poziom złego cholesterolu we krwi.

 

 

Moc ostryg, małży i... wina

 

Owoce morza, a szczególnie ostrygi, krewetki i małże, uważane są za najskuteczniejsze ze wszystkich afrodyzjaków, szczególnie dla mężczyzn. Mają wyjątkowo dużo selenu (prawie połowa jego zawartości w organizmie gromadzi się w męskich gruczołach płciowych, wpływając na ich sprawne funkcjonowanie), cynku (przypomnijmy, cynk ma wpływ na poziom testosteronu) i witaminę E, która zwiększa libido i płodność.

 

I jeszcze jedno. Ważnym składnikiem miłosnego menu od zawsze były - i są nadal - wina. Nie dość, że chociażby czerwone, wytrawne wpływa korzystnie na nasze trawienie, to jeszcze podnosi temperaturę uczuć. Tak przynajmniej twierdzili starożytni, którzy pili je, by pozbyć się smutków, wychodząc z założenia, że nie ma gorszego kochanka niż ten, przytłoczony problemami życia.

Pierwszy udokumentowany przepis na miksturę mającą przedłużać akt miłosny, ma pochodzić z Egiptu z 1700 r. p.n.e. Zalecał on rozdrobnić, a następnie wymieszać z miodem suszone liście tarniny i akacji. Za afrodyzjaki uznawano też m.in. mandragorę, którą stosowali również Grecy. A obok niej, sproszkowany cząber, pietruszkę (korzeń pietruszki, w trosce o swoją potencję, miał ponoć w swoim codziennym menu Juliusz Cezar) i wyciąg z żeń-szenia. Nie bez powodu.

 

Zjedzenie rośliny o intensywnym aromacie, posiadającej w swoim składzie substancje drażniące, rozgrzewające i pobudzające, sprawia, że chce się przenosić góry. Nie bez znaczenia jest też to, że wiele roślin, uważanych za afrodyzjaki, przyspiesza trawienie. Zakładając, że jednym z wrogów miłości jest ociężałość i brak energii, za zbawcze można uznać składniki kolacji, które spowodują, że poczujemy się lżejsi i pełni energii.

 

No dobrze, ale mandragora nie rośnie raczej w naszych ogródkach. A żeń-szeń można kupić tylko w formie przetworzonego produktu (w Polsce istnieje tylko jedna plantacja żeń-szenia). Ogólnie dostępny jest za to cząber. I parę innych roślinek, które możemy uznać za miłosne. Jakich?



„Miłosne" rośliny

 

W naszej kuchni nie powinno zabraknąć m.in. imbiru, cynamonu, gałki muszkatołowej, gorczycy, goździków czy kardamonu.
IMBIR - w starożytnych Indiach świeży, pokrojony korzeń dodawano do potraw, a w postaci suszonego proszku do napojów, by zwiększał potencję u mężczyzn. Ma on działanie rozgrzewające i sporo cynku.

 

CYNAMON - poprawia krążenie, wzmaga siły witalne; ma właściwości rozgrzewające i pobudzające, o czym wiedzieli i wykorzystywali do wiadomych celów np. starożytni Chińczycy.

 

GAŁKA MUSZKATOŁOWA - największą miłosną moc osiąga wraz z awokado, co potwierdza współczesna medycyna (związek zawarty w gałce muszkatołowej wchodzi w reakcję z bromokryptyną zawartą w tym owocu, a to ma pozytywny wpływ na energię seksualną mężczyzn). Poza tym, gałka wspomaga funkcjonowanie układu trawiennego.

 

GORCZYCA - lekarze twierdzą, że oprócz wielu walorów leczniczych, zwłaszcza usprawniający działanie przewodu pokarmowego, gorczyca powoduje przekrwienie dróg moczowych i miednicy małej, zwiększając tym samym wrażliwość narządów płciowych.

 

GOŹDZIKI - rozgryzione potrafią skutecznie odświeżyć oddech, współczesna nauka natomiast podkreśla ich antyseptyczne, rozgrzewające i pobudzające układ nerwowy właściwości; jako afrodyzjak ziarenka goździków stosowane były już trzy tysiące lat temu.

 

KARDAMON - poprawia pracę układu pokarmowego, wzmacnia organizm i witalność. Wiedzieli już o tym starożytni Arabowie, którzy za jeden z najskuteczniejszych afrodyzjaków uważają kawę przyprawioną szczyptą kardamonu i miodem.

 

CZĄBER - podnosi nie tylko aktywność seksualną, ale wykazuje również wiele innych cennych właściwości: przeciwzapalnych i poprawiających trawienie.

 

 

Co w nich jest?

 

Dlaczego niektóre warzywa i owoce morza miałyby wpłynąć na naszą chęć do miłości? Ano dlatego, że zawierają witaminy i minerały, które pozytywnie wpływają na libido. A najważniejsze z nich to:

 

• witaminy z grupy B - są ważne dla prawidłowego funkcjonowania mózgu, mają działanie antystresowe i przyspieszają wytwarzanie serotoniny, zwanej hormonem szczęścia; jedna z ważniejszych witamin z tej grupy - witamina B6 - wspomaga aktywność naszych hormonów;

 

• cynk - to od tego pierwiastka zależy w dużej mierze życie seksualne mężczyzny, jego niski poziom zmniejsza popęd seksualny, wysoki - powoduje, że testosteron buzuje;

 

• witamina E - nasila popęd seksualny, pobudza produkcję hormonów;

 

• selen - pomaga uniknąć problemów z prostatą i wspomaga w „miłosnym" działaniu witaminę E; jest silnym przeciwutleniaczem, nic więc dziwnego, że selen nazywany jest pierwiastkiem młodości.

 

A teraz przyjrzyjmy się warzywom i owocom morza, i wybierzmy te, które chcielibyśmy widzieć na swoim talerzu.

 

 


 

Warzywa, które rozpalają zmysły

 

SELER - jego korzeń działa wzmacniająco, antystresowo i odświeżająco; natka poprawia nastrój i zwiera substancje, dzięki którym sprawniej pracują gruczoły płciowe.

 

PIETRUSZKA - dodaje energii i rozszerza naczynia krwionośne, dzięki czemu skóra staje się wrażliwsza na dotyk.

 

SOJA - jej ziarna to bogate źródło witaminy B6 oraz witaminy E, czyli witaminy młodości.

 

SZPARAGI - pobudzają produkcję hormonów, rozpalają zmysły, zawierają witaminy K, B i C oraz żelazo, fosfor, potas oraz tak ważny dla miłosnych uniesień, cynk.

 

POMIDORY - uważa się, że pomidor jest jednym z najmocniejszych afrodyzjaków; już jego czerwona, energetyczna barwa poprawia nastrój, poza tym zawiera składnik o podobnym działaniu jak hormon szczęścia oraz potas, który m.in. ma zbawienny wpływ na mięsień sercowy.

 

BAKŁAŻAN - inaczej miłosna gruszka - gwarantuje dobrą formę w sypialni i długowieczność, ponieważ obniża poziom złego cholesterolu we krwi.

 

 

Moc ostryg, małży i... wina

 

Owoce morza, a szczególnie ostrygi, krewetki i małże, uważane są za najskuteczniejsze ze wszystkich afrodyzjaków, szczególnie dla mężczyzn. Mają wyjątkowo dużo selenu (prawie połowa jego zawartości w organizmie gromadzi się w męskich gruczołach płciowych, wpływając na ich sprawne funkcjonowanie), cynku (przypomnijmy, cynk ma wpływ na poziom testosteronu) i witaminę E, która zwiększa libido i płodność.

 

I jeszcze jedno. Ważnym składnikiem miłosnego menu od zawsze były - i są nadal - wina. Nie dość, że chociażby czerwone, wytrawne wpływa korzystnie na nasze trawienie, to jeszcze podnosi temperaturę uczuć. Tak przynajmniej twierdzili starożytni, którzy pili je, by pozbyć się smutków, wychodząc z założenia, że nie ma gorszego kochanka niż ten, przytłoczony problemami życia.

 

Autor: Joanna Grzegorzewska