Strategia świętowania

Nieodłącznym elementem polskich świąt i karnawałowych imprez jest celebrowanie posiłków. Bogato zastawiony stół to centralny punkt rodzinnego świętowania. Więc, jemy, jemy i raz jeszcze jemy. 

Jednym z najczęstszych skojarzeń ze świątecznymi imprezami jest biesiadowanie, spotkanie się przy wspólnym stole i jedzenie. Bardzo często jemy bez umiaru i święta kończą się wizytą w szpitalu. Powstaje więc pytanie, czy można coś zrobić, aby spędzić święta i karnawał bez nieprzyjemnych sytuacji zdrowotnych?

Niestrawność
Zasada numer jeden: jeśli chcemy świętować zdrowo, nie powinniśmy się zbytnio umartwiać. Co z tego, że nie przytyjemy i ominie nas ból żołądka, skoro dni, które powinny być szczęśliwymi chwilami z rodziną, miną nam na liczeniu kalorii i stresie? Osoba zdrowa, bez nadwagi, nawet jeśli w czasie świąt będzie jeść nieco więcej, potem dość łatwo zgubi dodatkowy kilogram. Gorzej, jeśli mamy problem z utrzymaniem odpowiedniej wagi. Zasada złotego środka i rozsądku powinna jednak przyświecać nam nie tylko ze względu na fałdki tłuszczyku. Konsekwencją zbyt dużych i tłustych porcji jedzenia jest szereg dolegliwości opisywanych mianem niestrawności.
Niestrawność to problemy, które powstają w wyniku chorób lub przejściowych zaburzeń czynności górnego odcinka przewodu pokarmowego, a więc przełyku, żołądka i dwunastnicy. Do tych problemów należy przede wszystkim dyskomfort lub ból w nadbrzuszu, uczucie wczesnej sytości po jedzeniu, nudności, wzdęcia i zgaga. Jeśli niestrawność towarzyszy nam dłużej - przez kilka tygodni - powinniśmy przeanalizować nasz tryb życia i zgłosić się do lekarza. Jeżeli chodzi o niestrawność związaną ze świątecznym biesiadowaniem, możemy sobie z nią poradzić stosując się do prostych wskazówek.
Przemyśleć menu
Przede wszystkim zaplanujmy ten czas. Nie chodzi oczywiście o jakąś ścisłą strategię, której mamy się ściśle trzymać, a jedynie o ramowy plan. Dzień, w którym będziemy wieczorem świętować, rozpocznijmy od sycącego, ale nie ciężkiego śniadania. Zjedzmy kanapkę z chudym serem, dopełniając to warzywami. Przed samą kolacją ograniczmy się do owocowych przekąsek z dużą zawartością błonnika (np. cytrusy czy jabłka) niezbędnego w procesie trawienia pokarmu. Dzięki temu przystąpimy do kolacji umiarkowanie syci, więc nie rzucimy się na wszystko, co na stole. W ciągu dnia, a także przed kolacją, pamiętajmy o napojach. Niegazowana woda, szczególnie z dodatkiem cytryny oraz zielona, czerwona czy miętowa herbata, wypite w rozsądnych ilościach, nie dość, że przyśpieszą trawienie, to jeszcze sprawią, że szybciej poczujemy się syci. Przystępując do kolacji, zastanówmy się chwilę, na co akurat mamy ochotę. Czy chcemy spróbować wszystkiego po trochu, czy też wolimy skupić się na kilku ulubionych specjałach? Jednym ze sposobów jest jednorazowe zapełnienie talerza porcjami wszystkich potraw, jakie będziemy chcieli skosztować. Widok pełnego talerza powinien „oszukać" nasz mózg, dzięki czemu zjemy mniej, niż gdybyśmy nakładali każdego specjału z osobna.
Poznaj swojego wroga
Polska wigilia to przede wszystkim dania postne, jednak i tu znajdzie się kilka zagrożeń dla żołądka, wątroby oraz wagi. Trzy podstawowe to: węglowodany ukryte w daniach mącznych (uszka, pierogi) czy ciastach, tłuszcz, używany do smażenia niektórych potraw, oraz alkohol, stanowiący problem, gdy spożyjemy go w nadmiarze. W przypadku węglowodanów najlepiej ich ilość po prostu ograniczyć - zjeść kilka pierogów dla smaku, a nie się nimi zapychać. Ilość tłuszczu zredukujemy, zmieniając nieco wigilijne menu lub sposób jego przygotowania. Odświeżmy swój zestaw przepisów. Może lepiej zamienić część potraw na te pieczone w folii, gotowane czy też przyrządzane w odtłuszczonej galarecie? W poszukiwaniu doskonałego smaku zwróćmy uwagę na zioła i przyprawy, znane również ze swoich właściwości wspomagania trawienia. Jeśli już musimy smażyć, to nie w głębokim tłuszczu, ale na patelni teflonowej, która oliwy czy oleju potrzebuje mało lub wcale. Co prawda nie każdy zgodzi się na zastąpienie, np. w przypadku śledzi, śmietany jogurtem, ale już część z wymienionych powyżej zabiegów zredukuje szanse wystąpienia nudności czy zgagi.
Dieta śródziemnomorska
Coraz częstszym zwyczajem świątecznego ucztowania, jest podawanie, na wzór śródziemnomorski, wina do posiłków. Lampka wina rzeczywiście pomaga w trawieniu, problem jednak w tym, że najczęściej na jednej lampce biesiadowanie się nie kończy. Każda porcja alkoholu to duży ładunek kalorii i to tych pustych, które organizmowi właściwie do niczego nie są potrzebne. Alkohol zmniejsza kontrolę nad sobą, a to często kończy się obżarstwem.
Tłuste potrawy, spożyte zbyt szybko i popite zbyt dużą ilością alkoholu czy podaną do ciasta mocną kawą, mogą wywołać zgagę. Do domowych sposobów na zgagę, ale i również inne kłopoty z niestrawnością, należą: kisiel z siemienia lnianego, wywar z kwiatu lipy, żucie ziaren jałowca, jedzenie migdałów zaraz po wystąpieniu objawów. Jeśli zgaga pojawia się częściej, kilka razy w tygodniu, powinniśmy udać się do lekarza, bo może to świadczyć o rozwijającej się chorobie refluksowej żołądka.
Ruch to zdrowie
Pamiętajmy, że wieczerza wigilijna to dopiero początek. Najwięcej pokus i zagrożeń czyha na nas później, podczas świątecznych i karnawałowych obiadów i kolacji. Najczęściej dopiero wówczas na stół wjeżdżają mięsa, tłuste sosy i duże ilości ziemniaków. Również i w tej sytuacji korzystajmy z podpowiedzi zdrowego rozsądku. Jeśli możemy wybierać, jedzmy umiarkowane ilości węglowodanów, folgując sobie nieco bardziej przy potrawach bogatych w białko (raczej drób i ryby), a ograniczając do zera bogate w tłuszcz sosy. Jeśli przyjdzie pora na deser, popijajmy go wodą z cytryną lub herbatą bez cukru. Dieta to nie wszystko. Spędzajmy czas świąteczny aktywnie. Wychodząc na spacer, wspomożemy znacząco proces spalania kalorii. Zimowy chłód spotęguje ten efekt jeszcze bardziej, ponieważ organizm będzie potrzebował paliwa ze spożytych przez nas posiłków do uregulowania temperatury ciała.

 

Jednym z najczęstszych skojarzeń ze świątecznymi imprezami jest biesiadowanie, spotkanie się przy wspólnym stole i jedzenie. Bardzo często jemy bez umiaru i święta kończą się wizytą w szpitalu. Powstaje więc pytanie, czy można coś zrobić, aby spędzić święta i karnawał bez nieprzyjemnych sytuacji zdrowotnych?



Niestrawność

 

Zasada numer jeden: jeśli chcemy świętować zdrowo, nie powinniśmy się zbytnio umartwiać. Co z tego, że nie przytyjemy i ominie nas ból żołądka, skoro dni, które powinny być szczęśliwymi chwilami z rodziną, miną nam na liczeniu kalorii i stresie? Osoba zdrowa, bez nadwagi, nawet jeśli w czasie świąt będzie jeść nieco więcej, potem dość łatwo zgubi dodatkowy kilogram. Gorzej, jeśli mamy problem z utrzymaniem odpowiedniej wagi. Zasada złotego środka i rozsądku powinna jednak przyświecać nam nie tylko ze względu na fałdki tłuszczyku. Konsekwencją zbyt dużych i tłustych porcji jedzenia jest szereg dolegliwości opisywanych mianem niestrawności.

 

Niestrawność to problemy, które powstają w wyniku chorób lub przejściowych zaburzeń czynności górnego odcinka przewodu pokarmowego, a więc przełyku, żołądka i dwunastnicy. Do tych problemów należy przede wszystkim dyskomfort lub ból w nadbrzuszu, uczucie wczesnej sytości po jedzeniu, nudności, wzdęcia i zgaga. Jeśli niestrawność towarzyszy nam dłużej - przez kilka tygodni - powinniśmy przeanalizować nasz tryb życia i zgłosić się do lekarza. Jeżeli chodzi o niestrawność związaną ze świątecznym biesiadowaniem, możemy sobie z nią poradzić stosując się do prostych wskazówek.



Przemyśleć menu

 

Przede wszystkim zaplanujmy ten czas. Nie chodzi oczywiście o jakąś ścisłą strategię, której mamy się ściśle trzymać, a jedynie o ramowy plan. Dzień, w którym będziemy wieczorem świętować, rozpocznijmy od sycącego, ale nie ciężkiego śniadania. Zjedzmy kanapkę z chudym serem, dopełniając to warzywami. Przed samą kolacją ograniczmy się do owocowych przekąsek z dużą zawartością błonnika (np. cytrusy czy jabłka) niezbędnego w procesie trawienia pokarmu. Dzięki temu przystąpimy do kolacji umiarkowanie syci, więc nie rzucimy się na wszystko, co na stole. W ciągu dnia, a także przed kolacją, pamiętajmy o napojach. Niegazowana woda, szczególnie z dodatkiem cytryny oraz zielona, czerwona czy miętowa herbata, wypite w rozsądnych ilościach, nie dość, że przyśpieszą trawienie, to jeszcze sprawią, że szybciej poczujemy się syci. Przystępując do kolacji, zastanówmy się chwilę, na co akurat mamy ochotę. Czy chcemy spróbować wszystkiego po trochu, czy też wolimy skupić się na kilku ulubionych specjałach? Jednym ze sposobów jest jednorazowe zapełnienie talerza porcjami wszystkich potraw, jakie będziemy chcieli skosztować. Widok pełnego talerza powinien „oszukać" nasz mózg, dzięki czemu zjemy mniej, niż gdybyśmy nakładali każdego specjału z osobna.

Poznaj swojego wroga

 

Polska wigilia to przede wszystkim dania postne, jednak i tu znajdzie się kilka zagrożeń dla żołądka, wątroby oraz wagi. Trzy podstawowe to: węglowodany ukryte w daniach mącznych (uszka, pierogi) czy ciastach, tłuszcz, używany do smażenia niektórych potraw, oraz alkohol, stanowiący problem, gdy spożyjemy go w nadmiarze. W przypadku węglowodanów najlepiej ich ilość po prostu ograniczyć - zjeść kilka pierogów dla smaku, a nie się nimi zapychać. Ilość tłuszczu zredukujemy, zmieniając nieco wigilijne menu lub sposób jego przygotowania. Odświeżmy swój zestaw przepisów. Może lepiej zamienić część potraw na te pieczone w folii, gotowane czy też przyrządzane w odtłuszczonej galarecie? W poszukiwaniu doskonałego smaku zwróćmy uwagę na zioła i przyprawy, znane również ze swoich właściwości wspomagania trawienia. Jeśli już musimy smażyć, to nie w głębokim tłuszczu, ale na patelni teflonowej, która oliwy czy oleju potrzebuje mało lub wcale. Co prawda nie każdy zgodzi się na zastąpienie, np. w przypadku śledzi, śmietany jogurtem, ale już część z wymienionych powyżej zabiegów zredukuje szanse wystąpienia nudności czy zgagi.



Dieta śródziemnomorska

 

Coraz częstszym zwyczajem świątecznego ucztowania, jest podawanie, na wzór śródziemnomorski, wina do posiłków. Lampka wina rzeczywiście pomaga w trawieniu, problem jednak w tym, że najczęściej na jednej lampce biesiadowanie się nie kończy. Każda porcja alkoholu to duży ładunek kalorii i to tych pustych, które organizmowi właściwie do niczego nie są potrzebne. Alkohol zmniejsza kontrolę nad sobą, a to często kończy się obżarstwem.

 

Tłuste potrawy, spożyte zbyt szybko i popite zbyt dużą ilością alkoholu czy podaną do ciasta mocną kawą, mogą wywołać zgagę. Do domowych sposobów na zgagę, ale i również inne kłopoty z niestrawnością, należą: kisiel z siemienia lnianego, wywar z kwiatu lipy, żucie ziaren jałowca, jedzenie migdałów zaraz po wystąpieniu objawów. Jeśli zgaga pojawia się częściej, kilka razy w tygodniu, powinniśmy udać się do lekarza, bo może to świadczyć o rozwijającej się chorobie refluksowej żołądka.



Ruch to zdrowie

 

Pamiętajmy, że wieczerza wigilijna to dopiero początek. Najwięcej pokus i zagrożeń czyha na nas później, podczas świątecznych i karnawałowych obiadów i kolacji. Najczęściej dopiero wówczas na stół wjeżdżają mięsa, tłuste sosy i duże ilości ziemniaków. Również i w tej sytuacji korzystajmy z podpowiedzi zdrowego rozsądku. Jeśli możemy wybierać, jedzmy umiarkowane ilości węglowodanów, folgując sobie nieco bardziej przy potrawach bogatych w białko (raczej drób i ryby), a ograniczając do zera bogate w tłuszcz sosy. Jeśli przyjdzie pora na deser, popijajmy go wodą z cytryną lub herbatą bez cukru. Dieta to nie wszystko. Spędzajmy czas świąteczny aktywnie. Wychodząc na spacer, wspomożemy znacząco proces spalania kalorii. Zimowy chłód spotęguje ten efekt jeszcze bardziej, ponieważ organizm będzie potrzebował paliwa ze spożytych przez nas posiłków do uregulowania temperatury ciała.


Autor: Michał Dublański