STOP kłamstwom w internetowym handlu „lekami”. Kto oswoi dziki rynek suplementów?

Choćbyś nigdy w życiu nie pomyślał o powiększaniu penisa, schudnięciu lub zahamowaniu łysienia, producent „suplementu” znajdzie cię i wyśle do ciebie wiadomość mailową – jedną albo sto. Pokaże ci wizualizację spodziewanych efektów swojej kuracji, zachęci opinią „lekarza specjalisty”, zabłyśnie „certyfikatem jakości”. I jeszcze zaproponuje „specjalną, superniską cenę dla wybranych, tylko w ciągu najbliższych 30 minut”. Skusisz się?

Choćbyś nigdy w życiu nie pomyślał o powiększaniu penisa, schudnięciu lub zahamowaniu łysienia, producent „suplementu” znajdzie cię i wyśle do ciebie wiadomość mailową – jedną albo sto. Pokaże ci wizualizację spodziewanych efektów swojej kuracji, zachęci opinią „lekarza specjalisty”, zabłyśnie „certyfikatem jakości”. I jeszcze zaproponuje „specjalną, superniską cenę dla wybranych, tylko w ciągu najbliższych 30 minut”. Skusisz się?

Suplement to nie lek

Dotyczy to także suplementów aptecznych, w tym produktów, których skuteczność została potwierdzona licznymi badaniami. W rozróżnieniu leków i suplementów nie chodzi bowiem o umniejszanie wartości tych drugich, ale o jasne rozgraniczenie ich funkcji i zastosowań.


Suplementy nie działają w sposób leczniczy, a jeśli zdarzy się, że działają, to znak, że są sfałszowane, czyli niebezpieczne dla zdrowia


Zgodnie z definicją (wg art. 2 ust. 32 Ustawy z dnia 6 września 2001 r. Prawo farmaceutyczne – Dz.U.06.217.1588) produkt leczniczy to substancja albo mieszanina substancji lub związków posiadająca właściwości zapobiegania lub leczenia chorób występujących u ludzi i zwierząt. Produkt leczniczy podawany jest w celu przywrócenia, poprawienia lub modyfikacji fizjologicznych funkcji organizmu – słowem, ma nam pomóc pozbyć się objawów przeziębienia, zwalczyć ból głowy, usunąć stan zapalny itd. Natomiast suplement diety (zgodnie z art. 3 ust. 39 Ustawy z dnia 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia – Dz.U.06.171.1225) jest środkiem spożywczym, który uzupełnia dietę – skoncentrowanym źródłem witamin, składników mineralnych lub innych substancji, które mogą występować naturalnie w żywności i które wykazują efekt odżywczy lub fizjologiczny. Suplementy podaje się w sytuacji niedoborów konkretnych składników diety, z całą pewnością nie mogą więc niczego wyleczyć

Konsumenci mogą czuć się zagubieni i trudno im się dziwić, skoro suplementy można kupić w aptece, ale też w supermarkecie, na bazarze i przez internet, a niektóre leki są dostępne na stacjach benzynowych czy w hipermarketach.


Nielegalne preparaty NIE są bezpieczne dla zdrowia

Suplementy nie działają w sposób leczniczy, a jeśli zdarzy się, że działają, to znak, że są sfałszowane, czyli niebezpieczne dla zdrowia - wyjaśnia Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego. - Sprzedaż internetowa nie zawsze jest podejrzana – jeśli sklep internetowy działa legalnie, firma funkcjonuje zgodnie z przepisami i po prostu rozszerzyła swoją działalność o sprzedaż w sieci, to wszystko jest w porządku. Natomiast bardzo często nie sposób ustalić, gdzie mieści się siedziba firmy sprzedającej online lub jako adres podawane są odległe miejsca, np. Wyspy Marshalla – w takiej sytuacji nie sposób zagwarantować bezpieczeństwa sprzedawanych na stronie produktów. A nawet więcej – można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że skoro przy tak łatwym procesie rejestracji suplementów (a właściwie powiadamiania, bo suplementów w Polsce nawet się nie rejestruje) firma decyduje się obejść tę prostą procedurę, to sprzedawane przez nią produkty z pewnością nie są bezpieczne. Mogą być np. nielegalnie wzmacniane substancjami farmakologicznymi albo po prostu być zwyczajnym, ordynarnym oszustwem – i to jest najbezpieczniejsza opcja, bo suplement co prawda nie zadziała, ale też nie zaszkodzi. Wiele sprzedawanych przez internet produktów nie mogłoby być na rynku, gdyż nie są bezpieczne dla zdrowia – np. do produktów na odchudzanie producent może dokładać sibutraminę (związek stosowany jako lek hamujący łaknienie w leczeniu otyłości, o groźnych skutkach ubocznych), a do tabletek na potencję – pochodne sildenafilu (zwiększające ryzyko zawału serca). Gdy GIS otrzymuje zgłoszenie o nielegalnych, sprzedawanych przez internet podejrzanych produktach, w wielu przypadkach zwraca się z tym do policji. Trzeba jednak pamiętać, że i policji nie jest łatwo wytropić firmę działającą w ten „wirtualny” sposób. Warto jasno i uczciwie powiedzieć: nie da się w żaden sposób zagwarantować konsumentom bezpieczeństwa produktów, które kupili w internecie. Odradza się więc zakupy z nieznanych stron internetowych, a jeśli są wątpliwości co do legalności firmy – warto zadzwonić do powiatowego inspektora sanitarnego i skonsultować z nim nazwę i adres podane na stronie sklepu.


>>>Viagra, Maxigra Go, Mensil... Jak działają leki na potencję?


Przepisy nie dla każdego

By wprowadzić do obrotu produkt leczniczy (nie suplement!), musi on zostać zarejestrowany w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. Od producenta wymagana jest szczegółowa dokumentacja dotycząca naukowej charakterystyki substancji, danych dotyczących badań jakościowych, toksykologicznych, farmakologicznych, przedklinicznych i klinicznych, bezpieczeństwa stosowania, skuteczności terapeutycznej oraz trwałości takiego produktu. Organem dopuszczającym lek do obrotu jest Minister Zdrowia, dodatkowo produkt leczniczy jest kontrolowany jakościowo przez Główny Inspektorat Farmaceutyczny (GIF). Bardzo duże obostrzenia dotyczą również etykiet i ulotek dołączanych do produktów leczniczych. W przypadku suplementów, również tych aptecznych, „rejestracja” ogranicza się do powiadomienia Głównego Inspektoratu Sanitarnego, za pośrednictwem elektronicznego systemu powiadamiania, o zamiarze wprowadzenia suplementu do obrotu oraz przedstawienia projektu etykiety. Nie ma obowiązku informowania o skuteczności i bezpieczeństwie stosowania danego preparatu, brak też ustawowego wymogu ciągłego monitorowania produktu. Ponieważ według polskiego i unijnego ustawodawstwa suplementy zaliczają się do żywności, kontrolę nad nimi sprawuje Państwowa Inspekcja Sanitarna. Suplementy mogą być sprzedawane w aptekach, ale zgodnie z przepisami ich opakowania muszą mieć wyraźny napis „suplement diety”. Aptekarze nie powinni też mieszać na półkach i w witrynach leków i suplementów, by pacjenci nie czuli się wprowadzeni w błąd i zmanipulowani.


Wiele sprzedawanych przez internet produktów nie mogłoby być na rynku, gdyż nie są bezpieczne dla zdrowia – np. do produktów na odchudzanie producent może dokładać sibutraminę (związek stosowany jako lek hamujący łaknienie w leczeniu otyłości, o groźnych skutkach ubocznych), a do tabletek na potencję – pochodne sildenafilu (zwiększające ryzyko zawału serca)


Kontrola z góry

Jeszcze do niedawna można było powiedzieć, że na rynku suplementów panuje wolna amerykanka i każdy może sprzedawać, co chce, w dodatku reklamując to nachalnie w prasie, telewizji i innych mediach, używając zwrotów sugerujących lecznicze właściwości produktu. To się na szczęście zmienia – Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) najpierw zagroził, że reklamy wprowadzające w błąd będą wyłapywane, a producenci reklamowanych suplementów karani, a następnie (w listopadzie 2017 r.) nałożył pierwszą dotkliwą karę 26 mln zł na producenta suplementów diety reklamowanych jako produkty lecznicze. Można się spodziewać, że taki obrót sprawy da do myślenia zarówno producentom, jak i agencjom reklamowym, a nowe spoty suplementów będą przygotowywane zgodnie z polskim prawem. Natomiast żadnej kontroli nie ma (i zapewne jeszcze długo nie będzie) nad suplementami sprzedawanymi przez internet. Ta gałąź handlu rozwija się niepowstrzymanie, reklamy cudownych specyfików zalegają w naszych skrzynkach mailowych, są obecne w prasie, bloczkach reklamowych znanych portali internetowych i nic nie wskazuje, by ktoś „z góry” miał zamiar przyjrzeć się temu z bliska.




Dziki rynek internetowy

Rozbudowane strony internetowe poświęcone środkom odchudzającym, wspomagającym potencję, przywracającym gęstość owłosienia, powiększającym piersi, likwidującym halluksy itd. pełne są bezczelnych kłamstw i jawnych oszustw, ale i na swój sposób fascynujące. Kto trafił na paranaukową witrynę, którą zazwyczaj można przewijać w nieskończoność, ten wie, o czym mowa. Czego tam nie ma... Strony te przede wszystkim sprawiają wrażenie poważnych portali naukowych i badawczych, mają nagłówki ze słowami „medic” czy „science”, by zmylić konsumenta rzekomym profesjonalizmem. Są i certyfikaty – niewyraźne, zamazane, ale przecież wydane przez ważne zagraniczne ośrodki naukowe (nieistniejące). Nazwiska, zdjęcia i podpisy lekarzy oraz innych specjalistów – zmyślone, skradzione z rosyjskich serwerów, z „autografem” złożonym przez sekretarkę szefa. Zdjęcia „przed i po” zastosowaniu danego produktu – skradzione z zagranicznych portali społecznościowych. Filmiki z wywiadów na temat odchudzania (lub tego, na co ma zadziałać sprzedawany preparat) – kompletnie bez związku z produktem, ale za to w obcym języku, więc mało kto je rozumie. I wreszcie opinie „użytkowników” danego suplementu – w 99 proc. pozytywne, zachwalające jego jakość i niesamowitą skuteczność, z jednym czy dwoma sceptycznymi wpisami dla zmyłki. I mailingi, całe morze mailingów – producenci skupują bazy danych klientów innych firm i ślą swoje reklamy do prywatnych, ale i służbowych (a co!) skrzynek mailowych osób, które nigdy nie zabiegały o tego typu oferty.




>>>Wyroby medyczne i środki pomocnicze: od marca ważne zmiany w refundacji


Jak robić to bezpiecznie:


  1. Chęć lub potrzebę sięgnięcia po jakikolwiek suplement diety należy skonsultować z lekarzem. Nawet zwykłe witaminy przyjmowane w nadmiarze mogą zaszkodzić. Ewentualną suplementację warto poprzedzić badaniami.
  2. Każdy prawidłowo zgłoszony i dopuszczony do obrotu suplement diety znajduje się, wraz z aktualnym statusem, w wykazie umieszczonym na stronie internetowej Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Nigdy nie należy kupować preparatów, których nie ma na tej liście.
  3. Uwaga na reklamy – nietrudno zidentyfikować u siebie objawy, o których mówią aktorzy w telewizji. Zmęczenie, apatia czy drganie górnej powieki mogą mieć przeróżne przyczyny, niekoniecznie związane z niedoborem magnezu czy witamin.
  4. Żaden suplement nie zastąpi zdrowej, zbilansowanej diety i koniecznej dawki ruchu.
  5. Żaden suplement nie wyleczy choroby ani jej nie zapobiegnie, bo nie taka jest jego rola.
  6. Nadmiar szkodzi – również w przypadku „niewinnych” witamin. Przekraczanie dziennych porcji oraz jednoczesne stosowanie zbyt wielu suplementów diety może niekorzystnie wpłynąć na zdrowie.
  7. Trzeba umieć odróżniać suplement od leku – ich opakowania, nazwy i ceny mogą być podobne, mogą mieć nawet tego samego producenta, ale to dwa różne środki. Przykładowo witamina D może występować w suplemencie diety lub leku, lecz tylko w tym drugim przypadku, przy odpowiedniej dawce, wykazuje właściwości lecznicze. Każdy sprzedawany w aptece suplement diety musi mieć wyraźne oznaczenie na opakowaniu.


>>>Popularny lek na nadciśnienie i chorobę wieńcową wycofany z obrotu

Autor: Kamila Śnieżek