Smaczne odchudzanie

Nie wszystko, co dobre, musi być zakazane na diecie. Warto zweryfikować kulinarne stereotypy i przyjrzeć się niskokalorycznym przekąskom. 

Zazwyczaj wygląda to tak: za myślą: „odchudzam się" podąża kolejna: „koniec z przekąskami, zastąpię je owocami i warzywami". Jeśli jednak po wczesnej kolacji zgłodniejesz i sięgniesz przed snem po banana, dostarczysz sobie mnóstwo zbędnych kalorii. Owoce bowiem to przekąska idealna w trakcie odchudzania pod warunkiem, że nie jemy ich wieczorem. Są pozbawione białka, ale rekompensują to sobie dużą zawartością cukru. A jeśli nie owoce, to co? Najlepsze byłyby duszone warzywa. A gdy najdzie nas ochota na coś słodkiego, sięgnijmy po przysmaki, które nie tuczą. Na przykład po groszek ptysiowy, ale uwaga - koniecznie taki, który jest wypiekany bez cukru. Świetnie sprawdza się w zupach-kremach, sałatkach. Dodany do owoców z miodem czy jogurtu stworzy syty i zdrowy deser. 

Bez śniadania ani rusz
Najczęstszym błędem, jaki popełniają osoby odchudzające się, jest zrezygnowanie ze śniadania. Ranny posiłek powinien być bogaty w węglowodany i białko. Poza tym lepiej zjeść porządne śniadanie, żeby nie podjadając dotrwać do kolejnego posiłku. Ze śniadania nie powinno się rezygnować nigdy, z kolacji - jak najczęściej.
Mięsień piwny?
Zwykło się sądzić, że za nadmiar tkanki tłuszczowej na brzuchu odpowiada zbyt częste picie piwa. Złoty trunek stał się dla wielu osób synonimem bomby kalorycznej. Czy jest tak naprawdę? Tylko częściowo prawda. Piwo nie należy do napojów niskokalorycznych ( 220-300 kcal - 0,5 l), ale też nie tylko ono jest winne nadwadze. W świetle badań prof. Shela Gorinsterna z Uniwersytetu Hebrajskiego przyczyną tzw. piwnych brzuszków są głównie... przekąski, które przy okazji jego picia spożywamy - chipy, popcorn czy słone orzeszki. Bo chmiel i alkohol wyostrzają apetyt. Natomiast inne badania potwierdziły, że czerwone wino, wypijane w rozsądnych ilościach, wspiera spalanie tkanki tłuszczowej.
Talia lubi lody
Jeżeli lubisz lody, a ich brak doskwiera ci w trakcie diety odchudzającej - mamy dla Ciebie niespodziankę. Umiejętne wkomponowanie lodów śmietankowych w jadłospis może sprawić, że... schudniesz. Dzięki zawartości wapnia ta przekąska poprawia działanie ośrodka sytości. Poza tym zjedzenie porcji lodów skutkuje obniżeniem temperatury organizmu, kurczą się naczynia krwionośne, z ośrodka termoregulacji uwalniają się hormony odpowiadające za produkcję ciepła przez włókna mięśniowe. Dotyczy to tylko lodów śmietankowych, owocowych oraz sorbetów, przy czym lody należy jeść w rozsądnych ilościach, np. kilka łyżeczek dziennie.
Czekolada też
Czekolada, choć przez wieki znajdowała się na liście produktów zakazanych w trakcie odchudzania, dziś doczekała się rehabilitacji. Bo choć ma mnóstwo kalorii, jednocześnie zawiera witaminy A, E, B2, B12, wapno i żelazo. Zjedzenie czekolady powoduje wytworzenie się endorfin, potocznie nazywanych hormonami szczęścia. Zdaniem niektórych dietetyków, zjadanie niewielkich ilości czekolady (lub niecałych 100 ml kakao) może pomóc pozbyć się tłuszczu nagromadzonego w okolicach talii. Ale mówimy tu tylko o czekoladzie deserowej.

 

Zazwyczaj wygląda to tak: za myślą: „odchudzam się" podąża kolejna: „koniec z przekąskami, zastąpię je owocami i warzywami". Jeśli jednak po wczesnej kolacji zgłodniejesz i sięgniesz przed snem po banana, dostarczysz sobie mnóstwo zbędnych kalorii. Owoce bowiem to przekąska idealna w trakcie odchudzania pod warunkiem, że nie jemy ich wieczorem. Są pozbawione białka, ale rekompensują to sobie dużą zawartością cukru. A jeśli nie owoce, to co? Najlepsze byłyby duszone warzywa. A gdy najdzie nas ochota na coś słodkiego, sięgnijmy po przysmaki, które nie tuczą. Na przykład po groszek ptysiowy, ale uwaga - koniecznie taki, który jest wypiekany bez cukru. Świetnie sprawdza się w zupach-kremach, sałatkach. Dodany do owoców z miodem czy jogurtu stworzy syty i zdrowy deser.



Bez śniadania ani rusz

 

Najczęstszym błędem, jaki popełniają osoby odchudzające się, jest zrezygnowanie ze śniadania. Ranny posiłek powinien być bogaty w węglowodany i białko. Poza tym lepiej zjeść porządne śniadanie, żeby nie podjadając dotrwać do kolejnego posiłku. Ze śniadania nie powinno się rezygnować nigdy, z kolacji - jak najczęściej.



Mięsień piwny?

 

Zwykło się sądzić, że za nadmiar tkanki tłuszczowej na brzuchu odpowiada zbyt częste picie piwa. Złoty trunek stał się dla wielu osób synonimem bomby kalorycznej. Czy jest tak naprawdę? Tylko częściowo prawda. Piwo nie należy do napojów niskokalorycznych ( 220-300 kcal - 0,5 l), ale też nie tylko ono jest winne nadwadze. W świetle badań prof. Shela Gorinsterna z Uniwersytetu Hebrajskiego przyczyną tzw. piwnych brzuszków są głównie... przekąski, które przy okazji jego picia spożywamy - chipy, popcorn czy słone orzeszki. Bo chmiel i alkohol wyostrzają apetyt. Natomiast inne badania potwierdziły, że czerwone wino, wypijane w rozsądnych ilościach, wspiera spalanie tkanki tłuszczowej.



Talia lubi lody

 

Jeżeli lubisz lody, a ich brak doskwiera ci w trakcie diety odchudzającej - mamy dla Ciebie niespodziankę. Umiejętne wkomponowanie lodów śmietankowych w jadłospis może sprawić, że... schudniesz. Dzięki zawartości wapnia ta przekąska poprawia działanie ośrodka sytości. Poza tym zjedzenie porcji lodów skutkuje obniżeniem temperatury organizmu, kurczą się naczynia krwionośne, z ośrodka termoregulacji uwalniają się hormony odpowiadające za produkcję ciepła przez włókna mięśniowe. Dotyczy to tylko lodów śmietankowych, owocowych oraz sorbetów, przy czym lody należy jeść w rozsądnych ilościach, np. kilka łyżeczek dziennie.



Czekolada 

 

Czekolada, choć przez wieki znajdowała się na liście produktów zakazanych w trakcie odchudzania, dziś doczekała się rehabilitacji. Bo choć ma mnóstwo kalorii, jednocześnie zawiera witaminy A, E, B2, B12, wapno i żelazo. Zjedzenie czekolady powoduje wytworzenie się endorfin, potocznie nazywanych hormonami szczęścia. Zdaniem niektórych dietetyków, zjadanie niewielkich ilości czekolady (lub niecałych 100 ml kakao) może pomóc pozbyć się tłuszczu nagromadzonego w okolicach talii. Ale mówimy tu tylko o czekoladzie deserowej.

 

Autor: Michał Jakubowski