Jak wybrać dobry samoopalacz? Szybka opalenizna bez plam. Sposoby na samoopalacz

Promieniowanie UV nie jest zdrowe. To fakt. Ale czy to oznacza, że samoopalacz już tak? Czy możemy ten zamiennik słońca stosować bez obaw o swoją skórę?

Promieniowanie UV nie jest zdrowe. To fakt. Ale czy to oznacza, że samoopalacz już tak? Czy możemy ten zamiennik słońca stosować bez obaw o swoją skórę?

Promieniowanie słoneczne może wywołać czerniaka, raka skóry, lekarze każdego lata przestrzegają więc: „Ograniczajmy kąpiele słoneczne, nie leżmy plackiem na plaży, materacu, leżaku”. Wtórują im producenci kosmetyków: „Zamiast słońca użyj samoopalacza. To bezpieczne”. I mają rację.


Skóra – płaszcz ochronny

Skóra okrywa nasze ciało i chroni je przed różnego rodzaju czynnikami. Ten największy ze wszystkich narządów człowieka składa się z trzech warstw.

Pierwsza, zewnętrzna, to naskórek, czyli nabłonek wielowarstwowy rogowaciejący, zawierający melaninę, która nadaje kolor skórze i włosom. Do czego jeszcze jest nam potrzebny naskórek? Przede wszystkim do ochrony. Na przykład wspomniana melanina pochłania rakotwórcze promieniowanie UV, pod warunkiem oczywiście, że nie jest go za dużo. Zbytnia ekspozycja na słońce sprawia bowiem, że melanina „nie nadąża”, czyli nie jest w stanie ochronić skóry przed szkodliwym działaniem słońca.

Kolejna warstwa skóry to skóra właściwa, w której znajdują się m.in. nerwy, naczynia krwionośne, gruczoły, korzenie włosów. Tam też znajdują się receptory odbierające bodźce z otoczenia. Najgłębiej położoną warstwą skóry jest tzw. warstwa podskórna, która składa się w dużej mierze z tłuszczu, a jej zadaniem jest m.in. regulacja temperatury naszego ciała. Te dwie warstwy jednak nas nie interesują, ponieważ samoopalacze – i to jest dla nas najważniejsza informacja w kontekście bezpieczeństwa – mają kontakt jedynie z zewnętrzną warstwą skóry, czyli naskórkiem.


Jak działają samoopalacze?

Naskórek to nabłonek wielowarstwowy, co oznacza, że jest zbudowany z kilku warstw. Na samej górze znajduje się warstwa rogowa, która regularnie się złuszcza: stare, obumarłe i „zużyte” komórki zastępowane są nowymi, tworzonymi i transportowanymi do naskórka przez skórę właściwą. I to z tymi „świeżymi” komórkami wchodzą w interakcję substancje opalające.

A jakim cudem skóra pod wpływem samoopalacza nabiera koloru? Dzięki reakcjom chemicznym, do których dochodzi, powtórzmy, tylko na poziomie komórek naskórka. Składniki kremu opalającego łączą się z białkami budującymi warstwę rogową naskórka i dzięki temu zmieniają one kolor z naturalnego na lekko brązowy. Głównym, aktywnym składnikiem samoopalaczy powodującym przyciemnienie skóry jest związek z grupy węglowodanów o nazwie dihydroksyaceton (w skrócie DHA).

Brązowe zabarwienie zwykle pojawia się po 1-2 godzinach od nałożenia preparatu, osiągając maksimum po 6-8 godzinach. Ponieważ komórki w warstwie rogowej naskórka ulegają stale procesowi złuszczania, opalenizna z czasem blednie i znika, a naskórek odbudowuje się na nowo.


Uwaga na alergię

Z przeprowadzonych badań wynika jednoznacznie, że samoopalacz nie wnika w głąb skóry, jest bezpieczny dla całego organizmu i nie ma właściwości toksycznych czy rakotwórczych. Mogą go stosować nawet kobiety w ciąży. Co prawda raz na jakiś czas pojawiają się doniesienia o mniejszej lub większej szkodliwości tego typu kosmetyków, jednak jak dotąd nie znaleziono na to wiarygodnych dowodów. Oczywiście może zdarzyć się jakaś reakcja alergiczna, jeśli jesteśmy uczuleni na któryś ze składników kosmetyku, lub podrażnienia czy wysuszenia, jeżeli mamy wrażliwą skórę. Przed nałożeniem na większą część ciała warto więc przeprowadzić test wrażliwości, np. na brzuchu, i to bez względu na to, jaki rodzaj samoopalacza wybierzemy. No właśnie, a jaki w ogóle mamy wybór?

Czytaj także: Alergia na słońce


Jaki samoopalacz wybrać? Od balsamu po piankę

Podstawowym kryterium wyboru samoopalacza jest jego konsystencja i sposób aplikacji. Na polskim rynku dostępne są:

Samoopalacze w kremie. Na temat samoopalaczy w kremie krążą różne opinie. Osoby lubiące takie kosmetyki zwracają uwagę na świetne właściwości pielęgnujące i nawilżające, przeciwnicy mówią o trudnej aplikacji – bogata konsystencja wymaga wyjątkowej staranności, w przeciwnym razie samoopalacz zamiast upiększyć może oszpecić ciało smugami, przebarwieniami, plamami.

Samoopalacze w balsamie. Przyciemniają skórę i – co jest niezwykle istotne – nawilżają. Taki samoopalacz dzięki delikatnej konsystencji łatwo też rozprowadzić po skórze. Przy aplikacji należy jednak uważać: ważne jest równomierne rozsmarowanie kosmetyku (przy nierównomiernym mogą pojawić się smugi) oraz wstrzymanie się z nakładaniem odzieży aż do wchłonięcia się balsamu (można pobrudzić ubranie).

Samoopalacze w piance. Konsystencja takiego kosmetyku jest delikatna, lekka, a tym samym jest on bardzo łatwy do nałożenia. Producenci twierdzą, że ten rodzaj samoopalacza nie pozostawia smug. Efekt opalonej skóry pojawia się szybciej niż w przypadku balsamu.

Samoopalacze w sprayu. Bardzo łatwe w użyciu. Nie pozostawiają smug, nie brudzą rąk, dają efekt równomiernej opalenizny. Zdaniem niektórych mogą jednak wysuszać i podrażniać skórę.


Jak nakładać samoopalacz?

Obojętnie, jaki rodzaj samoopalacza wybierzemy, jego aplikacja wymaga staranności i przestrzegania paru zasad.

  1. Po pierwsze, nie eksperymentujmy przed ważnym wyjściem. Zwłaszcza jeśli nie mamy wprawy w nakładaniu tego typu kosmetyku. Optymalna sytuacja to taka, w której możemy sprawdzić działanie kosmetyku 2-3 tygodnie przed „godziną zero”, natomiast aplikacja „na imprezę” powinna zostać przeprowadzona dzień lub dwa dni wcześniej.
  2. Po drugie, przed użyciem samoopalacza warto zrobić peeling. Cel – wygładzenie skóry, pozbycie się martwych i „zużytych” komórek, co w efekcie da opaleniznę równomierną i dłużej się utrzymującą.
  3. Po trzecie, kupujmy samoopalacz w odcieniu dobranym do koloru naszej skóry (produkty dla jasnej skóry mają niższą dawkę DHA). Jeśli nie jesteśmy pewni, jaki kolor wybrać, wybierzmy jaśniejszy.
  4. Po czwarte, używajmy kosmetyków przeznaczonych do poszczególnych części ciała: na twarz nakładajmy samoopalacz przeznaczony do twarzy (nie mają w swoim składzie olejków podrażniających oczy), a na resztę ciała samoopalacz do ciała (jest bardziej tłusty).
  5. Po piąte, samoopalacz nakładajmy bez pośpiechu. Zarezerwujmy sobie na taki zabieg odpowiednio dużo czasu, a nie przeprowadzajmy go między jednym zadaniem a drugim. Warto też nakładać warstwę raczej cieńszą niż grubszą i przez kolejne dni pielęgnować skórę intensywniej niż zazwyczaj.


Fot. pexels.com/breakingpic/

Autor: Joanna Grzegorzewska