Przyszedł nagle i niespodziewanie - znani o udarze mózgu

Siedziałem w fotelu i czekałem na impresaria i nagle zobaczyłem dwa obrazy telewizyjne. Przetarłem oczy, ale nadal widziałem dwa. Poczułem, że nie mam nogi od palców do kolana, a potem zniknęła i ręka. I nagle do drzwi zadzwoniła moja asystentka, która zjawiła się 15 minut wcześniej niż uzgodniliśmy. Nie wiem, jak udało mi się dojść do drzwi i je otworzyć – powiedziałem do niej tylko: „wezwij pogotowie”.

Przyszedł niespodziewanie

Bogusłąw Kaczyński, krytyk muzyczny

Następne, co pamiętam, to szpital i lekarze. Dwa tygodnie wcześniej zrobiłem sobie komplet badań lekarskich. Chciałem się upewnić, że nic mi nie dolega, bo jestem pracoholikiem i kalendarz terminów miałem wypełniony na dwa miesiące naprzód. Badania wyszły dobrze, a po dwóch tygodniach dostałem udaru. Od czterech lat walczę z jego skutkami, bo muszę być sprawny. Pamiętam radę lekarza: „Niech pan nigdy nie myśli – dlaczego ja, tylko raczej – co zrobić, aby wyjść z tej choroby”. I tak, bardzo powoli, zacząłem długą rehabilitację. Dwoje rehabilitantów przychodziło do mnie do domu i razem z nimi ćwiczyłem. Teraz trzy razy dziennie wchodzę po schodach na szóste piętro, bo to wspaniała gimnastyka. A przed chorobą nie ćwiczyłem, bo nie miałem do tego ani głowy, ani czasu. Teraz ćwiczenia zaczęły mi się nawet podobać.

Po tak ciężkiej chorobie, jakim był udar pnia mózgu, wróciłem do życia zawodowego: prowadzę koncerty, występuję w TV, jeżdżę po kraju. Dopingiem do rehabilitacji było radio, do którego bardzo chciałem wrócić: bo moi koledzy montowali z kilku moich starych audycji jedną „nową”, tak że mój cykl nie spadł z ramówki. Myślałem, że muszę wracać, bo jak długo mogą oni jeszcze te audycje montować? I jeszcze mój festiwal w Krynicy Górskiej. W czerwcu byłem jeszcze w szpitalu, a w sierpniu prowadziłem tam festiwal. I to 24 koncerty, tak jak zaplanowano. Taką wysnułem naukę z tego, co się stało: nie przesadzać z pracą!

A teraz prowadzę łączność z rodzinami osób po udarze – odpisuję na każdy list, zaszczepiam optymizm, bo choremu potrzebna jest serdeczność. I wszystkim ciekawym odpowiadam: nie myślę o śmierci, pocieszam się żartami, robię wielkie plany i mam ich na najbliższe 150 lat.


Nic mnie nie ostrzegło

Joanna Kołaczkowska, liderka Kabaretu Hrabi, serial „Spadkobiercy”

Jest wiele czynników ryzyka, które mówią o predyspozycjach do zakrzepicy. Ja mam tylko jeden i zdaje się, że jest on wymieniany jako jeden z mniej ważnych – jestem kobietą. Przeżyłam bardzo silny stres, kiedy byłam w czwartym miesiącu ciąży – lekarze stwierdzili u mnie czerniaka. Na szczęście ta historia dobrze się skończyła. Ale zaczęła się arytmia, migotanie przedsionków. Znalazłam się w 2008 roku w Klinice Kardiologicznej w podwarszawskim Aninie i poddano mnie zabiegowi ablacji. Od tamtej pory mam spokój. Wolę nie myśleć, że w wyniku tego migotania mógł powstać zakrzep w przedsionku serca i dostać się do mózgu, powodując udar. Dziś grono ekspertów – kardiologów zapewnia mnie, że po kilku latach w dobrej kondycji już mi nic nie grozi.

Autor: Świat Zdrowia