Przysmaki w kształcie koła

Gdy tylko człowiek zaczął zbierać ziarna zbóż, rozniecił ogień i rozgrzał pierwszą patelnię, czyli kamień – powstały pierwsze placki.

Ta potrawa ma same zalety. Jest szybka w przygotowaniu, można ją zrobić z niezliczonych rodzajów składników. Syci, ale i cieszy podniebienie. Nawet chleb można nazwać plackiem, tylko trochę bardziej wyrośniętym, ale w wielu kulturach nadal pozostaje płaski – czy to będzie hinduska pita, czy żydowska maca. Ta ostatnia udowadnia, że do stworzenia placka wystarczy coś suchego i coś mokrego. W tym przypadku jest to woda i mąka. Nic dziwnego, że placki i placuszki w wielu kulturach stały się najpopularniejszymi daniami.


Racuchy jak poduchy

To nasza, polska specjalność. Miękkim, drożdżowym placuszkom z jabłkami i cynamonem nie jest w stanie oprzeć się żadne dziecko. Przepis prosty i skuteczny – mieszanina mąki, jajek, drożdży i mleka (w niektórych domach używa się mleka zsiadłego lub kwaśnej śmietany). Sama próbowałam racuchów na ostro. Do ciasta nie dodawałam cukru, tylko do drożdży odrobinę, by wyrosły. Zamiast jabłek można użyć na przykład cebuli wcześniej podduszonej z przyprawami. Dobrym dodatkiem jest też starty żółty ser lub szynka. Takie racuchy podane z sosem pomidorowym są konkurencją dla banalnej pizzy.


Plince dobrze znane

Gdy ziemniaki przywędrowały do Europy, zostały uznane za trujące. Kucharze gotowali bowiem ich owoce, bo nikt nie przypuszczał, że to, co najlepsze, znajduje się pod ziemią. Bulwy są dziś podstawą obiadów w prawie każdym europejskim domu. Frytki, kluski, krokiety…Potraw z ziemniaków są tysiące, ale to placki ziemniaczane są prawdziwym rarytasem. Na słodko z cukrem i śmietaną, na ostro z gulaszem, czy też zjadane między dwiema pajdami chleba. Zawsze są smaczne. Że kaloryczne? No cóż, można je zrobić w wersji dietetycznej, czyli upiec na blasze, tak jak to kiedyś czyniono na Śląsku. Na Kaszubach natomiast na placki takie mówi się plince i dodaje do masy ziemniaczanej cebulę i zioła.


Luksus za małe pieniądze

Na wschodzie Europy królują bliny. Placuszki, które dziś uważane są za danie wykwintne, bo podawane z kawiorem lub łososiem w towarzystwie szampana, kiedyś były daniem ubogich. Bogaci gospodarze wystawiali na próg domu talerze z blinami, by mogli się pożywić pielgrzymi i żebracy. Także blinami, uważanymi za bardzo pożywne danie, karmiono matki po porodzie, by miały siłę zająć się dzieckiem. Fakt, te placuszki są zdrowe, bo według podstawowego przepisu wykonuje się je z pełnej witamin i mikroelementów mąki gryczanej i żytniej. W Rosji bliny są potrawą narodową. W sklepach można kupić nawet specjalne patelnie, które mają po kilka wgłębień, tak żeby placuszki miały przepisowe 10 cm średnicy.


Tortilla i tortilla

Przenieśmy się na drugą półkulę, do Meksyku. Z czym kojarzy nam się tamtejsza kuchnia? Z tortillą. Jest to placek z mąki kukurydzianej, pracowicie ugniatany i prasowany w specjalnym urządzeniu. Cienki i chrupiący. Niby banalna sprawa, ale charakteru nadają mu dodatki i sosy. Są poza tym bardzo praktyczne w użyciu. Wystarczy kupić gotowe tortille w sklepie, podgrzać na suchej patelni lub w piekarniku, zrobić warzywno-mięsny farsz i lekki obiad gotowy. Tylko jedna uwaga! Tortillę trzeba jeść na gorąco, zimne placki robią się gumowate.

Jest jeszcze inna tortilla. Wprost z Hiszpanii. W przeciwieństwie do swojej meksykańskiej kuzynki jest ciężka i kaloryczna. To placek, a właściwie omlet z ziemniakami i innymi dodatkami. Sancho Pansa, bohater powieści „Don Kichot” Cervantesa najbardziej lubił tortillę z dodatkiem cebuli i boczku. Pyszna, ale tylko od święta.

Autor: Maria Ziemiańska