Po co nam post?

Dlaczego religia nakazuje posty? Wszak dotyczy ducha, a post tylko ciała. Ale sprawa nie jest taka prosta, jak może się wydawać na pierwszy rzut oka.

Łatwo znaleźć informacje, że długie, kilkudziesięciodniowe posty przeprowadzali - zanim podyktowali zasady i wskazania dla wiernych - Chrystus, Mojżesz, Mahomet i Budda. Można się więc domyślać, że to naśladownictwo ich postępowania stało się powodem powstrzymywania się od jedzenia, a czasem i picia w różnych, bardzo ważnych dla poszczącego intencjach, np. wyzdrowienia bliskiej osoby, odkupienia własnych grzechów czy też zwrócenia uwagi społeczeństwa na bolesny problem.

W przekazach o wielu świętych, np. św. Franciszku z Asyżu, mówi się o tym, że pościł i pokutował przez połowę życia. Kościół nakazujący posty, ma więc swoje religijne powody.

Post to jeden z pięciu filarów islamu, najważniejszy, bo w tym czasie został objawiony Mahometowi pierwszy fragment Koranu. Jest to dziewiąty miesiąc kalendarza muzułmańskiego, podczas którego wyznawców islamu obowiązuje ścisły post od wschodu do zachodu słońca. Koran bardzo dokładnie określa zakończenie postu w danym dniu - gdy białej nitki nie można odróżnić od czarnej.


Dla sprawności

Także dzieła wielkich starożytnych naukowców zawierają informacje o tym, że posty były w ich życiu, a także życiu im współczesnych, czymś znanym i szeroko praktykowanym. A jakich rezultatów oczekiwali starożytni poszczący? Otóż myśliciele i uczeni, np. Platon i Sokrates, podobno wielokrotnie pościli po kilka lub nawet kilkanaście dni po to, aby podnieść swoją sprawność umysłową i fizyczną.

Wielki grecki filozof i lekarz Hipokrates, uważany także za ojca nowoczesnej medycyny, notował w swoich dziełach, że: „Jeśli człowiek mało je i pije, to nigdy nie zachoruje". Pisał także, że post stosowali współcześni mu obywatele, jako nakaz higieniczny. Słynny do dziś arabski lekarz Avicenna przepisywał głodówki lecznicze trwające po kilka tygodni, a Plutarch twierdził, że zamiast brać lekarstwa, lepiej głodować jeden dzień. Dla wielu osób ważnym argumentem przemawiającym za pozytywnym działaniem postu na organizm jest to, że w XVI wieku Paracelsus, sławny szwajcarski lekarz głosił, że głodowanie jest najlepszym lekarstwem na wszelkie dolegliwości i choroby.

Jak widać, największą różnicę między niejedzeniem z powodów religijnych i filozoficznych czy zdrowotnych stanowi nazwa. Religia mówi, że to post, a cała reszta zwolenników, że to głodówka. Dziś post czy głodówka jest krytykowana przez wielu lekarzy, którzy uważają go za szkodliwy i nienaturalny. Post budzi wiele emocji, ma wielu przeciwników, ale i trochę zwolenników.


Dobry czy niedobry?

Często okazuje się jednak, że argumenty przemawiające na korzyść jakiejś teorii pojawiają się z zupełnie nieoczekiwanej strony. Otóż naukowcy w poszukiwaniu źródeł długowieczności, zdrowia czy młodości badają to, co samo pojawiło się naturze. Badają rośliny, wodę, zwierzęta, a także ludzi, którzy są wyjątkowo zdrowi. Badano więc, co jest powodem tego, że pewne grupy ludzi są znacznie zdrowsze niż odpowiadająca im średnia światowa.

Taka grupa to np. Hunzowie, mieszkający od wieków w dolinie Himalajów, całkowicie odizolowanej od reszty świata. Mieli mało jedzenia i całymi tygodniami pościli. Nie znali wtedy żadnych chorób. Dziś Hunzowie żyją tak jak wszyscy, mają zdobycze cywilizacyjne i... związane z nimi choroby: próchnicę zębów, zapalenie wyrostka robaczkowego, schorzenia dróg żółciowych, nadwagę, cukrzycę i wiele innych, których wcześniej nie znali. Inne publikacje informują, że w nielicznych już na świecie tzw. „miejscach długowieczności", gdzie ponad stuletni starcy jeszcze chodzą po górach i pracują w polu, podstawę niewielkich porcji jedzenia stanowi całe ziarno zbożowe (chleb razowy, kasze, krupniki), warzywa i owoce (głównie surowe), mleko i ser. Nie ma tam białej mąki i cukru, a mięso jada się bardzo rzadko i tylko chude.


Współcześnie o niejedzeniu

Już nie w starożytności ani w wiekach średnich, ale około stu lat temu leczniczym aspektem głodówki zainteresowali się niemieccy lekarze. W czerwcu 1880 roku, czterdziestodniowy post, który ze szczegółami relacjonowały niemieckie gazety, rozpoczął lekarz - Tanner. Zrobił to, aby przekonać świat lekarski (który wcześniej wyśmiewał go i odsądzał zarówno od zdrowego rozumu, jak i wiedzy za pochwałę głodówki) do tego typu leczenia. Głodówka zakończyła się sukcesem: lekarz pozbył się wielu dolegliwości. Ale choć większości sceptyków ze świata lekarskiego to nie przekonało, niektórzy postanowili jednak poznać bliżej to zjawisko.

Ponieważ coraz więcej osób na świecie zaczyna chorować, i to na choroby przewlekłe, nieuleczalne, wymagające zażywania leków do końca życia, każda metoda lecznicza, która pozwala mieć nadzieję na wyzdrowienie, budzi wielkie zainteresowanie.


Specjaliści o głodówce

Jedną z najbardziej znanych u nas orędowniczek głodówek dla zdrowia jest doc. dr hab. med. Kinga Wiśniewska-Roszkowska. Twierdzi ona, że leczenie głodem to jedna z metod przyrodniczych, tak jak klimatoterapia czy ziołolecznictwo lub leczenie dietą surówkową. W jednej ze swoich książek wymienia najsławniejsze ośrodki leczenia głodem. Są to: klinika prof. Nikołajewa w Moskwie, sanatorium dr. Buchingera w Niemczech oraz dr. de Vriesa w USA. Opisuje też bardzo wiele przykładów chorób, które w tych klinikach wyleczono właśnie głodówką. Tymczasem w wielu krajach, także i u nas, powstaje coraz więcej ośrodków, które - jak same się reklamują - leczą i oczyszczają organizm głodówkami, najczęściej częściowymi, składającymi się z warzyw, soków, samej kaszy itd.


Spotkanie postu z TV

A na koniec opowiem o mojej głodówkowej przygodzie z telewizją. Nie, nie występowałam tam, tylko oglądałam film angielskiej telewizji o leczeniu głodem. Otóż grupę chorych Anglików na trzy tygodnie zawieziono do ośrodka w Hiszpanii i oddano pod opiekę specjalistów: dietetyczki, lekarzy internistów, masażystów, akupunkturzysty, psychologa, nauczyciela jogi, psychoterapeuty. Wszyscy ci chorzy skarżyli się na dolegliwości, z którymi nie dawała sobie rady medycyna akademicka.

A były to takie choroby jak: zespół jelita drażliwego, łuszczyca, niesamowita potliwość, bezpłodność, alergia i kilka innych. Każdy ze specjalistów prowadził swoje zajęcia, a chorzy żywieni byli gotowanymi i surowymi warzywami, sokami, wodą. Nie opisuję dokładnie, jakie było to menu, bo nie chciałabym, aby ktoś potraktował ten tekst jako instrukcję. Wszyscy, po początkowym oburzeniu na informację o ubogiej diecie - bo nie byli na to wcześniej wystarczająco przygotowani - zastosowali się do zaleceń. Efekty były zaskakujące. Wielu osobom zmiana i ograniczenie menu pomogło wrócić do zdrowia.

Jedną z najbardziej znanych u nas orędowniczek głodówek dla zdrowia jest doc. dr hab. med. Kinga Wiśniewska-Roszkowska.

Wielki grecki filozof i lekarz Hipokrates, uważany także za ojca nowoczesnej medycyny, notował w swoich dziełach, że: „Jeśli człowiek mało je i pije, to nigdy nie zachoruje".

Łatwo znaleźć informacje, że długie, kilkudziesięciodniowe posty przeprowadzali - zanim podyktowali zasady i wskazania dla wiernych - Chrystus, Mojżesz, Mahomet i Budda. Można się więc domyślać, że to naśladownictwo ich postępowania stało się powodem powstrzymywania się od jedzenia, a czasem i picia w różnych, bardzo ważnych dla poszczącego intencjach, np. wyzdrowienia bliskiej osoby, odkupienia własnych grzechów czy też zwrócenia uwagi społeczeństwa na bolesny problem. W przekazach o wielu świętych, np. św. Franciszku z Asyżu, mówi się o tym, że pościł i pokutował przez połowę życia. Kościół nakazujący posty, ma więc swoje religijne powody.

Post to jeden z pięciu filarów islamu, najważniejszy, bo w tym czasie został objawiony Mahometowi pierwszy fragment Koranu. Jest to dziewiąty miesiąc kalendarza muzułmańskiego, podczas którego wyznawców islamu obowiązuje ścisły post od wschodu do zachodu słońca. Koran bardzo dokładnie określa zakończenie postu w danym dniu - gdy białej nitki nie można odróżnić od czarnej.

Autor: Jerzy Dziekoński

Komentarze