Pięć zimowych zagrożeń

Chociaż zima ma pozytywne strony, niewiele osób ją lubi. Na co jesteśmy narażeni o tej porze roku?

Grypa

Kaszel i katar to dolegliwości, które zimą dręczą nas wyjątkowo często. Zwykle powodowane są drobną infekcją wirusową, czasem jednak odpowiedzialny jest za nie groźniejszy wirus grypy. Różnica jest spora, grypa bowiem ma poważniejszy przebieg. Zwykle pojawia się wysoka gorączka, bóle mięśni, a nawet oczu. O ile przeziębienie można „przechodzić", to grypa kładzie nas na ponad tydzień do łóżka.
Jak się przed tym obronić? Szczepionka pomaga, ale nie w każdym przypadku. A to dlatego, że szczepów wirusa grypy jest mnóstwo, a producenci szczepionek nie znają sposobu, by uchronić nas przed każdym. Wybierają te najczęstsze i potencjalnie najgroźniejsze. Jeżeli jednak zaatakuje nas inny szczep wirusa, to zachorujemy nawet po zastrzyku uodparniającym. Mimo to i tak warto zainwestować w szczepienie. W ten sposób zmniejszamy ryzyko pogrypowych komplikacji. Najgroźniejsze to zapalenie płuc oraz zapalenie mięśnia sercowego.
Co roku na świecie z powodu powikłań pogrypowych umiera od 200 tys. do 500 tys. osób. To tak, jakby wyludniło się jedno duże miasto w naszym kraju.


Zima cię zatruje

To nie żart. Przez bardzo częste sezonowe infekcje możemy nabawić się uszkodzenia wątroby oraz wrzodów żołądka. A to dlatego, że wiele osób przesadza z lekarstwami i stosuje zasadę: im więcej, tym lepiej. Tymczasem taka dawka uderzeniowa jest koszmarem dla wątroby, która neutralizuje związki chemiczne w naszym organizmie. Poza tym duża liczba leków niszczy śluzówkę żołądka, co prowadzi do wrzodów, a w konsekwencji nawet nowotworu tego narządu. Uszkodzone mogą zostać też nerki.


- Zażywając leki trzeba koniecznie sprawdzać, jakie mają składniki. Przykładowo, wiele farmaceutyków dostępnych bez recepty zawiera paracetamol. Jednak różnią się nazwą handlową. Jeżeli będziemy łykać kilka takich specyfików codziennie przez bardzo długi okres czasu, to może dojść do uszkodzenia wątroby - ostrzega Rafał Szembowski, internista.


Pierwsze objawy zatrucia paracetamolem to silne bóle brzucha, wymioty i nudności. W poważniejszych przypadkach dochodzi do zaburzenia w krzepnięciu krwi, boli nas serce, spada ciśnienie tętnicze krwi. Dochodzi do uszkodzenia wątroby i nerek.

Leków z paracetamolem nie powinni stosować pacjenci z niedokrwistością oraz kobiety w pierwszych trzech miesiącach ciąży. Później panie mogą go zażywać pod warunkiem, że ich lekarz prowadzący się na to zgodzi.

Kolejnym popularnym składnikiem lekarstw stosowanych o tej porze roku jest kwas acetylosalicylowy. Ma działanie przeciwbólowe, przeciwzapalne i przeciwgorączkowe. Zapobiega również zawałom serca, zapobiegając zakrzepom krwi. Poza tym udowodniono, że chroni przed niektórymi rodzajami nowotworów. Ale ma też działanie uboczne - groźne zwłaszcza przy długotrwałym stosowaniu bądź przy zbyt dużych dawkach. Obniża krzepliwość krwi, co zwiększa zagrożenie wylewem krwi do mózgu, a także podrażnia błonę śluzową żołądka i dwunastnicy, ułatwiając powstawanie niebezpiecznych wrzodów. Żeby zmniejszyć ryzyko, kwas acetylosalicylowy powinien być zażywany podczas posiłku. Pamiętajmy, żeby popijać go sporą ilością wody.


Złamania, skręcenia, zwichnięcia

Jedną z najczęstszych kontuzji u początkujących narciarzy są zwichnięcia i złamania kończyn. Ale narażeni są wszyscy, którzy w zimie nie stosują odpowiedniego obuwia - np. ze zbyt małym protektorem. Wystarczy jedno poślizgnięcie się na oblodzonym chodniku, żeby następne kilka tygodni spędzić z usztywnioną nogą.
W przypadku podejrzenia skręcania lub zwichnięcia trzeba unieruchomić uszkodzony staw.

Powinniśmy wezwać pogotowie, dopiero bowiem zdjęcie rentgenowskie pokaże, czy to, co bierzemy za skręcenie, nie jest złamaniem. W przypadku skręcenia rekonwalescencja zwykle trwa krócej. Na opuchliznę pomagają okłady z lodu. Nie można obciążać stawu przez co najmniej dwa tygodnie.

Złamania to większy problem. Do prowizorycznego unieruchomienia złamanej kończyny mogą posłużyć deseczki, gałęzie, a nawet kijki narciarskie. Przy złamaniach ręki można przybandażować ją do tułowia. W przypadku złamania otwartego należy ranę zakryć grubą warstwą sterylnego opatrunku i zawinąć bandażem. Nie dotykamy rany gołymi rękami. Jeżeli doszło do krwotoku, staramy się założyć opatrunek uciskowy nieco powyżej miejsca złamania. A gdy pacjent ze złamaniem nie może chodzić, starajmy się przykryć go czymś ciepłym i poczekać na przyjazd karetki pogotowia.


Odmrożenia

Najczęściej ulegają im nieosłonięte części ciała, takie jak: nos, uszy, palce. Z powodu temperatury poniżej zera w tkankach zaczynają powstawać kryształki lodu, które uszkadzają komórki. Zatrzymuje się też krążenie krwi. Jeśli odmrożenie jest powierzchowne, to organizm jest w stanie naprawić szkody. Im dłużej przebywamy na mrozie, tym większe ryzyko, że dojdzie do trwałej martwicy i konieczna będzie amputacja.


- Konieczne jest dostosowanie stroju do warunków. Ubranie powinno być ciepłe i dobrze izolujące od mrozu. Buty nie mogą być za ciasne, żeby nie utrudniały krążenia krwi w stopach - tłumaczy Rafał Szembowski. I dodaje. - Jeżeli dojdzie do odmrożenia, jak najszybciej trzeba zgłosić się do szpitala. Nie wolno zbyt mocno rozgrzewać odmrożonych miejsc, np. wsadzenie dłoni do gorącej wody może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Krążenie krwi trzeba przywracać stopniowo.


Odmrożonych miejsc nie wolno też pocierać, bo można dodatkowo uszkodzić tkanki. Nie przebijamy powstałych pęcherzy.


Oparzenia słoneczne

Problem dotyczy szczególnie narciarzy, bo śnieg odbija promieniowanie słoneczne. Oprócz oczu cierpi też skóra twarzy, na którą pada mnóstwo promieni ultrafioletowych. Jeśli idąc na narty nie zastosujemy kremu z silnym filtrem, możemy wrócić ze stoku poparzeni. Ważne jest też, by zakładać okulary lub gogle chroniące przed promieniowaniem UV.


Dodatkowe kilogramy

Zimą większość z nas tyje. Niestety, w toku ewolucji nasze organizmy zostały tak zaprogramowane, by gromadzić zapasy pozwalające przetrwać najtrudniejszy okres w roku. Jednak, w odróżnieniu od naszych przodków, nam jedzenia nie brakuje. Pozostał nam jednak wzmożony apetyt zimą.

Zimowe tycie to problem bardziej złożony. Za przyrost tkanki tłuszczowej odpowiada jeszcze kilka czynników. Jednym z nich jest niedobór światła. Z tego powodu nasz organizm produkuje więcej hormonu snu - melatoniny. Pośrednio ma ona wpływ na wzmożenie apetytu, naukowcy już dawno udowodnili, że osoby prowadzące nocny tryb życia zwykle jedzą więcej. Światło jest też potrzebne, by skóra produkowała witaminę D. Jego niedobór sprawia, że organizm zaczyna nieświadomie szukać innych jej źródeł. A jednym z bogatszych są tłuste sery, ryby oraz jajka.
W końcu zimą spada nasza aktywność fizyczna.


Wzmocnij odporność

Zimą warto sięgnąć po naturalne sposoby wzmacniania organizmu. Godne polecenia są herbaty z dzikiej róży z dodatkiem soku z malin. Dzięki takiej uderzeniowej dawce witaminy C, nasz układ odpornościowy lepiej poradzi sobie z przeziębieniem i grypą.

Rumianek też pomaga walczyć z infekcjami. Inhalacje z tego zioła chronią przed katarem i ułatwiają oddychanie. Wysuszona śluzówka zostaje nawilżona, co ułatwia usuwanie wydzieliny. Wystarczy zalać torebkę lub dwie rumianku wrzątkiem i poczekać 10 minut. Do tak przygotowanego naparu można dodać kilka kropel olejków eterycznych - np. tymiankowego, anyżowego czy eukaliptusowy.
Z kolei szałwia jest świetna jako płukanka na bolące gardło. Ma ona działanie ściągające, dzięki czemu zmniejsza obrzęk śluzówki i ułatwia przełykanie.
W przypadku wysokiej gorączki warto sięgnąć po herbatkę z kwiatów lipy. Działa ona napotnie, dzięki czemu schładza nasze ciało i zapobiega przegrzaniu.


Rafał Szembowski, internista pracujący w Sztumie, w województwie pomorskim: „Konieczne jest dostosowanie stroju do warunków. Ubranie powinno być ciepłe i dobrze izolujące od mrozu. Buty nie mogą być za ciasne, żeby nie utrudniały krążenia krwi w stopach."

Autor: Daniel Lenart