Od bikini do... do bikini

Droga do swobodnego czerpania radości z kąpieli i słońca była długa i pełna obyczajowych przeciwności. Moda plażowa zatoczyła koło, wróciliśmy do strojów, które nosiły panie siedem tysięcy lat temu.

Zacznijmy od... bikini

W powszechnej opinii bikini, czyli dwuczęściowy strój kąpielowy, to wynalazek XX w. Tymczasem, drogie panie, nic bardziej mylnego - niedawno odkryto na Sycylii mozaikę pochodzącą z III w. Widać na niej kobiety na plaży odziane tylko w przepaski osłaniające biust i coś w rodzaju majtek wykonanych z materiału owiniętego wokół bioder jak pieluszka. To nie wszystko - bułgarscy archeolodzy odkopali posążek kobiety sprzed 7000 lat. Jest ona odziana w dwuczęściowy strój - coś w rodzaju biustonosza i majtek.

Przez całe wieki nie istniało pojęcie kąpieli dla przyjemności ani nie było specjalnych strojów do kąpieli. Można przypuszczać, że mężczyźni kąpali się w stroju Adama, zaś kobiety w koszulach. Okres od upadku cesarstwa rzymskiego do końca XVIII w. to „czarna dziura" w historii plażowania i plażowej mody.

Dopiero na przełomie wieku XVIII i XIX pojawiła się moda na kąpiele lecznicze. Nie wiadomo, w co ubierali się panowie - zapewne „w nic". Kobiety przebierały się w specjalnych budkach w długie flanelowe koszule z rękawami. Następnie wwożono je w tychże budkach na kółkach wprost do morza! Damy niekiedy same wchodziły na krótko do wody. Wtedy obciążały suknie kamykami, by nie unosiły się na powierzchni. Warto przypomnieć, że ściśle przestrzegano podziału na kąpieliska damskie i męskie.


Hop do wody

W połowie XIX w. pojawiła się moda na publiczne kąpieliska, zwane łaźniami. Zaczęto też przywiązywać wagę do odpowiedniego na tę okazję stroju. XIX-wieczne plażowiczki ubierały się w iście pancerny strój. Kostium szyty był z ciężkich materiałów i miał długie rękawy. Do tego był zapięty po samą szyję i usztywniony gorsetem! Całości dopełniały długie do kostki pantalony i czepiec osłaniający przed słońcem. Podstawową funkcją tego stroju było chyba raczej uniemożliwienie kąpieli niż skorzystanie z niej. Damy wchodzące do wody w takim odzieniu ryzykowały pójście na dno pod wpływem jego ciężaru.

Od początku XX w. stroje kąpielowe stawały się coraz bardziej funkcjonalne. Najpierw zmiany były drobne. Obejmowały skrócenie rękawów do łokcia i pantalonów do kolan (nazywano je „bloomerkami"). Kostium nadal zapięty był pod szyją.

Dopiero rewolucja obyczajowa lat 20. XX w. zamieniła strój kąpielowy w „drugą skórę" - kostium był jednoczęściowy, przylegał ciasno do ciała, odkrywał dekolt oraz ramiona. Skróceniu uległy nogawki. Stroje męskie i damskie wyposażone były „dla obyczajności" w krótkie spódniczki. Staniki strojów damskich usztywniano fiszbinami, przez co podkreślały one kobiece kształty.

Kobiety chadzały na plażę z dwoma kostiumami - jeden służył do kąpieli, a drugi do przebrania po wyjściu z wody. Materiały, z których szyto stroje, nie wyglądały najlepiej po zamoczeniu. Zadbana dama po kąpieli szła więc natychmiast do przebieralni i zmieniała kostium.


Powróćmy do... bikini

Po II wojnie światowej za plażach zagościło dwuczęściowe bikini. Początkowo majtki miały formę krótkich spodenek przesłoniętych często dodatkowo krótką spódniczką. Stanik dokładnie osłaniał biust. W latach 40. pojawił się także łatwy do zdjęcia strój plażowy - coś w rodzaju kombinezonu z krótkimi spodenkami, zapinanego na guziki z przodu - w pasie i z boków.

Bikini w kolejnych dekadach stawało się coraz bardziej skąpe. Coraz większe fragmenty ciała wystawione były na widok publiczny. Kostiumy osiągnęły minimalne rozmiary w latach 70., kiedy to właściwie trzy fragmenty materiału wielkości chusteczek do nosa połączono sznureczkami. Moda na skąpe bikini szła w parze z modą na wysportowaną, idealną sylwetkę.

Ostatnia „rewolucyjna" zmiana w strojach kąpielowych związana była z pojawieniem się w latach 80. mody na stringi. Natomiast dla kobiet niezbyt pewnych swojej figury wprowadzono wersję bikini z koszulką zamiast stanika, tzw. tankini.

Dziś można ubrać się na plażę, w co tylko dusza zapragnie. Strój jednoczęściowy, dwuczęściowy, skąpy czy zabudowany - to tylko indywidualna decyzja kobiety, a nie wymóg społeczny. Każda z pań ma do dyspozycji niezliczone modele pareo i sukienek plażowych, a kostiumy schną w mgnieniu oka.

Historia strojów kąpielowych musiała zatoczyć koło, by kobieta mogła wreszcie cieszyć się kąpielą i słońcem bez żadnych ograniczeń.

Autor: Joanna Wereszczyńska