​Nowe wytyczne dla witamin – zalecane dawki

Zespół ds. Suplementów Diety działający przy Radzie Sanitarno-Epidemiologicznej po raz pierwszy określił maksymalne dzienne dawki zalecane przy stosowaniu m.in. witaminy A, C, D, kwasu foliowego, niacyny i innych substancji. „To próba zapanowania nad chaosem”.

Zespół ds. Suplementów Diety działający przy Radzie Sanitarno-Epidemiologicznej po raz pierwszy określił maksymalne dzienne dawki zalecane przy stosowaniu m.in. witaminy A, C, D, kwasu foliowego, niacyny i innych substancji. „To próba zapanowania nad chaosem”.

W Polsce panuje trend na przyjmowanie skrajnie wysokich dawek np. witaminy C lub D. Pacjenci rzadko konsultują się w tym przypadku z lekarzami i farmaceutami. – Nie są świadomi, że przedawkowanie tych substancji zamiast pomóc, wręcz przeszkadza zdrowiu, a niekiedy bywa też zagrożeniem dla życia – przestrzega mgr farm. Tomasz Kloc, członek Rady Ekspertów Synoptis Pharma. – Przekraczanie dziennej dawki 4000 IU witaminy D3, zwłaszcza poza okresem jesienno-zimowym, może powodować wzmożone pragnienie, przy jednoczesnym większym poceniu się i częstszym oddawaniu moczu, sprzyja kamicy, wywołuje wymioty, osłabienia, bywa przyczyną magazynowanie wapnia w organach i zaburzeń pracy serca. Wszystko trzeba robić z głową. Witaminy C też nie powinno się jeść łyżkami. Jej wysokie dawki mogą być przyczyną zaburzeń jelitowo-żołądkowych i sprzyjać powstawaniu kamieni nerkowych. Są też szkodliwe dla chorych z anemią sierpowatą.


Zalecane dzienne dawki witamin

Na podstawie najnowszych badań Zespół ds. Suplementów Diety działający przy Radzie Sanitarno-Epidemiologicznej (organ doradczy Głównego Inspektora Sanitarnego) po raz pierwszy określił maksymalne dzienne dawki zalecane przy stosowaniu:


  • witaminy D3 (2000 IU),
  • witaminy A (800 µg w formie równoważnika retinolu oraz 7 mg w formie β-karotenu),
  • witaminy C (1000 mg),
  • kwasu foliowego (600 µg i 800 µg dla kobiet w ciąży),
  • niacyny (830 mg w formie amidu kwasu nikotynowego oraz 16 mg w formie kwasu nikotynowego),
  • preparatów z liści aloesu (10 mg/kg),
  • beta-alaniny (2400 mg),
  • manganu (1,8 mg)
  • cynku (15 mg)
  • izoflawonów (sojowych 100 mg, pozostałych 50 mg).


Pacjenci nie są świadomi, że przedawkowanie tych substancji zamiast pomóc, wręcz przeszkadza zdrowiu, a niekiedy bywa też zagrożeniem dla życia – przestrzega mgr farm. Tomasz Kloc, członek Rady Ekspertów Synoptis Pharma.


W wytycznych GIS znalazły się też zapisy dotyczące grup pacjentów, których obowiązują inne reguły zażywania danych substancji.


Inne są zalecenia przyjmowania kwasu foliowego przez kobiety ciężarne i dzieci, a produktów na bazie aloesu w ogóle nie należy podawać kobietom ciężarnym, karmiącym i dzieciom.


Na niedobory witaminy D3 narażone są osoby otyłe i seniorzy. W wytycznych dla nich zalecane jest więc suplementowanie w większej dawce – 4000 IU na dobę (100 µg). Zanim jednak zaczniemy ją przyjmować w takich dawkach, wskazane jest badanie krwi i konsultacja wyniku z lekarzem lub farmaceutą.


– Farmaceuci często obserwują zjawisko wymuszania przez pacjentów preparatów o bardzo wysokich dawkach, bo powszechne jest myślenie: „przecież nic mi się nie stanie, a może wręcz skorzystam” – zauważa Tomasz Kloc. – Po to jesteśmy osobami wykształconymi, specjalistami w swojej dziedzinie, by edukować pacjentów, rozpowszechniać wiedzę i przestrzegać, że nadmiar nie zawsze jest korzystny dla zdrowia. Bardzo namawiam, by pacjenci pożądający wysokich dawek witamin czy minerałów konsultowali te swoje potrzeby z nami lub lekarzami.


Czytaj też: Bezpieczna dawka witaminy D w suplementach diety


Nowe zalecenia to „próba zapanowania nad chaosem”

Zalecenia dotyczące maksymalnych dawek niektórych popularnych w suplementach diety substancji to próba zapanowania nad tym chaosem. - Jednak uchwały GIS formalnie nie stanowią źródła prawa – podkreśla członek Rady Ekspertów Synoptis Pharma. – Bardzo możliwe, że na apteczne półki wciąż więc będą trafiać preparaty witaminowe czy mineralne w dawkach przekraczających zalecenia - bo, przy agresywnej reklamie, po prostu dobrze się sprzedają, są opłacalne dla producentów. Wielki szacunek natomiast należy się firmom, które produkując w naszym kraju suplementy, starają się rzetelnie kontrolować swoje wyroby, mieścić w zalecanych dawkach oraz umieszczać na opakowaniach wszelkie potrzebne pacjentom ostrzeżenia i zalecenia.


Wciąż nie ma jednak w Polsce instytucji, która kontrolowałaby wprowadzanie do obrotu tylko takich preparatów, które spełniają aktualne normy. Rynek suplementów rządzi się zupełnie innymi prawami niż rynek leków, który jest nieustannie kontrolowany. Preparaty oznaczane jako suplementy diety nie muszą być nawet rejestrowane, a jedynie zgłaszane i od razu wprowadzane do obrotu, w dodatku również pozaaptecznego. Nic więc dziwnego, że niektóre z dostępnych preparatów to po prostu produkty małowartościowe.


Czytaj też: Witaminy i minerały na odporność

Autor: redakcja / jot