Nie zakrywaj ust

Przeszkadza w pracy, w kontaktach intymnych i w takich zwykłych, towarzyskich. Przykry zapach z ust, bo to o nim mowa, może dopaść każdego z nas.

Mówi się o nim różnie: fetor ex ore, fetor oris, oral matador, halitoza. Ale obojętnie jakiej nazwy użyjemy, oznaczać będzie zawsze to samo: nieprzyjemny zapach z ust, wstydliwy problem, z którym – podobno – boryka się okresowo aż 80 procent ludzkości! Okresowo? Ano tak, przykry oddech może pojawiać się na przykład tylko po posiłku, męczyć nas przez cały dzień albo raz na jakiś czas – wiosną, parę razy w roku, raz na kilka lat. I to nie tylko nas, a może nawet przede wszystkim otoczenie, naszych znajomych, klientów, pracodawców. Zaatakowany halitozą rzadko bowiem czuje, że coś jest nie tak z jego oddechem, a o tym że ma problem, domyśla się, gdy rozmówca kiedy się nachylamy ku niemu, odsuwa się, krzywi, a ukochana unika pocałunków.


Od zębów do języka

U większości ludzi przykry zapach z ust pojawia się rano, zaraz po przebudzeniu. Podczas snu bowiem zmniejsza się wydzielanie śliny, która jest naturalnym środkiem bakteriobójczym, a bakterii w jamie ustnej jest sporo (specjaliści mówią o 500 różnych szczepach). Zmniejszona ilość śliny sprzyja więc rozwojowi flory bakteryjnej, a ta nie ma przyjemnego zapachu. Ale spokojnie, tym nie musimy się martwić, tak po prostu jest i już. No, chyba że po rannym umyciu zębów lub protezy, bo na niej też mnożą się bakterie, nieświeży oddech nie ustąpi. Jeśli tak się dzieje, koniecznie należy umówić się na wizytę u stomatologa.

Najczęściej bowiem, bo aż w ponad 80 procentach, przyczyna halitozy tkwi w zaniedbanej higienicznie jamie ustnej. Próchnica, choroby dziąseł, zapalenie śluzówki, grzybica np. po kuracji antybiotykami oraz nalot na tylnej części języka, gdzie mnożą się bakterie beztlenowe – wszystkim tym przypadłościom może towarzyszyć nieprzyjemna woń. Wszystkich też – oprócz nalotu na języku – pomoże pozbyć się nam dentysta (język powinniśmy czyścić sami, specjalną szczoteczką, którą mają po zewnętrznej stronie niektóre szczoteczki do zębów).

A co, gdy wyjdziemy już z gabinetu? To proste: nie zapomnijmy o myciu zębów rano (przed śniadaniem), po każdym posiłku i wieczorem. Nie zapomnijmy też o nitkowaniu zębów i płukaniu jamy ustnej specjalnymi płynami (lepiej wybierać te bezalkoholowe). No i oczywiście nie możemy zapomnieć o tylnej części języka.


Prosto z żołądka

Choć zdarza się to wyjątkowo rzadko, przykry zapach z ust może być też objawem jakiegoś zaburzenia w układzie pokarmowym lub oddechowym. Może towarzyszyć m.in. chorobie wrzodowej i ostrym nieżytom żołądka, uchyłkowi przełyku, przepuklinie przełyku i… przejadaniu się (z wypełnionego po brzegi żołądka uwalniają się kwaśne soki trawienne, które zatruwają oddech). Nieprzyjemny zapach może też być objawem zakażenia grzybiczego przewodu pokarmowego, np. z powodu długiej antybiotykoterapii. Przyczyną halitozy mogą również być choroby oskrzeli, płuc, przewlekłe stany zapalne zatok i migdałków. Ważne jest również to, co jemy i jak się prowadzimy.

Najpierw jedzenie. Jeśli weźmiemy po lupę czosnek i cebulę, okaże się, że substancje zapachowe zawarte w nich nie tylko bardzo długo utrzymują się w ustach, ale także wchłaniane są przez jelita i wydychane przez płuca. I niestety, guma miętowa, dropsy czy tik-taki nie zlikwidują tego zapachu.

Nie jeść więc? Jeśli chcemy mieć świeży oddech, wstrzymajmy się tylko przed spożywaniem cebuli i czosnku na krótko przed spotkaniem z kimś innym. Teraz prowadzenie się, a dokładniej palenie papierosów i nadużywanie alkoholu. Nie dość że czynią spustoszenie w organizmie człowieka, o czym wie chyba każde dziecko, są też przyczyną brzydkiego zapachu z ust. Podobnie jak kawa czy zażywanie leków, które wysuszają gardło i usta oraz hamują wydzielanie śliny. Leków jednak nie można odstawić dla komfortu posiadania miłego oddechu. Co więc robić?


Rada na koniec

By odświeżyć oddech, zamiast miętówek czy gumy do żucia, warto zaopatrzyć się w tabletki z cynkiem. Jony cynku wchodzą bowiem w reakcję z odpowiedzialnymi za przykry zapach lotnymi związkami siarki i eliminując je z organizmu usuwają przyczynę nieświeżego oddechu. Cynk ma też działanie bakteriobójcze.

I jeszcze jedno: jeżeli nie jesteśmy pewni, czy nasz oddech aby na pewno nie przypomina oddechu smoka, możemy poddać się badaniom, które stwierdzą, jak jest. Służy do tego urządzenie przypominające alkomat. Jak działa to cudo? Halimetr, bo to o nim mowa, mierzy w wydychanym powietrzu stężenie lotnych związków siarki, które są produktami bakterii beztlenowych gromadzących się w jamie ustnej.

Autor: Joanna Grzegorzewska