​Nawet co drugi lek kupowany w internecie to podróbka

Komu antybiotyk, komu, bo idę do domu! Preparaty na potencję, antybiotyki, leki na odchudzanie, preparaty przeciwastmatyczne i onkologiczne – w sieci można kupić podróbkę niemal każdego farmaceutyku, który dostępny jest w aptece. Czy firmy sprzedające „cudowne” leki mogą spać spokojnie?

Komu antybiotyk, komu, bo idę do domu! Preparaty na potencję, antybiotyki, leki na odchudzanie, preparaty przeciwastmatyczne i onkologiczne – w sieci można kupić podróbkę niemal każdego farmaceutyku, który dostępny jest w aptece. Czy firmy sprzedające „cudowne” leki mogą spać spokojnie?

To już kolejna odsłona akcji Stop kłamstwom w internetowym handlu „lekami”, którą od 2018 r. konsekwentnie prowadzi Stowarzyszenie Leki Tylko z Apteki. Tym razem reklamami „cudownych” leków obiecującymi np. schudnięcie 10 kg w kilka dni bądź też całkowite uleczenie cukrzycy zajął się Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, który jest doktorem nauk medycznych. Lider ludowców wystosował w tej sprawie interpelację do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.


– Do kategorii zwykłych truizmów należy twierdzenie, iż dla każdego człowieka sprawą o pierwszoplanowym znaczeniu jest stan jego zdrowia oraz w przypadku choroby poszukiwanie skutecznych leków – pisze Kosiniak-Kamysz. – Z tej oczywistości doskonale zdają sobie sprawę różni nieuczciwi i cyniczni „uzdrowiciele” produkujący, jak się reklamują, rewelacyjnie skuteczne lekarstwa. Na wszelki wypadek jednak reklamują się tylko w internecie i internetową drogą handlują tymi „cudownościami”. Ofiarami owej nieuczciwości producentów padają naiwni niekiedy pacjenci, zaś profesjonalna służba zdrowia boryka się ze skutkami zażywania owych „cudowności”, a nastawione na kontrolę dystrybucji prawdziwych specyfików Stowarzyszenie Leki tylko z Apteki toczy syzyfową wręcz walkę z owymi szkodnikami.


Prezes PSL wskazuje, że Stowarzyszenie Leki Tylko z Apteki „już od dłuższego czasu podejmuje działania na rzecz znaczącego ograniczenia procederu, ale jego zabiegi jak dotychczas nie przyniosły zauważalnych skutków. Z odpowiedzi uzyskanych od adresatów wystąpień owego stowarzyszenia wynika, że zainteresowane sprawą profesjonalne instytucje nie stworzyły systemu walki z tą nasilającą się zmorą. Każda z nich we własnym zakresie próbuje w miarę konkretnie działać, ale to rozproszkowanie wysiłków powoduje, że efekty są nader skromne”.


Czytaj też: Podróbki leków - jak nie dać się oszukać?


Ochronić pacjentów przed armią hochsztaplerów!

Kosiniak-Kamysz zapytał ministra spraw wewnętrznych i administracji, czy wie, jakie są rozmiary procederu i czy instytucje państwowe - na czele z MSWiA – koordynują działania na rzecz opanowania sytuacji dystrybucji pseudoleków. – Czy Pan Minister zamierza wystąpić w roli generalnego koordynatora w obszarze niekontrolowanego internetowego handlu pseudolekami, by tą drogą opanować sytuację i ochronić pacjentów przed armią hochsztaplerów? - pyta lider PSL.


Jarosław Zieliński, wiceminister tego resortu już na wstępie swojej odpowiedzi na interpelację zaznaczył, że zgodnie z ustawą Prawo farmaceutyczne Państwowa Inspekcja Farmaceutyczna zajmuje się zasadami i trybem dopuszczania do obrotu produktów leczniczych „z uwzględnieniem w szczególności wymagań dotyczących jakości, skuteczności i bezpieczeństwa ich stosowania” – czytamy w niej.


Co może MSWiA? Prawie nic

Czy MSWiA ma narzędzia do walki z pseudolekami? Ministerstwu podlega Centralne Biuro Śledcze Policji odpowiedzialne za rozpoznanie, zapobieganie i zwalczanie przestępczości zorganizowanej związane m.in. z produkcją i wprowadzaniem do obrotu nielegalnych środków farmaceutycznych. Natomiast Biuro do Walki z Cyberprzestępczością Komendy Głównej Policji na bieżąco monitoruje strony internetowe, pod kątem ofert sprzedaży leków i innych substancji niedozwolonych.


„Niemniej z uwagi na fakt, że strony na których znajdują się przedmiotowe oferty sprzedaży, są rejestrowane poza granicami RP, nie jest możliwe uzyskanie danych oferentów w oparciu o art. 20c ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji. Ponadto w zakresie blokowania ogłoszeń w sieci Internet, dotyczących sprzedaży m.in. leków psychotropowych, odurzających czy podrobionych, Policja nie posiada przewidzianych prawem środków do zamykania stron internetowych, czy wstrzymywania poszczególnych ogłoszeń” – czytamy w ministerialnej odpowiedzi na interpelację.


8 stycznia br. Główny Inspektor Farmaceutyczny i Komendant Główny Policji zawarli porozumienie o współpracy dotyczące naruszeń prawa związanych z wytwarzaniem, importem i obrotem produktami leczniczymi, substancjami czynnymi i sfałszowanymi produktami leczniczymi. „W ramach porozumienia zobowiązano się do wzajemnego przekazywania informacji istotnych dla skutecznego przeciwdziałania, ścigania oraz zwalczania nielegalnych praktyk uczestników rynku farmaceutycznego. Ponadto, na mocy podpisanego dokumentu, strony mogą organizować wspólne szkolenia i narady, w celu podniesienia poziomu wiedzy dotyczącej nielegalnych zjawisk występujących na rynku farmaceutycznym” - czytamy w odpowiedzi na interpelację.


Czy producenci podróbek mogą spać spokojnie?

Niestety, ów proceder trwa w najlepsze, a osoby lub firmy reklamujące w internecie pseudoleki mogą spać spokojnie. Na początku czerwca ofiarą tych oszustów została Ewa Chodakowska, znana trenerka fitness.


Strona identyczna jak serwis znanego radia, rozmowa z Chodakowską, pod spodem jej zdjęcie, posty z Instagramu, komentarz dietetyka, 34-dniowy test zadowolonej klientki, same pozytywne komentarze i odnośnik do zamówienia cudownego „leku” na odchudzanie - tak w skrócie wygląda oszustwo, którego ofiarą padła trenerka. Niezbyt wyrafinowane? Owszem. Ale fałszywa reklama wciąż jest w sieci i jak możemy się tylko domyślać - skutecznie opróżnia portfele Polaków.


podróbki lekówOfiarą oszustów została m.in. Ewa Chodakowska, znana trenerka fitness


Wokół sprawy zrobiło się głośno na początku czerwca. Wtedy Chodakowska na fanpage’u zamieściła post o kradzieży swojego wizerunku i wykorzystaniu go do promocji środka na odchudzanie. Zaapelowała do swoich fanów o udostępnienie ostrzeżenia, żeby dotarło ono do szerokiej publiczności. Na post fitnesski zareagowało blisko 7 tys. osób. Dalej podało go 1,5 tys.


„Wiele osób się nabrało”

- To nie pierwszy raz, kiedy jakiś ktoś próbuje dorobić się na moich plecach w tak pasożytniczy sposób – napisała Chodakowska. - Niestety tym razem akcja jest poprowadzona tak sprytnie, że nawet Wy – które znacie mnie tyle lat – pytacie mnie czy ten środek naprawdę działa? Niestety, wiele osób się nabrało. Takie środki mogą zagrażać zdrowiu i życiu! W tym przypadku sytuacja jest o tyle skomplikowana, że - uwaga! - Facebook promuje to jako reklamę. Aż sama w to nie wierze, że nie sprawdza się wiarygodności reklamowanych postów! To znaczy, że można tu handlować nielegalnie, czym się tylko zechce? W głowie się nie mieści! Brzydzę się oszustwem! Tfu!


Dzięki społecznej akcji Stop kłamstwom w internetowym handlu „lekami”, którą od 2018 r. realizuje Stowarzyszenia Leki Tylko z Apteki, zrobiło się głośno wokół tego problemu. Niektórzy producenci suplementów diety i środków spożywczych bezkarnie reklamują je w internecie tak, jakby miały one właściwości lecznicze, a czasami wręcz cudowne. To oszustwo! Producenci tych środków cytują zmyślonych ekspertów, stosują opakowania przypominające leki, przytaczają fikcyjne opinie klientów, kradną wizerunki znanych osób, wykorzystują nasze słabości bądź nieuwagę - tylko po to, żeby zarobić.


Dlaczego to ważne? Brak zakazu takich praktyk reklamowych w sprzedaży pseudoleków może być istotnym zagrożeniem dla zdrowia i życia konsumentów. Polscy pacjenci potrzebują lepszej ochrony. Żaden lek i produkt medyczny czy za taki się podający nie powinien pozostać poza kontrolą. Nawet jeśli niektóre z tych sprzedawanych w internecie pseudoleków nie mają w swoim składzie groźnych substancji, to warto mieć świadomość, że ich przyjmowanie bardzo często może opóźniać wizytę u lekarza oraz rozpoczęcie właściwego leczenia.


Czytaj też: Kto żeruje na chorych na cukrzycę?


Kompetencyjna dziura

Akcja Stowarzyszenia nie tylko sygnalizuje problem, ale wychodzi mu naprzeciw, wskazując na konieczność usunięcia luki prawnej, co ukróciłoby nieetyczne reklamowanie pseudoleków. Organizacja – wraz z „Magazynem Aptekarskim”, który jest patronem medialnym akcji - wystosowała szereg pism do różnych instytucji z konkretnymi propozycjami rozwiązań prawnych m.in. Głównego Inspektoratu Sanitarnego, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Komisji Etyki Reklamy. Odpowiedzi od nich bywały bardzo obszerne, ale wymijające. Żadna z instytucji nie podjęła jednak konkretnych kroków prowadzących do rzeczywistej ochrony polskich pacjentów.



podróbki lekówDzięki społecznej akcji Stop kłamstwom w internetowym handlu „lekami”, którą od 2018 r. realizuje Stowarzyszenia Leki Tylko z Apteki, zrobiło się głośno wokół problemu podróbek leków / 123RF



Problemem zajęli się także parlamentarzyści, którzy złożyli interpelacje do Ministerstwa Zdrowia. W odpowiedzi na takie zapytanie poseł prof. Alicji Chybickiej resort stwierdził, że organy ścigania mają „odpowiednie kompetencje i narzędzia służące wyegzekwowaniu od danego przedsiębiorcy wymaganego prawem zachowania”. Ofiarą podobnego oszustwa co Ewa Chodakowska w ubiegłym roku padła także Martyna Wojciechowska, prezenterka telewizyjna i podróżniczka. Jak skutecznie nasze organy ścigają nieuczciwych producentów, pokazują oba te przypadki. Choć obie panie publicznie zapowiedziały, że będą szukać sprawiedliwości w sądzie, oszuści czują się bezkarni - reklamy wykorzystujące bezprawnie ich wizerunki wciąż są dostępne w internecie i niestety nie zanosi się, że prędko znikną.


Trzeba zmienić przepisy

Resort zdrowia w odpowiedzi na interpelację poselską prof. Chybickiej zwrócił uwagę, że kluczowa jest „świadomość konsumentów na temat ryzyka i niebezpieczeństw związanych z zakupem preparatów pochodzących z wątpliwych źródeł”. Przyznaje jednocześnie, że „nawet zakrojone na najszerszą skalę działania prewencyjne nie wyeliminują przestępstw w internecie”. Trzeba zatem pójść krok dalej i zmienić przepisy. Bez tego niemożliwe jest zwiększenie ochrony pacjentów przed pseudolekami. Instytucje państwowe – UOKiK, Główny Inspektor Farmaceutyczny i wojewódzcy inspektorzy sanitarni – powinny zyskać dodatkową obsadę i narzędzia do ścigania oszustów. Mogłyby w nich powstać wyspecjalizowane wydziały, które zajmowałyby się niezgodną z prawem i wprowadzającą w błąd reklamą środków spożywczych.


Jak to zrobić? Należy wprowadzić takie zapisy, które pozwolą eliminować nadużycia i działania niezgodne z prawem w zakresie reklamy produktów leczniczych oraz środków spożywczych. Chodzi o: zaostrzenie kar pieniężnych za reklamę środków spożywczych i produktów leczniczych (zwłaszcza za reklamę wprowadzającą w błąd), wprowadzenie innego rodzaju restrykcji niż kary pieniężne oraz procedur współpracy pomiędzy poszczególnymi organami i korporacjami ochrony prawa na polu ścigania treści reklamowych (szczególnie tych wprowadzających w błąd). Następnym krokiem może być blokowanie dostępu do stron internetowych z pseudolekami. Zgodnie z Konstytucją RP władze publiczne bowiem mają obowiązek chronić konsumentów przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu.


Rozwiązania prawne proponowane przez Stowarzyszenie i więcej informacji o akcji są dostępne na stronie: www.stopklamstwom.pl.

Autor: źródło: stopklamstwom.pl / jot