Mężczyzna cierpi inaczej

W statystykach depresyjnych panów jest mniej niż kobiet. Nie dlatego, że nie chorują. Po prostu rzadziej przyznają się do tego, że mają problem.

Renata Mazurowska


Zanim mężczyzna przyzna się sam przed sobą, że potrzebna mu pomoc, rzuca się w wir obowiązków, a po pracy znieczula się alkoholem. Nie dopuszcza do siebie myśli o własnej słabości. Wobec najbliższych jest nieczuły, często okazuje gniew i złość. Mężczyzna swoją słabość traktuje jak kolejne zadanie, jak problem, który trzeba jakoś rozwiązać. Ale niestety, nie wie jak.


Zachwiany wizerunek

Nowe przypadki zachorowań na depresję pojawiają się zwykle w związku z marnymi perspektywami, brakiem pracy, pogorszeniem warunków życia. Za utrzymanie rodzin wciąż największą odpowiedzialnością, obarcza się mężczyzn.


- Wiadomo, że kobiety są niemal dwukrotnie bardziej niż mężczyźni narażone na wystąpienie depresji, ale przewidujemy, że te różnice mogą się zmniejszyć w nadchodzących dekadach - powiedział współautor artykułu, dr Boadie Dunlop, dyrektor Programu Badań nad Zaburzeniami Nastroju i Depresją na Wydziale Medycyny Uniwersytetu Emory w Atlancie.


Wpływ na większą zachorowalność ma też swoista zamiana ról. Coraz częściej to kobiety, utrzymując całą rodzinę ze swoich dochodów, przejmują zarezerwowaną dotąd dla mężczyzn, rolę „głowy domu". Mężczyzna zdaje się być takiej kobiecie do życia niepotrzebny, przynajmniej w sferze ekonomicznej. Niedocenianie ich roli może być źródłem niskiej samooceny mężczyzn i prowadzić ich do depresji.


Niepokojące sygnały

Nawet lekarze mają problem ze zdiagnozowaniem depresji u mężczyzn. Jeśli już zgłosi się on do lekarza, to będzie się skarżył na objawy somatyczne - bóle głowy, żołądka, bezsenność. Nikt z nich nie powie: „nie wiem, jak dalej żyć, proszę mi pomóc". Kobiety nie mają problemu, podzielić się z kimś informacją, że sobie nie radzą - szukają wsparcia u bliskich i w gabinetach psychologów czy psychiatrów. To dlatego w statystykach odnotowuje się większą zachorowalność na depresję u pań. Bo one się do niej przyznają. Mężczyźni, gdy sobie nie radzą, sięgają po argument ostateczny, rozwiązujący wszystkie problemy od razu - trzy razy częściej niż kobiety, odbierają sobie życie. Ale to przecież żadne rozwiązanie...

- Mężczyźni długo ukrywają swój stan - potwierdza niemiecki profesor Mathias Berger z Kliniki Uniwersyteckiej we Fryburgu. - Ale któregoś dnia może być za późno. M.in. dlatego niemieckie Towarzystwo Zdrowia Mężczyzn (DGMG) pracuje nad programami szkoleniowymi dla lekarzy pierwszego kontaktu, by nauczyli się rozpoznawać zagrożonych depresją mężczyzn.


Ryzykowny wiek

Najczęściej narażeni na depresję są mężczyźni w wieku średnim i starsi - to wówczas spotykają ich bolesne straty, problemy w pracy bądź jej utrata, kłopoty w związku, problemy ze zdrowiem, śmierć bliskich itd. Ale depresja może dopaść każdego, bez względu na płeć, wiek, wykształcenie i sytuację życiową. Chorują biznesmeni i dozorcy, mechanicy i lekarze.

Wtedy wsparcie bliskich jest konieczne, ale wsparcie mądre. Bycie z chorym na depresję nie jest łatwe. Osoba bliska nie wie, jak dotrzeć do chorego, nie ma z jego strony żadnego wparcia, sama musi je dawać, choć czasem także i ona jest bezradna.


Gdy on zachoruje...

Nie krytykuj, nie zmuszaj do wzięcia się w garść, bądź łagodna i cierpliwa, ale nie uległa - stawiaj granice, zaproponuj pomoc lekarską i współuczestnictwo w procesie leczenia, nie wyśmiewaj, nie drwij, nie okazuj irytacji, zniechęcenia, nie krytykuj, nie obwiniaj, przypominaj o braniu leków, zachęcaj do przestrzegania higieny, redukuj sytuacje stresujące, zachęcaj do aktywności (spacer, czytanie, proste prace w domu), nie oczekuj natychmiastowej poprawy, nie oczekuj i nie wymuszaj podejmowania ważnych decyzji życiowych, upewniaj swojego ukochanego/brata/męża/przyjaciela, że to stan przejściowy i, choć to teraz trudne do zrozumienia, wszystko się dobrze ułoży, dbaj o siebie i swoje sprawy, nie podporządkuj całego życia choremu.

Autor: Renata Mazurowska