Lenistwo nie jest wcale takie złe

Jesień. Dni coraz krótsze, słońca coraz mniej, a nam nic się nie chce. Gdyby tak można było nic nie robić, poleżeć, polenić się…



Co jest złego w wygrzewaniu się pod kocem, bezproduktywnym patrzeniu w sufit czy w okno, gdy za oknem szaruga? Nic. Czy zawsze, bez względu na porę dnia i roku, trzeba być na pełnych obrotach, wykazywać się, coś udowadniać, biec? Nie. A nawet więcej – okresowe nicnierobienie jest człowiekowi potrzebne jak tlen. Niemożliwe? A jednak.


Dowiedziono naukowo, że leniuchowanie pozytywnie wpływa na mózg, układ krążenia, serce…


Dla niewyspanych – leniuchowanie przez weekend

Świat pędzi i my też. Praca, dom, praca, i jeszcze raz praca. Od rana do wieczora, od wieczora do rana. I tak przez pięć dni – z lekką lub większą zadyszką i podpuchniętymi od niewyspania oczami. Aż przychodzi weekend i większość tych zapracowanych albo dalej pracuje, albo ani myśli odpoczywać, a jeśli już, to aktywnie. Bo leniuchować nie uchodzi, bo leniuchować wstyd, a poza tym, jakie korzyści może dać takie dwudniowe nicnierobienie? Żadnych. Tak przynajmniej twierdzi część z nas. Czy słusznie? Niekoniecznie. Okazuje się bowiem, że nawet weekendowe leniuchowanie może korzystnie wpłynąć na nasze zdrowie.




O pozytywnym wpływie leniuchowania na ludzki organizm napisali w prestiżowym magazynie medycznym „Journal of Sleep Research” naukowcy z Uniwersytetu w Sztokholmie. Szwedzi w swojej analizie skupili się na skutkach braku snu i możliwościach ich nadrobienia w czasie weekendu. Wnioski były jednoznaczne: nawet jeśli weekendowe leniuchowanie nie w pełni pozwala nadrobić braki snu, to i tak dwie, trzy porządnie przespane noce pod rząd oraz drzemki w ciągu dnia zmniejszają ryzyko chorób serca i zaburzeń psychicznych, w tym depresji sezonowej. Organizm może też się zregenerować i przygotować na nadchodzący tydzień.


Czy wiesz, że prysznic w czasie pracy może zwiększyć kreatywność pracownika o 33 proc., a efektywność o 42 proc.?


Na bezsenność, stres, obniżenie nastroju oraz zespół napięcia przedmiesiączkowego stosuje się tabletki uspokajające, herbatki na uspokojenie oraz krople na uspokojenie, np. krople walerianowe. Preparaty, które łagodzą łagodne objawy depresji i zespołu depresyjno-lękowego, wspierają fizjologiczne zasypianie oraz uspokajają, mają w swoim składzie, takie substancje jak: melisa, korzeń kozłka, magnez z witaminą B6, głóg, wyciąg z lawendy, chmiel, melatonina, dziurawiec.



>>> Jesienna apatia czy sygnał ostrzegawczy?



Dla intelektualistów – nicnierobienie dobre dla mózgu

Czy kiedy odpoczywamy, mózg także odpoczywa? Wręcz przeciwnie – pracuje jak szalony, o czym wiemy m.in. dzięki badaniom Marcusa Raichle’a, neurobiologa z Washington University w St. Louis. To on udowodnił, że mózg intensywnie pracuje, gdy śpimy, ucinamy sobie drzemkę czy po prostu odpoczywamy, a nasze myśli swobodnie wędrują. Co ciekawe, z tych samych badań wynika, że gdy nic nie robimy, różne obszary mózgu stale się ze sobą komunikują, a aktywność ta pochłania 20 razy więcej energii niż opędzanie się od uciążliwego owada. Oczywiście o nieustannej aktywności niektórych obszarów mózgu naukowcy wiedzą od dawna – mózg kontroluje przecież oddychanie czy bicie serca – ale nie wiedzieliśmy o tym, że mózg tak intensywnie pracuje w momencie, gdy ciało odpoczywa. Podczas gdy my leniuchujemy, nasz mózg porządkuje informacje, które docierają do nas codziennie, analizuje je, umieszcza w odpowiednich „szufladkach” i wyrzuca te, które uznaje za niepotrzebne bądź niebezpieczne. Gdyby tego nie robił, nastąpiłoby przeładowanie, czy też inaczej – nasz mózg mógłby paść jak przeciążony serwer. A tak, nie dość, że jest porządek, to jeszcze dzięki dużej aktywności tworzą się nowe połączenia nerwowe, dzięki którym mamy jasny i sprawnie funkcjonujący umysł. Więc powtórzmy jeszcze raz: nasz mózg lubi, gdy odpoczywamy, i już.



Newton odkrył prawo powszechnego ciążenia, odpoczywając w ogrodzie, a John Lennon swoje największe przeboje napisał w przerwach między drzemkami. „Innym wielkim myślicielom najlepsze pomysły przychodziły do głowy we śnie, podczas leniwego wylegiwania się w łóżku, na plaży lub podczas wędrówek” – czytamy w książce „Sztuka leniuchowania” Ulricha Schnabela. Wniosek? Nie miej wyrzutów sumienia, jeśli lubisz leniuchować – zawsze możesz wpaść wtedy na jakiś genialny pomysł.



Dla wszystkich ‒ próżnowanie to też praca

Niwelowanie skutków stresu. Leżenie, patrzenie w sufit lub w niebo, obserwowanie ptaków, liczenie liści czy drzew w lesie sprawia, że się wyciszamy. Drzemka ze spokojną muzyką w tle, czytanie książki, fantazjowanie czy też wspominanie miłych chwil spowodują, że stres, na który jesteśmy narażeni każdego dnia, ulotni się jak dym z papierosa, a to przyniesie nam same korzyści. Stres przecież negatywnie wpływa na nasze narządy, układy, na cały organizm. Obniża odporność, zaburza równowagę hormonalną i psychiczną, przyczynia się do chorób psychosomatycznych. Leniuchowanie może temu zapobiec.


>>> Odstresować się i zrelaksować. W jaki sposób?


Poprawa kondycji fizycznej. Choć może to wydawać się dziwne, leniuchowanie poprawia kondycję. Co prawda, leżenie na sofie przed telewizorem nie sprawi, że stracimy nadprogramowe kilogramy, ale dobra kondycja fizyczna to przecież nie tylko talia osy i „sześciopak” na brzuchu, lecz także nieprzeciążone mięśnie, stawy czy układ krążenia. A to właśnie osiągniemy dzięki leniuchowaniu: odpoczną nasze mięśnie i serce, które w trakcie wzmożonej aktywności pracują ze zwielokrotnioną siłą.


Więcej szczęścia. Będąc w ciągłym biegu, pracując po kilkanaście godzin na dobę, nie mamy czasu na cieszenie się życiem. Oczywiście, intensywna praca może dawać radość, ale i tak po pewnym czasie organizm przypomni nam, że ma swoje prawa, albo po prostu wypalimy się i zamiast satysfakcji pojawi się niechęć, zmęczenie, niezadowolenie. Dlatego też czasem powinniśmy przystopować, dać ciału i umysłowi odpocząć, popatrzeć na siebie z dystansem. Takie leniuchowanie pozwoli nam zauważyć rzeczy do tej pory niezauważalne i cieszyć się drobnymi przyjemnościami.


Epilog – geniusze byli leniwi. Na koniec dodajmy, że chwilowe nicnierobienie możliwe jest nie tylko w domu i nie tylko w samotności. Popróżnować może przecież cała rodzina, a co więcej, można to robić… w pracy. Niewiarygodne? A jednak. Szefowie też czytają naukowe opracowania i wiedzą, że tzw. reset zwiększa kreatywność i umiejętność rozwiązywania problemów. Stąd coraz więcej firm tworzy u siebie strefy relaksu, w których znajdują się kanapy, leżaki czy fotele masujące, na których można się wygodnie rozłożyć.





Drzemka na zdrowie


Drzemka może zmniejszyć ryzyko śmiertelnego ataku serca, zwłaszcza u mężczyzn. Do takich wniosków doszedł dr Dimitrios Trichopulos. Jego zespół w ciągu 6 lat zbadał ponad 23 tys. Greków, głównie powyżej 50. roku życia. U badanych, którzy ucinali sobie półgodzinne drzemki przynajmniej 3 razy w tygodniu, ryzyko śmierci z powodu zawału lub innych problemów z sercem było o 37 proc. niższe niż u tych, którzy na drzemki sobie nie pozwalali. Co ciekawe, drzemka ma pozytywnie wpływać również na zdrowie osób, które nie mają problemów z sercem.



Tekst pochodzi z październikowego wydania magazynu "Świat Zdrowia"



Autor: Joanna Grzegorzewska