Koniec "czarnej śmierci"

Szczep pałeczki dżumy (Yersinia pestis), który w średniowieczu wywołał epidemię "czarnej śmierci", najprawdopodobniej zaniknął i nie zagraża już ludziom.

Międzynarodowy zespół badaczy z USA, Wielkiej Brytanii i Niemiec doszedł do takiego wniosku po przebadaniu bakterii wyizolowanej ze 109 szkieletów osób pochowanych w XIV w. w masowym grobie w Londynie. Wszystkie zmarły na dżumę w latach 1348-1350. Codziennie umierało wtedy 200 mieszkańców. "Badania DNA potwierdziły, że przed 660 laty za śmierć 30 mln ludzi odpowiedzialna była pałeczka dżumy" - zapewnia prof. Hendrik Poinar, antropolog z McMaster University w Hamilton. Podkreślił, że nie ma już co do tego żadnych wątpliwości.

 

Dobra wiadomość jest taka - dodał uczony - że zidentyfikowany szczep bakterii, który w latach (1347-1351) uśmiercił połowę populacji Europy, znacznie różni się genetycznie od mikrobów, które występują w czasach współczesnych. Wywołują one tzw. dżumę dymieniczą i płucną, która co roku powoduje zgon jedynie około 2 tys. osób. Obecnie występujące odmiany zarazka są mniej zaraźliwe, a jednocześnie są wrażliwe na działanie antybiotyków.

 

"Dawne i współczesne drobnoustroje różnią się do tego stopnia, że można mówić o dwóch odmiennych typach bakterii" - podkreśla dr Pascal James Imperato ze State University of New York. Jedynie obecnie występujący mikrob dżumy dymieniczej zachował niewielką część DNA pochodzącą od zarazka "czarnej śmierci". Jego zdaniem pokazuje to, jak bakterie na przestrzeni lat mogą mutować. Czasami bardziej, czasami mniej, przekształcając się w bardziej lub mniej groźne odmiany.

 

Według prof. Poinara, badanie ewolucji drobnoustrojów pozwoli określić co decyduje o większej ich zjadliwości, by lepiej można było się przed nimi bronić, gdyby kiedyś powróciły w swej najgroźniejszej postaci. W XIX w. Yersinia pestis uśmierciła w Chinach 12 mln ludzi, choć wtedy nie było jeszcze antybiotyków. W 1904 r. na skutek wybuchu epidemii "czarnej śmierci" w Bombaju zmarło 3 proc. mieszkańców.

Autor: PAP