Karolina Szostak: Fajnie jest być kobietą!

Odkąd trzy lata temu schudła 30 kilogramów, całkowicie zmieniła podejście do jedzenia. Niezwykła przemiana dokonała się nie tylko w jej ciele, ale i głowie. Regularne diety oczyszczające, aktywność fizyczna, a przede wszystkim świadome odżywianie sprawiają, że do dziś udaje jej się utrzymać smukłą i zgrabną sylwetkę. W swojej trzeciej książce „Moje spektakularne soki i koktajle” wspólnie z przyjaciółką Martą Kordyl dzieli się z czytelnikami przepisami na koktajle i wyciskane, warzywno-owocowe soki, które stanowią doskonałe uzupełnienie posiłków. Z dziennikarką sportową Karoliną Szostak rozmawia Anna Komorowska

Odkąd trzy lata temu schudła 30 kilogramów, całkowicie zmieniła podejście do jedzenia. Niezwykła przemiana dokonała się nie tylko w jej ciele, ale i głowie. Regularne diety oczyszczające, aktywność fizyczna, a przede wszystkim świadome odżywianie sprawiają, że do dziś udaje jej się utrzymać smukłą i zgrabną sylwetkę. W swojej trzeciej książce „Moje spektakularne soki i koktajle” wspólnie z przyjaciółką Martą Kordyl dzieli się z czytelnikami przepisami na koktajle i wyciskane, warzywno-owocowe soki, które stanowią doskonałe uzupełnienie posiłków. Z dziennikarką sportową Karoliną Szostak rozmawia Anna Komorowska

Z czym kojarzy się pani kobiecość?

Kobiecość to przede wszystkim delikatność, ale w takim współczesnym wydaniu, czyli z pazurem i twardym zadkiem. To także niesamowita intuicja, której mężczyźni mogą nam jedynie pozazdrościć, i cały wachlarz fantastycznych cech, jak mądrość, łagodność, lojalność, siła, determinacja, kreatywność, umiejętność budowania trwałych więzi. Po prostu fajnie jest być kobietą.


Pracuje pani głównie z mężczyznami. Czy prywatnie też woli pani męskie towarzystwo, czy ma więcej znajomych wśród kobiet?

Mam stałe grono długoletnich przyjaciółek, z którymi regularnie się spotykam. Wiemy o sobie wszystko, wspieramy się, śmiejemy, płaczemy, można powiedzieć, że rodzimy i wychowujemy razem dzieci. To są wspaniałe przyjaźnie, których nie zamieniłabym na żadną męską relację. Co nie znaczy, że nie mam przyjaciół wśród przedstawicieli płci brzydkiej. Mam kilku i to też są związki stare jak świat.


Bliżej pani do dżinsów i tenisówek czy sukienek i szpilek?

Sukienek i szpilek. Lubię ubierać się kobieco. W ogóle podobają mi się kobiety, które chodzą w sukienkach i szpilkach. Pięćdziesiąt lat temu wszystkie tak się ubierałyśmy i to był bardzo dobry zwyczaj. Mężczyźni wariowali na widok kawałka kobiecej łydki w pończochach i szpilkach. Trochę żałuję, że dziś coraz częściej stawiamy na wygodę. Choć sama po pracy nierzadko wskakuję w spodnie i wygodne buty, wiem, że to droga na skróty. Dlatego tak bardzo lubię oglądać stare filmy, w których kobiety były niewiarygodnie eleganckie, nawet gdy paliły papierosa. Po prostu wiedziały, co jest ważne i jak należy kusić facetów (śmiech).


Trzy lata temu przeszła pani spektakularną metamorfozę – schudła pani 30 kilogramów! Co było impulsem do zmiany?

Takim mikroimpulsem był udział w „Tańcu z gwiazdami” i konieczność wciśnięcia się w sukienki, które mi proponowano. Kiedy zobaczyłam, że ten mikroimpuls i ćwiczenia faktycznie mnie trochę „wylaszczyły”, ruszyłam pełną parą. Dzięki diecie dr Dąbrowskiej zrzuciłam pierwszą dychę, poprawił mi się metabolizm i podleczyłam tarczycę. Potem to był efekt kuli śnieżnej. Kilogramy same leciały, pomagały w tym oczywiście różne zabiegi ujędrniające i wyszczuplające w klinice La Perla. Ale przyrzekam, niczego sobie nie wycięłam ani nie odessałam (śmiech).


Zmieniła pani nie tylko dietę, ale i podejście do jedzenia. Co to znaczy?

To znaczy, że zaczęłam myśleć o jedzeniu. Przestałam odżywiać się byle jak i byle gdzie. Widzę, że im zdrowiej się odżywiam, tym mam lepsze wyniki badań krwi, lepiej się czuję, mam więcej energii i ładniejszą skórę. Wszystko stało się bardziej klarowne i uporządkowane. Czego można chcieć więcej…


Wiem, że raz na jakiś czas przeprowadza pani post czy też detoks. Na czym to polega i czy na pewno jest bezpieczne?

Jak najbardziej bezpieczne. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, niech przeprowadzi post pod kontrolą lekarza. Ja za pierwszym razem tak zrobiłam, teraz też regularnie badam krew i sprawdzam, czy wszystko jest w porządku. Polecam wszystkim posty dwutygodniowe. One świetnie oczyszczają organizm z toksyn i… grzeszków (śmiech). Po takim detoksie można wprowadzić zróżnicowaną, zdrową dietę opartą na warzywach, owocach i kaszach. Do tego dużo pić, nie tylko wody, ale także soków warzywnych. Ja nie wychodzę z domu bez buteleczki mojego zielonego soku Nuja. A jeśli ktoś ma ochotę na prawdziwą rewolucję, polecam pełny post dr Dąbrowskiej, trwający 42 dni, podczas których je się tylko określone warzywa i owoce. Dokładnie piszę o tym w swojej książce „Moja spektakularna metamorfoza”. I ten post rzeczywiście powinno się przeprowadzić pod okiem lekarza.


Można powiedzieć, że postanowiła pani wyciskać z życia wszystko, co najlepsze. Zresztą, nie tylko z życia, ale i z owoców i warzyw. Ostatnio na rynku pojawiła się pani trzecia książka „Moje spektakularne soki i koktajle”. Dlaczego warto do niej zajrzeć?

Bo to superksiążka o sokach i koktajlach na cały rok. Często słyszałam od pań, że soki warto pić tylko latem, bo wtedy jest najwięcej warzyw i owoców i jest z czego je wyciskać. To nieprawda, każda pora roku ma swoje „złote strzały”. Poza tym przecież o wiele łatwiej i przyjemniej jest wypić szklankę zielonego soku niż zjeść pół kilograma sałaty, jarmużu czy brukselki.


Podział na pory roku sprawia, że wiemy, do jakich warzyw i owoców mamy obecnie dostęp.

Polecam soki z marchwi, botwiny, kalarepy, kapusty, granatu, młodej pokrzywy. Mój ulubiony koktajl to ten z pokrzywy, awokado i selera naciowego. Pychotka, idealny na drugie śniadanie.


Kobiety często myślą o wszystkich, tylko nie o sobie i swoim zdrowiu. Od kilku lat wspiera pani akcję „Dotykam = Wygrywam”. Jaki jest jej cel?

Tak, od wielu lat razem z Izą Sakutovą (znana brafitterka – przyp. red.) i innymi ambasadorkami wspieram akcję „Dotykam = Wygrywam”. Zachęcamy w niej do profilaktyki raka piersi polegającej na regularnym samobadaniu piersi i noszeniu dobrze dobranego biustonosza. W ramach akcji wspieramy też finansowo stowarzyszenie Polskie Amazonki Ruch Społeczny. Chcemy zebrać jedną tonę starych staników, które zostaną wymienione na 20 tys. zł dla amazonek. Czyli łączymy zdrowie i ekologię. Fantastycznie!


Oryginalnym gadżetem ostatniej kampanii był BRAplanner. Co to takiego?

BRAplanner to bardzo ładny, kobiecy notatnik zawierający informacje na temat zdrowia piersi, samobadania, brafittingu, jak również garść bieliźniano-stylizacyjnych porad. Znajdują się w nim także zdjęcia ambasadorek akcji „Dotykam = Wygrywam”, również moje.


Taki planer może być świetnym prezentem na Dzień Kobiet! A co byłoby trafionym prezentem dla pani?

Osobiście nie obchodzę Dnia Kobiet, bo wiele lat temu w ten dzień miałam bardzo poważny wypadek samochodowy, który na rok wyłączył mnie z normalnego życia. Ale już dzień po jak najbardziej. W tym momencie marzę o wypadzie na narty do Włoch. Taki prezent chciałabym sobie sprawić w tym roku.



Fot. Świat Zdrowia marzec 2019

Autor: Anna Komorowska