Jestem kobietą. i dobrze mi z tym.

Kiedyś kobiety były tylko żonami przy mężu. Prowadziły dom, wychowywały dzieci, dbały o swojego mężczyznę. Dzisiaj pną się po szczeblach kariery, zarabiają więcej od mężów, są pewne siebie, silne, ale czy aby szczęśliwe?

Z badań wynika bowiem, że w polskich małżeństwach o równouprawnieniu nie ma mowy. To prawda, kobiety zarabiają, wykonują zawody kiedyś dla nich niedostępne, ale… na tym ich rola się nie kończy. Kiedy bowiem wracają do domów po wielu godzinach ciężkiej pracy, zabierają się za gotowanie, sprzątanie, wychowywanie dzieci.


Drugi etat?

Tak jakby, tylko nikt im za to nie płaci, a nawet nie docenia. Mężczyznom wydaje się, że to normalne, bo w końcu ich żona jest… kobietą. I po co była nam ta emancypacja? Nie lepiej było haftować, miło się uśmiechać i pachnieć? Z okazji Dnia Kobiet postanowiliśmy ten temat przedyskutować.


Weekendowa kura domowa

Dominika zajmuje się sprzedażą produktu w dużej firmie. Ma dobrą pensję, niedługo ma awansować. W pracy spędza średnio dziesięć godzin. Bywa jednak, że więcej. Ma córkę, dziesięcioletnią Natalię. Lekcje odrabia z córką ojciec. Na koncerty córki, bo Natalka chodzi do szkoły muzycznej, też chodzi ojciec – „tylko” pracownik miejskiego urzędu.

Mąż Dominiki ma dużo czasu, ale nie na przygotowywanie obiadów. Dominika gotuje w weekendy i zamrożone porcje wkłada do zamrażarki. Domu „pan mąż” też nie sprząta, więc robi to ona w każdą sobotę przed południem. Pranie? Wchodzi w zakres sprzątania.

– Jestem wyzwoloną, ambitną kobietą. Tak o sobie myślę – mówi Dominika. – Ale tylko od poniedziałku do piątku. W soboty i niedziele… Sama nie wiem. Nie mówię nic mężowi, żeby go nie urazić, żeby nie powiedział, że nie chcę zajmować się domem, bo więcej zarabiam.

– Chciałaby pani żyć w czasach, gdy kobietom męża wybierał ojciec? – pytam.

– Co to, to nie. Ale, rzeczywiście, czasami chciałabym, by było na odwrót: on ciężko pracuje i płaci rachunki, a ja mniej, ale dbam o dom, zajmuję się córką. Z pracy nigdy bym zupełnie nie zrezygnowała, bo czułabym się ubezwłasnowolnionym dodatkiem do męża. Jestem zdania, że każda kobieta musi być finansowo niezależna.


Gdy hrabiankę gorset uciska

– Czy ja wiem? – zastanawia się z kolei Marta, właścicielka małego sklepu spożywczego. – Kiedyś byłam przekonana, że nie ma nic gorszego, niż być zależną od męża, bo jesteś skazana na jego łaskę i niełaskę. Nie wyobrażałam sobie tego: prosić o każdy grosz, łasić się. A nie daj Boże, coś by zaczęło w związku nie grać. Klapa, nic nie możesz zrobić.

Ale niedawno Marta oglądała film kostiumowy. Hrabianka stroiła się, jeździła konno, zbierała kwiaty w ogrodzie. Jedynym jej zmartwieniem było to, że gorset ją uciska. A dzisiejsze kobiety? Te prowadzące własną działalność, jak ona, Marta na przykład?

– Ciągle jakieś rachunki do płacenia, kredyty do spłacenia, nieuczciwi klienci, albo ich brak, ZUS-y, srusy i tak dalej – narzeka Marta. – Ciągle jestem urobiona po łokcie, zestresowana, padam na twarz. Mam już trochę tego dość. Nie mam czasu nawet na fryzjera, nie mówiąc o zakupach dla przyjemności czy kosmetyczce. Dlatego czasami tak sobie myślę, że całe to równouprawnienie jest do bani, tym bardziej że po powrocie z pracy muszę ogarnąć jeszcze dom, gdy tymczasem mój mąż podsypia przed telewizorem.


To tylko kwestia porozumienia

– Bzdura. Za żadne skarby nie chciałabym cofnąć się w czasie i cieszę się, że kiedyś były kobiety, które potrafiły o siebie zawalczyć. Nie musiałyśmy pracować, ale oprócz tego nie mogłyśmy się rozwijać, edukować, głosować i tak dalej. Byłyśmy gorsze – przekonuje Karolina, dyrektor marketingu w międzynarodowym koncernie (Karolina ma 32 lata, jest bezdzietna i żyje w tak zwanym wolnym związku).

– Dzisiaj jesteśmy lepiej wykształcone od mężczyzn, lepiej zarabiamy i to oni sprawiają nam przyjemności, a nie my im – mówi. – A że czasami pracujemy na dwóch etatach, bo zawodowo, a później w domu? Odpowiedź jest oczywista: jesteśmy lepsze od facetów, dajemy radę, a po drugie – tak wcale nie musi być. Wszystko jest kwestią dogadania się z partnerem. Jesteśmy wykorzystywane tylko wtedy, gdy same na to pozwolimy. W moim związku jest równy podział obowiązków. Wypracowałam to sobie, bo jestem mądrą kobietą. Po prostu jestem kobietą. I jest mi z tym dobrze. Nic bym nie zmieniła.

– A 8 marca, Dzień Kobiet? Lubi pani to święto? – dopytuję.

– Uwielbiam. Tak jak Dzień Zakochanych czy Dzień Chłopaka, bo to czas, kiedy można podkreślić swoje przywiązanie do drugiej osoby. Dostaję kwiaty, chłopak zaprasza mnie na romantyczną kolację, wręcza jakiś mały prezencik.

No właśnie, prezencik. Jeśli już, to jaki? I czy podarunki, którymi jesteśmy obdarowywane, też są znakiem czasu, dowodem naszej emancypacji? Dawno, dawno temu, sprawę załatwiał goździk, ewentualnie para rajstop, dzisiaj…
Jedwabne pończochy czy kajdanki? Dzisiaj prezenty są bardziej wyrafinowane: zamiast rajstop jedwabne pończochy, w zastępstwie goździków bukiet tulipanów, a oprócz tego kolczyki, pierścionki z oczkiem, perfumy pięknie zapakowane, książki (niestety, czasami kucharskie), albumy na zdjęcia, koronkowa bielizna, figi z cukierkowych krążków (jadalne), kajdanki z różowym futerkiem i… – Mam wrażenie, że panowie kupują nam prezenty, żeby sobie, a nie nam sprawić przyjemność – śmieje się Aldona, moja dawna sąsiadka, żona człowieka o imieniu Wojtek.

– Jaki prezent chciałabyś więc dostać?

– Karnet do dziennego SPA. A jeszcze lepiej dwudniowy, weekendowy pobyt w takim przybytku przyjemności.

– Mówiłaś o tym Wojtkowi?

– Nie, on stwierdziłby, że to przesada i że szkoda na to pieniędzy.

Dobrze więc, może więc Wojtek powinien kupić jakąś grę? Na przykład „butelkę rozkoszy” (celem gry jest położenie poziomo specjalnej butelki i zakręcenie nią; osoba, na którą wskaże butelka, musi wyciągnąć jedną z kartek znajdujących się wewnątrz i wykonać „zadanie” takie jak łaskotanie, nagłe buziaki, walka na poduszki, zdjęcie skarpetki, wyjęcie kolczyka z ucha). A może jakiś zabawny gadżet? Taka choćby żaba, która po polaniu wodą zmienia się w królewicza, jest całkiem, całkiem... Co prawda królewicz jest plastikowy, ale – może nie ma co wybrzydzać?

– Ja bym wolała coś bardziej praktycznego - krzywi się na te propozycje Ewa, koleżanka Aldony z pracy, a Aldona dziwi się:

– Praktycznego? Dwa lata temu dostałam parowar.

– Przynajmniej Wojtek dba o twoje zdrowie.

– Akurat. Dziwnym trafem parę tygodni wcześniej przeszedł na dietę.


Grunt to trafić bez pudła

Na szczęście, nie wszyscy panowie mają problem ze sprawieniem przyjemności swojej lepszej połowie. Jedna ze znajomych do dziś chwali się prezentem, który dostała od chłopaka trzy lata temu: „Zafundował mi tatuaż. To było słodkie”. Podobnie trzy inne. Pierwsza stała się posiadaczką ślicznego labradora, druga – rozklekotanego, ale jeżdżącego malucha, a trzecia – karnetu na jogę. Ale to nie zdarza się często.

– E tam, ja tam trafiam w gust mojej bez pudła – mówi Janusz, zaprzyjaźniony taksówkarz.

Być może. Ale tak na wszelki wypadek, żonie Janusza i innym czytelniczkom robię mały prezent w postaci „Poradnika zmysłowej supermanki”, czyli krótkiego poradnika dla kobiet, chcących jeszcze bardziej zadziwić siebie i płeć przeciwną. Może się przyda.


„Poradnik zmysłowej supermanki”

• Bądź pewna siebie

Inteligencja, rozsądek to podstawa. I wiara we własne możliwości. Nie koncentruj się więc tylko na gotowaniu i praniu mężowskich koszul. Miej swoją pasję i pracę, którą lubisz. Poszerzaj swoją wiedzę, bądź na bieżąco. Miej odwagę mieć własne zdanie, nawet jeśli nie jest popularne. Szacunek nie pojawia się znikąd, trzeba na niego zasłużyć. I to nie tylko mężczyzn, ale i koleżanek.

• Bądź uwodzicielska

Chcesz być uwodzicielska jak Sharon Stone? Pokochaj siebie i swoje ciało, bo tylko kobieta, która dobrze czuje się w swojej skórze, może być szczęśliwa, a tylko szczęśliwa emanować będzie niewytłumaczalnym urokiem, zwanym przez mężczyzna seksapilem. Jeśli do tego dodamy miłość do życia, bliźnich, pewność siebie udekorowaną uśmiechem, inteligencję i radość z małych rzeczy stworzymy kobietę wyjątkową.

• Bądź zrelaksowana

Tylko wypoczęta kobieta wygląda pięknie, rób więc wszystko, by zafundować sobie jak najwięcej relaksu: kąpiel w pianie, intensywnie nawilżająca maseczka o przyjemnym zapachu, dobre perfumy użyte bez okazji, chwile spędzone z ulubioną muzyką, masaż ciała gorącymi kamieniami bądź ziołowymi stemplami, masaż stóp aromatycznymi olejkami i wiele innych rzeczy sprawi, że poczujesz się jak w siódmym niebie.

• Bądź jak magnes

Jeśli myślisz, że dla mężczyzn najważniejsze są w kobiecie idealne proporcje, jesteś w błędzie. Badania dowodzą bowiem, że kobiety, które najmocniej przyciągają płeć przeciwną, nie są klasycznymi pięknościami, lecz… mają temperament, iskrę w oku, wewnętrzną energię i życiową pasję. A nawet więcej: „niepiękność” jest w modzie. Zadbaj więc o swoją osobowość, nie miej oporów przed okazywaniem uczuć, uwierz w magię ekspresji, a będziesz jak magnes.

Autor: Joanna Grzegorzewska