Jesienne pokrzepienie ciała

Kalendarz nie kłamie. Przed nami jesień i zima, czyli: deszcze, szarugi, śnieżne zawieruchy, coraz mniej słońca, ziąb lub nawrót pluchy.

Do tej rymowanki można dorzucić jeszcze infekcje, przeziębienie, grypę i depresję, bo jakąś z sezonowych dolegliwości masz jak w banku. Żart? Wcale nie. Naukowcy psychoneurolodzy twierdzą, że podstawowym warunkiem zachowania odporności jest nastawienie psychiczne. Przy pozytywnym organizm łatwiej rozprawia się ze stresem, który sprzyja chorobom lub ją wywołuje. Łatwiej też znosi wszelkie niedogodności i zmiany, zachowuje normalny rytm funkcjonowania. Takie nastawienie psychiczne mobilizuje także układ immunologiczny.


Zdrowy duch - zdrowe ciało

Chyba wszyscy znamy zawołanie: w zdrowym ciele zdrowy duch. Teraz należałoby je zmodyfikować, przyznając psychice większą niż dotąd rolę w zachowaniu zdrowia. - Słusznie -stwierdza prof. Iwona Wawer, kierownik Zakładu Chemii Fizycznej na Wydziale Farmaceutycznym Akademii Medycznej w Warszawie - świadczą o tym badania i praktyka. Każdy lekarz powie, że do pokonania chorobą potrzebna jest wola walki i wiara w sukces. Podobny mechanizm działa przy profilaktyce, obronie zdrowia, jego wzmacnianiu. O znaczeniu nastawienia psychicznego w tym procesie mówi też ludowe porzekadło „kto się nie przejmuje, ten nie choruje", powstałe przecież na podstawie obserwacji. Tak więc pierwsza rada, jaką dla własnego dobra warto zastosować, brzmi: zachowaj dobry nastrój. A kolejne to ruch na świeżym powietrzu, właściwe odżywianie oraz dostarczanie odpowiedniej ilości witamin i minerałów.


Niezawodny przyjaciel - ruch

Podobno coraz bardziej doceniamy ruch, niestety, nasza aktywność zdecydowanie słabnie w chłodnych porach roku. Tłumaczenia są zawsze takie same: zimno, wietrznie, pada, przy złej pogodzie lepiej siedzieć w domu itp. - czasem z powoływaniem się na lekarza. W to ostatnie nie warto wierzyć, gdyż współcześnie lekarze zalecają ruch na świeżym powietrzu bez względu na pogodę. Należy tylko dostosować do niej ubranie. Jedyny wyjątek to ostrzeżenie pediatrów, by darować sobie spacer z maluchem przy temperaturze -10 stopni C. Natomiast wszystkim innym dobrze zrobi zmaganie się z pogodą, bez względu na jej kaprysy. A nawet znaczny wysiłek fizyczny na świeżym powietrzu, gdyż takie zmienne warunki stymulują układ odporności.


Odżywianie właściwe, czyli jakie?

Ważne, by posiłki zawierały węglowodany, białka, trochę odpowiedniego tłuszczu i oczywiście witaminy oraz mikroelementy. A poza tym były spożywane regularnie trzy, a najlepiej pięć razy dziennie. Te zasady teoretycznie znają wszyscy. W praktyce posiłki najczęściej bywają jednorodne, monotonne z małą ilością witamin i minerałów. A są one konieczne, gdyż w naszym organizmie znajduje się ok. 2 kg przyjaznych bakterii, które stanowią barierę dla tych zewnętrznych chorobotwórczych. Poza tym organizm sam syntetyzuje niektóre witaminy, np. z grupy B, gdy ma ku temu warunki. Optymalne warunki dla wzmocnienia tych wewnętrznych sojuszników odporności tworzy dostarczanie odpowiednich ilości warzyw i owoców.


Na odporność - kiszonki

W naszej szerokości geograficznej tradycyjnym sposobem konserwowania żywności na zimę było kiszenie. Współczesne badania potwierdzają dobroczynne właściwości produktów kiszonych: kapusty, ogórków, grzybów, warzyw oraz barszczu białego i czerwonego. Jedzenie ich to nasz sposób na wzmacnianie odporności. Niestety, dziś kiszonki znacznie rzadziej niż kiedyś goszczą na naszych stołach. Być może jest to kwestia mody albo zwykła wygoda. Bo prościej kupić barszcz w torebce, niż robić zakwas w domu. Kolejny zdrowy produkt, który powoli znika z naszego menu, to zsiadłe mleko. Nie ujmując zalet jogurtom czy kefirom, w których znajdują się bakterie fermentacyjne, czasem też dodatek probiotyków. Z codziennych produktów na uwagę zasługują jeszcze wszelkie chleby na zakwasie.


Naturalne źródła witamin

Jesienią i zimą warto sięgnąć po owoce i warzywa, także te mrożone, które są źródłem wielu witamin, oraz po codzienne produkty, często pod tym względem niedoceniane.

Nazwa witaminy - naturalne źródło

Witamina C - papryka, kapusta (zwłaszcza kiszona), kalafior, brokuły, szpinak, natka pietruszki, koperek, czarna porzeczka, kiwi, truskawki i maliny.

Prowitamina A - (inaczej beta-karoten) pomarańczowe oraz żółte warzywa i owoce, np. marchew, papryka, dynia, cykoria, pomidory, morele.

Witaminy z grupy B - ciemne pieczywo, płatki owsiane, kasza gryczana i jęczmienna, wątróbka, wołowina, ryby, produkty mleczne.

Witamina E - olej słonecznikowy, sojowy i rzepakowy oraz oliwa z oliwek, pełnoziarniste pieczywo, płatki owsiane, awokado, orzechy, głównie laskowe i pestki.

Generalnie przy tylu naturalnych źródłach witamin nie powinno dochodzić do ich niedoboru. Dlatego zanim sięgnie się po te z apteki, warto poradzić się lekarza albo farmaceuty.


Gdy brakuje mikroelementów

Gdy brakuje nam naturalnych pierwiastków, trzeba je uzupełniać przyjmując suplementy diety. W Polsce najbardziej daje się we znaki brak jodu, co szczególnie dotyczy Podhala, stąd jodowanie soli kuchennej. Ponad 20 lat temu ustalono, że u mieszkańców naszego kraju jest zbyt niski poziom selenu. Najczęściej jest to połowa pożądanej ilości. Nasze gleby są ubogie w ten pierwiastek. Przez wiele lat ziarno przeznaczone na chleb sprowadzaliśmy z USA, gdzie gleby są bogate w selen. Finlandia, które ma podobne gleby polodowcowe jak Polska, dodaje selen do nawozów. My póki co możemy uzupełniać jego poziom, łykając pastylki. A jest to ważny pierwiastek, bo m.in. zmniejsza ryzyko chorób nowotworowych. Stosunkowo często u Polaków stwierdza się też zbyt niski poziom magnezu, co może zwiększać ryzyko zawału.

Wiadomość niedobra: trzeba się liczyć z coraz większymi brakami, gdyż większość z nas korzysta z wodociągów, które dostarczają tzw. wodę miękką, pozbawioną wielu minerałów. Miękka woda jest korzystna dla czajników, gdyż nie osadza się na nich kamień, ale gorsza dla zdrowia. Można to rekompensować, pijąc wodę mineralną średnio lub wysoko zmineralizowaną.


Autor: Ewa Łuszczuk