Hormony i my

Od czego zależy nasze samopoczucie? Od stanu zdrowia, wieku, trybu życia, zmęczenia, stresu... Tę wyliczankę trzeba uzupełnić o hormony.

Endokrynolodzy czasem żartują: my, ludzie, rządzimy światem, a nami hormony. Do takich refleksji skłaniały ich wizyty osób, które odpowiedzialnością za swoje niemiłe dla otoczenia zachowania obarczały hormony. I coś w tym jest. Burze hormonalne nastolatków, zespół napięcia przedmiesiączkowego, hormonalna huśtawka kobiet ciężarnych, kłopoty podczas menopauzy, a także andropauzy to sformułowania, które słyszy się na co dzień nie tylko w poczekalniach lekarzy.

Te przykłady dotyczą zmian, bywa że istotnie kłopotliwych, wywoływanych przez hormony płciowe. Generalnie można je uznać za normę związaną z wiekiem (pokwitanie i przekwitanie) czy nowymi funkcjami narządów (miesiączkowanie, ciąża), czyli przeobrażeniami powodowanymi przez hormony płciowe. Jeśli jednak podczas tych całkiem normalnych procesów pojawiają się naprawdę dotkliwe objawy fizyczne czy zaburzenia nastroju, najlepiej skorzystać z pomocy lekarza.


Niezbędne w każdym wieku

Dr Maria Szypulska, ginekolog-endokrynolog z Centralnej Wojskowej Przychodni Lekarskiej w Warszawie:

- Wbrew obiegowym opiniom hormony płciowe są niezbędne w każdym okresie życia człowieka. Dziecko jeszcze przed narodzeniem styka się z hormonami płciowymi przez łożysko. Tworzą one jakby tło, od którego zależeć może np. późniejsza orientacja seksualna czy budowa narządów płciowych noworodka. A w ostatnich tygodniach ukazały się doniesienia o wpływie hormonów płciowych na funkcjonowanie serca u osób starszych, u których czas rozrodu już się zakończył. Wniosek, jaki stąd płynie, potwierdza dwie znane prawdy. Pierwsza z nich: hormony działają na cały organizm. Druga: choć coraz więcej o nich wiemy, to prawdopodobnie nie jest to jeszcze wiedza kompletna, a ludzki organizm wciąż kryje w sobie wiele tajemnic.


Hormony płciowe uaktywniają się w miarę wzrostu organizmu dziecka, kształtowania męskiej lub kobiecej sylwetki, rozwoju narządów płciowych i przygotowania organizmu do funkcji rozrodczej. Generalnie, w naszej szerokości geograficznej człowiek staje się w pełni dojrzały biologicznie w wieku lat 20. Także emocjonalnie. I to od tego czasu organizm ludzki średnio przez ok. 30 lat zachowuje zdolność rozrodu. Z reguły u mężczyzn trwa ten okres dłużej niż u kobiet. Jednak z czasem słabnie aktywność hormonów płciowych - kobiety przechodzą menopauzę, a mężczyźni andropauzę. I tak jak przy pojawianiu się hormonów płciowych, również przy ich spadku może dochodzić do przykrych dolegliwości.


U kobiet wyraźnym sygnałem zaniku funkcji rozrodczych jest zaprzestanie miesiączkowania. U mężczyzn nie występuje żaden tak wyraźny symptom, ale u obydwu płci rozpoczyna się proces starzenia. Spada siła mięśni, zmniejsza się masa kości, pogarsza sprężystość skóry, jej wygląd, stan włosów. Zmniejsza się aktywność, pojawiają zmienne nastroje, przygnębienie. Tym przykrym zmianom można przeciwdziałać, stosując hormonalną terapię zastępczą. Opóźnia ona osteoporozę lub nawet jej zapobiega, poprawia nastrój, utrzymuje formę mięśni, dobrze działa na skórę. Nie znaczy to jednak, że jest dobra dla wszystkich i na wszystko. Po to, by dobrać i przepisać odpowiednią kurację, konieczny jest dokładny wywiad, uwzględniający także choroby w bliskiej rodzinie, badanie lekarskie, a następnie obszerne badania biochemiczne, USG i badania poziomu hormonów, a następnie wizyty kontrolne. Taka dobrze dobrana terapia niewątpliwie pozytywnie wpływa na jakość życia. Jednak wszelkie próby kombinowania takiej terapii na własną rękę mogą się skończyć bardzo źle.


Fakty, czy wygodne tłumaczenie?

Współcześnie staliśmy się niewolnikami pracy, pośpiechu i w przypadku wszelkich dolegliwości chcemy czegoś, co szybko zadziała: usunie ból, bezsenność, odchudzi, poprawi nastrój, obniży ciśnienie, uzupełni niedobory witamin i hormonów, przedłuży życie, doda, ujmie, wyeliminuje.

Dr Julita Garbacka, lekarz i psychoterapeuta prowadząca psychoterapię indywidualną, terapię rodzin i małżeństw w Warszawie:

- Rzadko wspomina się o odpowiedzialności człowieka za to, co się z nim dzieje oraz docieka przyczyn zmęczenia, sfrustrowania, złości, która łatwo przeradza się w agresję. Co zwiększa podatność na smutek, lęk i rozdrażnienie? Za jednego z głównych winowajców uchodzi stres. Istotnie, stres zakłóca równowagę i dobrostan organizmu, męczy, a przedłużający się może doprowadzić do wyczerpania. W procesie tym, zwłaszcza w fazie mobilizacji, biorą też udział hormony. Utrzymujący się stres i podwyższony poziom hormonów zwiększa podatność na choroby somatyczne, a aktywowany układ współczulny sprzyja powstawaniu objawów psychicznych, takich jak lęki i fobie, depresja, epizody paniki. Sprzyja również uzależnieniom oraz zaburzeniom odżywiania.

Czy można temu przeciwdziałać? Tak, ale pacjenci tacy pojawiają się dość późno w gabinecie lekarza i zdecydowanie za późno u psychoterapeuty. Poszukują pomocy zazwyczaj dopiero wtedy, gdy zachodzą zmiany w organizmie. Na początku wolimy wygodne tłumaczenie i usprawiedliwienia. Mamy dość dużą tolerancję dla tzw. „zachowań histerycznych", szczególnie u kobiet, i zachowań agresywnych u mężczyzn, usprawiedliwiając je temperamentem i hormonami oraz szukając poparcia w stereotypach. Istotnie, nie da się oddzielić hormonów od człowieka, a człowieka od emocji, tak jak nie da się oddzielić psychiki od ciała. Po to, by naprawdę pomóc pacjentowi, niezbędne jest więc podejście holistyczne.

W dużej mierze dotyczy to właśnie kłopotów powodowanych niejako nałożeniem się na siebie nadmiernego stresu i wyraźnych zmian w poziomie hormonów płciowych. A zdarza się tak podczas klimakterium i menopauzy, andropauzy, dni z zespołem napięcia przedmiesiączkowego, niepokojów związanych z ciążą. Leczenie w takich przypadkach może wymagać współpracy ginekologa, endokrynologa i psychoterapeuty. I na ogół oznacza cały zestaw badań, potem podawanie odpowiednich leków oraz uczenie się, jak radzić sobie w trudnych okolicznościach podczas spotkań psychoterapeutycznych. Taka kombinacja terapii jest wciąż zbyt mało popularna, choć dobrze się sprawdza nie tylko w przypadku kłopotów z hormonami.

Autor: Ewa Łuszczuk

Komentarze