Gdy drapie, piecze, kłuje...

Po lodach i zimnych napojach, po przemarznięciu. Czasem z powodu, którego nie potrafimy określić. Bez względu na przyczynę ból gardła zawsze jest nieprzyjemnym uczuciem.

Gdy boli gardło, trudno udawać, że wszystko jest w porządku, tak kiepsko się wówczas czujemy. Ból towarzyszy bowiem i utrudnia mówienie, jedzenie, picie, nasila się podczas łykania. Jest odczuwalny jako drapanie, kłucie, pieczenie. Do tego dochodzi czasem złe samopoczucie, rozbicie, ból głowy i mięśni, podwyższona temperatura. Gdy zajrzymy do gardła, okazuje się, że jest ono przekrwione, rozpulchnione. Czasem infekcja atakuje też spojówki (mamy „ropę" w oczach i zaczerwienione białka), obrzmiałe i bolesne mogą być również węzły chłonne na szyi.


Wirusy są wszędzie

Gardło może boleć z wielu powodów. - Ból najczęściej jest objawem niegroźnych infekcji wirusowych, które nie wymagają podania antybiotyków. Antybiotyki nie hamują rozwoju infekcji wirusowych, dodatkowo osłabiają tylko organizm - mówi dr med. Jerzy Mierzwiński, ordynator Oddziału Otolaryngologii Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Bydgoszczy.
Infekcjami wirusowymi możemy zarazić się w wielu miejscach: pracy, szkole, autobusie, kinie; wszędzie tam, gdzie jest wiele osób, jest też wiele wirusów. Do zakażenia dochodzi drogą kropelkową, co oznacza, że osoba chora nie musi na nas bezpośrednio kichnąć czy kaszlnąć. Wystarczy, że jest w pobliżu, rozmawia z nami, poda rękę. Wirusy nie zaatakują jednak każdego. Kto ma wysoką odporność, oddycha prawidłowo, czyli przez nos, uprawia sporty i nie pali papierosów, ma znacznie większe szanse nie zachorować. Osoby o słabej odporności, niezahartowane, przemęczone fizycznie, niedożywione czy żyjące w ciągłym stresie są już w trudniejszej sytuacji. Ich stan otwiera wrota infekcjom. Przyczyną może być także wyziębienie, od którego często wszystko się zaczyna.


Szalik, sól, aerozol

- Ból gardła spowodowany przez wirusy leczymy objawowo. Podajemy leki przeciwbólowe i przeciwzapalne, jeśli temperatura przekroczy 38 st. C - także przeciwgorączkowe. - Trzeba też pamiętać o nawadnianiu organizmu - dodaje dr Józef Mierzwiński.
Należy więc dużo pić, godne polecenia są naturalne preparaty zawierające duże ilości witaminy C czy składników przeciwzapalnych, takich jak miód (jeśli nie jesteśmy uczuleni na pyłki, których duże ilości zawierają miody), cytryna lub mieszanki z sokiem malinowym czy z czarnego bzu, które możemy dodać do herbaty. Wszystkie napoje podawane chorym powinny być w temperaturze pokojowej, zbyt gorące i zbyt zimne będą dodatkowo podrażniać gardło, podobnie drażniąco zadziałają dym papierosowy, alkohol, ostre przyprawy.
Objawy bólu gardła łagodzi umiarkowane ciepło - stosować można ciepłe okłady na szyję oraz płukanie gardła roztworem soli czy mieszankami preparatów ziołowych ogólnie dostępnych w aptekach, przykładem mogą być rumianek, szałwia czy kora dębu. Działają one odkażająco i przeciwzapalnie. Alternatywą jest stosowanie preparatów miejscowo odkażających i łagodzących ból, które stosujemy w aerozolu, tabletkach do ssania lub płynach do płukania gardła. Preparatów tych jest sporo i każdy lekarz ma swoje preferencje.
Czasem nie chce przejść

Po kilku dniach opisanej kuracji ból gardła powinien ustąpić. Tak dzieje się w około 80 proc. przypadków. Niestety, nie zawsze. Czasem objawy pozostają lub mogą się nasilać.
- Bólu, który nie ustępuje po kilkudniowym leczeniu objawowym, nie można lekceważyć. Trzeba udać się do lekarza, bo może to oznaczać, że mamy do czynienia z poważniejszym zachorowaniem, np. z anginą, w przypadku której konieczne jest podanie antybiotyków - tłumaczy dr Józef Mierzwiński. - Angina ma charakterystyczne objawy. Powiększone są węzły chłonne, pojawiają się białe naloty na migdałkach, ból gardła nasila się, trudno jest przełykać. Należy leczyć ją intensywnie, gdyż może ona wywołać bardzo poważne powikłania ogólnoustrojowe. Boimy się szczególnie anginy paciorkowcowej, która nie ogranicza się do migdałków. Toksyny produkowane przez paciorkowce mogą uszkadzać narządy wewnętrzne: stawy, nerki i serce.
W erze, gdy nie było jeszcze antybiotyków, takie powikłania po anginie były częste i stanowiły bardzo poważny problem, szczególnie u dzieci.


Wiedza z tysięcy przypadków

Dziś wiedza medyczna opiera się na standardach ustalanych przez panele ekspertów na podstawie obserwacji leczenia tysięcy pacjentów. Ustalane są algorytmy postępowania w poszczególnych chorobach, które znacznie ułatwiają leczenie, szczególnie gdy pojawiają się trudności. Oczywiście i u nas w kraju istnieją rekomendacje leczenia chorób gardła. Są tzw. grupy antybiotyków pierwszego, drugiego i trzeciego rzutu stosowanych w bakteryjnych infekcjach gardła. Gdy nie pomaga pierwszy antybiotyk wówczas stosujemy antybiotyk drugiego rzutu i wówczas pobieramy wymaz, który powie nam, z jaką bakterią mamy do czynienia i czym ją dalej zwalczać. Warto dodać, iż algorytmy te w różnych częściach świata mogą się nieco różnić, gdyż udział procentowy poszczególnych bakterii w epidemiologii chorób gardła geograficznie jest zróżnicowany. Antybiotyk pierwszego rzutu dobrze działający w Polsce może znacznie gorzej działać w innych odległych krajach świata.


Migdałki ważne w dzieciństwie

W anginie mamy do czynienia z zapaleniem migdałków i błon śluzowych gardła. Natura wyposażyła nas w trzy migdałki - dwa podniebienne i jeden podgardłowy, zwany trzecim. Migdałki pełnią ważną rolę, zwłaszcza w dzieciństwie, bo powstają w nich przeciwciała, przyczyniają się więc do budowania odporności organizmu.
Z tego powodu ropne infekcje migdałków bezwzględnie wymagają właściwego leczenia. Problem w tym, że z wiadomych względów lekarze pierwszego kontaktu i pediatrzy zapisują często antybiotyk słaby, w małych dawkach i na krótko, to może jednak powodować, że infekcja nie zostanie całkowicie wyleczona. Jeśli terapia nie jest dostatecznie długa lub kontynuowana z wykorzystaniem (oczywiście, jeśli to konieczne) antybiotyku drugiego rzutu, wówczas bakterie stają się lekooporne, a problemy z migdałami powracają. Kolejne podanie słabego antybiotyku jest nieskuteczne - wewnątrz migdałków wciąż toczy się stan zapalny.


Usunięcie bywa konieczne

W takich przypadkach jedynym rozwiązaniem, kładącym kres chorobie, jest usunięcie migdałków. Rodzice często boją się tego zabiegu. Zastanawiają się i nad jego przebiegiem, i nad jego skutkami. Pytają, czy rzeczywiście jest w stanie radykalnie przywrócić zdrowie, czy w jego konsekwencji nie będą częstsze infekcje tchawicy, krtani czy oskrzeli. W tej sprawie warto zaufać lekarzowi, który zna swojego pacjenta, jego stan zdrowia i jest w stanie najlepiej pokierować jego leczeniem.
Sam zabieg jest już zresztą dziś krótkotrwały i często wykonywany w ramach chirurgii jednego dnia, co oznacza, że w kilka godzin po nim większość chorych - głównie są to dzieci - może opuścić szpital. Nowoczesne techniki medyczne pozwalają też na to, by znieczulenie przed zabiegiem odbywało się na kolanach u rodziców, dzięki czemu znacząco ogranicza się stres dziecka. Sam zabieg trwa kilkanaście minut, a w godzinę po wybudzeniu dziecko może już napić się, a po kolejnej godzinie - zjeść posiłek. Jeśli nie dojdzie do żadnych komplikacji, dziecko niedługo potem jest już w domu, nie odczuwa bólu związanego z zabiegiem, gardło może mieć jednak podrażnione rurką intubacyjną.
Gdy nos nie zatrzyma

Czasem ból gardła jest skutkiem kataru, który nie ma podłoża alergicznego, a wirusowe. Zaporę dla wirusów stanowić powinny błony śluzowe nosa. Jest to możliwe dzięki śluzowi, który nawilża ją i neutralizuje próbujące pokonać błonę wirusy i bakterie. Dorosły człowiek produkuje dziennie około pół litra śluzu, który po spełnieniu swej funkcji spływa do gardła, a stamtąd dalej do żołądka, czyli jest bezwiednie połykany. Z różnych powodów ten sprawnie działający mechanizm może zawieść. Czasem problemem jest jakość śluzu, czasem jest go niewystarczająco dużo, bo przebywamy w zbyt przesuszonych pomieszczeniach, zbyt mocno ogrzanych albo w takich, w których powietrze jest przesuszone z powodu klimatyzacji.
Nadmierne wysuszenie śluzówki lub zbyt mała ilość śluzu skutkują więc mniejszą ochroną nosa przed wirusami i bakteriami. A gdy przenikną one przez błony śluzowe, wywołują katar. Właściwie wydmuchując nas mamy szansą spowodować, że infekcja do tego się ograniczy. Jednak gdy katar spływa do gardła, wirusy płyną tam razem z nim. Jeśli zaatakują gardło, pojawia się ból, obrzęk, dyskomfort przy przełykaniu, zupełnie tak samo, jakby infekcja nie zaczęła się od nosa, a od razu od gardła.
Tak banalny katar może przerodzić się w poważniejszą infekcję. Zainfekowanie krtani i tchawicy wywołuje dodatkowo chrypkę i suchy kaszel.

Autor: Małgorzata Grosman

Komentarze