Ciało wysyła komunikaty, kiedy coś jest nie tak

Polki uznawane są za jedne z najpiękniejszych kobiet na świecie. A jednak z badań zleconych przez WHO wynika, że 90 proc. młodych Polek nie jest zadowolonych ze swojego wyglądu, a jedynie 5 proc. w pełni akceptuje swoje ciało. Trzeba to zmienić! Akceptacji ciała i tego, jak o nie dbać, dziewczynki powinny uczyć się od najmłodszych lat. Może w tym pomóc książka „Ciałoterapia”. Jej autorka zaprasza do świata intymności, zmienia nawyki i radzi, jak troszczyć się o swoje ciało. Z autorką książki „Ciałoterapia” dr Katarzyną Jasiewicz rozmawia Anna Komorowska

Skąd pomysł na napisanie książki?

Dr Katarzyna Jasiewicz (na zdjęciu): To zawsze trudne pytanie, ponieważ „Ciałoterapia” jest efektem pewnego procesu. Ważnym impulsem był projekt „Metamorfozy. Matki i córki – historia piękna”, który zrealizowałam w Krakowie w 2013 roku, zapraszając do udziału panie z całej Polski. Tym, co nas połączyło, było wspólne pisanie historii piękna, zastanowienie się, jak zasady dbania o siebie i akceptacja tego, jakie jesteśmy, są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Kształt poradnika, który oddaję w ręce czytelniczek, wynika również z tysięcy rozmów, jakie podczas mojej praktyki prowadziłam z pacjentkami – oddanymi matkami i kochającymi córkami. Bez nich nie byłabym w stanie wydobyć na światło dzienne problemów tak trudnych i często bolesnych. „Ciałoterapię” napisałam również dla uczczenia pamięci mojej mamy i z wdzięczności dla mojej córki. To początek dużego projektu społecznego, o którym dziś rozmawiamy.





Jest pani lekarzem medycyny estetycznej, a więc zajmuje się raczej poprawianiem wyglądu swoich pacjentek. Kobiety często zapominają, że nie on jest jednak najważniejszy?

Kierują nimi różne motywacje. Zawsze powtarzam, że kluczem do piękna jest zdrowie. Od niego warto zacząć. Czasu nikt nie zatrzyma, ale można wykorzystać go tak dobrze, jak tylko potrafimy. Właściwego postępowania można się nauczyć. W końcu po co starzeć się szybciej, skoro można wolniej? Nie możemy traktować ciała tylko jak opakowania. Kiedy zaczniemy je cenić odpowiednio wcześnie, później nie będziemy musiały żartować, że skoro nie boli, to znaczy, że nie żyjemy (śmiech). To staram się przekazywać moim pacjentkom.


>>> Jak rozpoznać i leczyć depresję


Na czym polega „ciałoterapia”?

To filozofia, z której może czerpać każda z nas. Opiera się na codziennej samoobserwacji, uważności w procesie bycia ze sobą, zmianie nawyków, które w dłuższej perspektywie mogą okazać się dla nas szkodliwe. Nikt nie zna nas tak dobrze, jak my same. Warto, aby z tej znajomości własnego ciała wynikało dla nas jak najwięcej.



Przeczytałam, że kobiety nie zdają sobie sprawy, jak sobie szkodzą, wybierając np. nieodpowiednie siodełko rowerowe. Jak unikać takich sytuacji?

Czytaj sygnały! Takie hasło pojawia się w wielu pismach kobiecych. Ważne, abyśmy wzięły je sobie do serca i zaczęły się do niego stosować. Ciało wysyła wyraźne komunikaty, kiedy coś jest nie tak. W przypadku jazdy na rowerze, o której pani wspomina, ból pośladków po pokonaniu trasy wcale nie jest dowodem na to, jak wspaniałą pracę wykonałyśmy i jaką frajdę ma z tego nasze ciało. To znak, że mięśnie, na których opieramy się podczas jazdy, ucierpiały. Taka przejażdżka mogła też niekorzystnie wpłynąć na nerwy i naczynia. Wybierając siodełko, pamiętajmy, że guzy kulszowe muszą mieć odpowiednie podparcie, a krocze powinno być odciążone.



Jakie jeszcze nawyki warto zmienić?

Zapraszam na stronę akcji „Ciałoterapia” – metamorfozy.com. Tam znajduje się znacznie więcej informacji, jak sobie pomóc. Wraz z zespołem ekspertów zamieszczamy rady, także dotyczące okolicy brzucha i miednicy. W końcu to z „centrum” pochodzi kobiecość.



Trening dbania o siebie warto zacząć od najmłodszych lat. Czego mamy powinny uczyć swoje córki?

Piękno to akceptacja. Myślę, że od tego stwierdzenia warto wyjść. W książce wiele uwagi poświęcam kobiecości przekazywanej z pokolenia na pokolenie i ważnym momentom w życiu każdej kobiety – od treningu czystości przez dojrzewanie, ciążę, poród. Przykładowo w „Ciałoterapii” podkreślam, że rozmowę dotyczącą pierwszej miesiączki warto przeprowadzić nie tylko z córką, ale również z jej tatą. Dla wszystkich jest to nowa sytuacja. Zwracam uwagę, że cykl menstruacyjny wiąże się także ze zmianą nastrojów. Warto poradzić córce, aby na początku zapisywała je. Notatki ułatwią oswojenie się z wpływem cyklu miesiączkowego na jej życie i ciało. Osobne zagadnienie to właściwa dieta. Często na nasilenie dolegliwości ma wpływ dieta bogata w cukier, nabiał i mąkę pszenną.



W pierwszej części książki znalazły się m.in. porady i sposoby na wzmocnienie mięśni dna miednicy. Dlaczego warto je ćwiczyć?

Poprawa ich kondycji nie wymaga wiele czasu i pieniędzy. Potrzeba wiedzy, wytrwałości i można działać! Mięśnie dna miednicy to jedyne mięśnie, które odwdzięczą się za troskę poprawą wyglądu. Ich ćwiczenia mają ogromną zaletę – wykonujesz je dyskretnie, wszędzie i w każdej chwili. Możesz siedzieć w kawiarni, na kanapie i nikt się nie zorientuje, że właśnie dajesz sobie wycisk. Wyobraźmy sobie, że dno miednicy jest windą. Starajmy się maksymalnie wciągnąć ją do góry. Gdy pokonuje kolejne piętra, napinajmy mięśnie coraz mocniej, a gdy zjeżdża, stopniowo rozluźniajmy je, aż dojedziemy do parteru. Na początek wystarczy seria pięciu skurczów i rozkurczów powtarzana trzy razy dziennie. Po tygodniu można zwiększyć liczbę skurczów do 10-15 i wykonywać po kilka serii. W ramach „Ciałoterapii” będziemy uczyć także innych ćwiczeń wzmacniających mięśnie dna miednicy.



Zachęca pani kobiety do aktywności fizycznej, ale jednocześnie ostrzega, że nie każdy sport jest dobry dla miednicy. Gimnastyka na trampolinach albo bieganie mogą jej szkodzić?

Mogą, ale nie muszą. Wystarczy ćwiczyć z głową. Aby zapobiec urazom, powinniśmy zacząć od jednej minuty dziennie i pamiętać, że maksymalny czas skakania na trampolinie to około 10 minut. Warto jednocześnie wykonywać też inne ćwiczenia mięśni dna miednicy. W przypadku biegania czy skakania na skakance trzeba zadbać, aby treningi były zrównoważone. Zawsze możemy też poprosić o radę instruktora.



Drugą część „Ciałoterapii” poświęca pani brzuchowi. Czego się z niej dowiemy?

Brzuch może być miękki i ciepły! To stwierdzenie wiele z nas zaskakuje. W końcu często wychowano nas w przeświadczeniu, że ma być idealny, ma się podobać. W konsekwencji szybko stał się najczęściej nielubianą okolicą naszego ciała, powodem braku akceptacji swojego wyglądu. Chciałabym, abyśmy nad brzuchem zatrzymały się na dłużej, spojrzały na niego przychylniej. Jeśli zrozumiemy, jak działa, będziemy dla niego łagodniejsze. Specjalny podrozdział poświęciłam też „metamorfozom dla zdrowia i wyglądu”. Polecam go uwadze czytelniczek. W „Ciałoterapii” piszę też o tym, jak ważna jest samoobserwacja i jak pomagać brzuchowi każdego dnia.



Znajdziemy też praktyczne wskazówki, m.in. jak poradzić sobie z blizną po cesarskim cięciu czy rozstępem mięśni prostych brzucha. Pisze pani, że blizny można rehabilitować. Jak?

Tak. Blizna na brzuchu wymaga mobilizacji. Tylko dzięki niej może stać się tak samo elastyczna jak tkanki, które łączy. Ciało to system naczyń połączonych. Po około dwóch tygodniach od zdjęcia szwów, jeśli oczywiście proces gojenia przebiega prawidłowo i lekarz da nam zielone światło, można zacząć masować bliznę. Pierwszy krok to przygotowanie ciepłego okładu. Wystarczy minuta, aby rozgrzać skórę. Następnie możemy przejść do masażu właściwego. Chwytamy bliznę w dwa palce, delikatne naciągamy, przesuwamy, pociągamy. Słuchajmy ciała i zwracajmy uwagę na jego reakcje. Masaż ma być delikatny, nie może być bolesny. W dalszej kolejności można próbować rolować bliznę. Warto też poradzić się specjalisty. W książce znajdziecie m.in. opis działania laserów czy radiofrekwencji, które mogą uzupełniać dalsze postępowanie.



Książka „Ciałoterapia” jest pierwszym etapem edukacyjnej kampanii społecznej skierowanej do kobiet. Co to za akcja?

Polecam odwiedzenie bloga metamorfozy.com i naszego profilu na Facebooku. Zajmujemy się tam profilaktyką i dbaniem o mięśnie dna miednicy, kobiecością i akceptacją przekazywanymi z matki na córkę. Mówimy o trudnych tematach. Podpowiadamy, jak radzić sobie z kłopotliwymi dolegliwościami, takimi jak wysiłkowe nietrzymanie moczu. I co najważniejsze, przypominamy, że dedykacja otwierająca książkę „Ciałoterapia” – „Jesteś dla mnie ważna. Dbaj o siebie” – należy się każdej z nas.



O autorce:

dr Katarzyna Jasiewicz – lekarz medycyny estetycznej; od 1995 r. zajmuje się zastosowaniem laserów w medycynie zarówno w zakresie świadczenia usług laseroterapii, jak i szkoleń lekarzy. Od 1999 r. prowadzi gabinet Consensus med oraz wykonuje pełen zakres zabiegów medycyny estetycznej i laseroterapii. Ma blisko 20-letnie doświadczenie zawodowe. Ukończyła trzy kierunki studiów podyplomowych dla lekarzy, w tym kosmetologię. Pomysłodawczyni kampanii „Metamorfozy. Matki i córki – historia piękna”, której ambasadorką była Grażyna Wolszczak, oraz kampanii edukacyjnej „Ciałoterapia. Jesteś ważna – dbaj o siebie”. Jej celem jest zachęcenie kobiet do akceptacji własnego ciała, troski o jego zdrowie i wygląd. Autorka bloga www.metamorfozy.com.

Fot. Facebook/Metamorfozy.com



Autor: Anna Komorowska