Dla otyłości nie ma w Polsce ani zrozumienia, ani litości

Czy jesteśmy tolerancyjni? Coraz częściej tak – gdy chodzi o osoby o odmiennym kolorze skóry, wyznaniu czy orientacji seksualnej. Bardzo europejscy, zupełnie niezaściankowi, o sercach i umysłach otwartych na drugiego człowieka. A poniżej, małym druczkiem: pod warunkiem, że ten drugi człowiek nie jest gruby. Dla otyłości nie ma w Polsce ani zrozumienia, ani litości

Leniwe, powolne, bez ambicji i silnej woli, zaniedbane i niechlujne – tak postrzegane są osoby otyłe. Dyskryminacja ludzi ze względu na wagę staje się zjawiskiem tak powszechnym, że w krajach anglojęzycznych stosuje się już odpowiedni termin – weightism (od ang. weight – waga).

Polacy nie są pod tym względem żadnym wyjątkiem. Na liście europejskich państw z najwyższym odsetkiem otyłych obywateli zajmujemy wysoką, piątą pozycję (pierwsza jest Wielka Brytania) – obecnie już co czwarty Polak jest osobą otyłą. Choć więc statystycznie każdy z nas posiada w rodzinie przynajmniej jednego otyłego krewnego, rzadko przekłada się to na poziom tolerancji i zrozumienia dla innych osób z problemem nadwagi. A czasem również dla własnych bliskich.


Mysimba – rewolucja w leczeniu otyłości?


Popularne mity

Jak wynika z badań Fundacji OD-WAGA wspierającej osoby chore na otyłość, Polacy przypisują obcym sobie ludziom z dużą nadwagą takie cechy charakteru jak lenistwo, gnuśność, niezorganizowanie, brak silnej woli i ambicji, oceniają ich też w ciemno, bez choćby krótkiej rozmowy, jako mało inteligentnych i słabo wykształconych. Osoby otyłe podejrzewane są o zaniedbywanie podstawowych czynności higienicznych, unikanie jakiejkolwiek aktywności ruchowej i skupianie się wyłącznie na jedzeniu.

Nie sposób wymienić wszystkich form stygmatyzowania, z którymi spotykają się otyli każdego dnia. Od piętnujących spojrzeń na ulicy, a przede wszystkim w lokalach gastronomicznych (ośmielają się jeść!), poprzez ośmieszanie w reklamach, filmach, serialach czy kabaretach (gruby to ten śmieszny, nieporadny), psychiczne nękanie przez osoby bliskie, upokarzanie w przestrzeni publicznej (np. poprzez odmawianie obsługi w sklepach z odzieżą czy wypraszanie z lokali usługowych), po dyskryminację w miejscach pracy oraz placówkach ochrony zdrowia (lekarze czasami nie zgadzają się zbadać i leczyć pacjenta, „dopóki nie schudnie”).

Powszechnie uważa się, że osoby z problemem nadwagi same doprowadziły się do takiego stanu, głównie poprzez niepohamowane zajadanie kompleksów, problemów i życiowych porażek, prowadzenie biernego, wygodnego stylu życia, a także unikanie jakiegokolwiek wysiłku fizycznego czy psychicznego. Taka ocena daje otoczeniu złudne przyzwolenie na traktowanie osób otyłych z góry, jako gorszych, mniej udanych, wręcz wybrakowanych przedstawicieli gatunku ludzkiego.


Czym jest otyłość? Dieta dla otyłych


Społeczna pogarda

Przekonanie zdrowych, szczupłych osób, jakoby każdy człowiek był w stanie kontrolować swoją wagę dzięki prawidłowej diecie i odpowiedniej dawce ruchu, to fundament, na którym opiera się społeczna pogarda i niechęć do osób otyłych.

Z góry odrzuca się argumenty świadczące o tym, że otyłość jest stanem chronicznym i że istnieje cały szereg czynników, które wpływają na kategorię wagową, przy czym niektóre są całkowicie poza kontrolą (np. czynniki genetyczne, ale też środowisko, w którym się dorasta i żyje, oraz sytuacja zdrowotna czy finansowa).

Wszyscy przecież doskonale wiedzą, że każdemu grubasowi wystarczy dieta „mniej żreć”, ale do tego potrzeba samozaparcia, którego im oczywiście brakuje. Współczesny zachodni świat wyznaje wartości, którym wszyscy zaczynamy się powoli podporządkowywać – etos ciężkiej pracy, w tym również nad sobą, nieskazitelny wygląd, wymóg ciągłej aktywności fizycznej i piętnowanie lenistwa.

Osoby otyłe zdecydowanie nie wpisują się w ten model, są jak wielkie banery ostrzegawcze: „oto, co się dzieje, gdy ktoś traci kontrolę i odpuści codzienną walkę z kaloriami na siłowni”. To pewnie bardzo niekomfortowe dla tych, którzy nie odpuszczają sobie ani na chwilę.



Problemy ze zdrowiem i leczeniem

Stygmatyzowanie otyłości w placówkach ochrony zdrowia odbija się nie tylko na samopoczuciu, ale też zdrowiu i życiu pacjenta. Najczęstsze przejawy dyskryminacji to odmawianie leczenia (np. ginekologicznego, laryngologicznego), dopóki pacjent nie schudnie, obraźliwe, czasem wręcz szokujące słowa pod jego adresem (porównywanie sytuacji otyłego pacjenta do sytuacji więźnia obozu koncentracyjnego, np. „w Oświęcimiu grubasów nie było”), uniemożliwienie wykonania badań diagnostycznych i zabiegów z powodu braku sprzętu dostosowanego do pacjentów o dużej masie ciała (np. ciśnieniomierzy z szerokim mankietem, wzmocnionych stołów operacyjnych).

Wyszydzony i upokorzony przez lekarza czy pielęgniarkę pacjent następnym razem nie przyjdzie po pomoc, a jeśli nawet wytrwa i będzie kontynuował leczenie, terapia może dawać gorsze rezultaty lub zostać przerwana w najmniej odpowiednim momencie. U osób otyłych, zwłaszcza będących ofiarami dyskryminacji, gwałtownie wzrasta ryzyko depresji, pogłębia się brak zaufania do ludzi i rośnie potrzeba izolacji.

A mało kto tak bardzo potrzebuje opieki medycznej jak właśnie osoby otyłe – z nadmiernym otłuszczeniem organizmu skorelowane są liczne choroby, m.in. choroba zwyrodnieniowa stawów, cukrzyca typu 2, nadciśnienie, hiperlipidemia, choroba wieńcowa, żylaki i zakrzepica nóg, zaburzenia oddychania i miesiączkowania oraz nowotwory (u kobiet głównie rak piersi i trzonu macicy, u mężczyzn rak okrężnicy i gruczołu krokowego).


Waga przeszkadza w karierze

Negatywne stereotypy osób otyłych nie omijają również rynku pracy. W wielu zawodach prezencja jest kluczowym kryterium doboru kandydatów, osoby z dużą nadwagą nie mają więc szans, by zdobyć posadę stewardesy, przedstawiciela farmaceutycznego czy asystentki zarządu.

Według Kodeksu pracy nie jest to jednak dyskryminacja, jest nią natomiast odrzucanie kandydatury osób otyłych na stanowiska, na których wygląd nie powinien mieć znaczenia, a także utrudnianie im kariery z powodu ulegania stereotypom (choćby tym o lenistwie i braku ambicji) lub z czystej złośliwości współpracowników czy szefa.

Przejawem dyskryminacji jest także brak dobrych chęci w dostosowywaniu stanowiska pracy do warunków fizycznych osób otyłych (np. brak zgody na więcej miejsca przy biurku lub zakup wytrzymalszego krzesła), zwłaszcza gdy nie wiąże się to z dużymi kosztami, a może znacząco poprawić ich komfort pracy.


Wizerunek otyłych

Brytyjski psycholog i naukowiec Stuart Flint, specjalizujący się w temacie otyłości i dyskryminacji z powodu wagi, jakiś czas temu zauważył, że nawet ilustracje i zdjęcia towarzyszące materiałom prasowym o otyłości (także tym o pozytywnym, wspierającym otyłych wydźwięku) również ich niepotrzebnie stygmatyzują.

Wielkie nagie ciała stojące na wadze, często bez widocznej głowy i twarzy, za to z wyeksponowanymi fałdami tłuszczu i cellulitem – taki sposób pokazywania jakiegokolwiek człowieka jest niegodziwy, a w przypadku otyłych gładko przechodzi przez wszystkie etapy przygotowywania pisma do druku i ostatecznie trafia do sprzedaży, a także świadomości i podświadomości czytelników.

W walce ze stereotypami nie pomagają również nieuczciwe reklamy suplementów na odchudzanie, prezentujące na zdjęciach sylwetkę „przed” (grubą, smutną, źle ubraną) i „po” (szczupłą i szczęśliwą) – nie tylko pejoratywnie oceniają atrakcyjność osób „przy kości”, ale utrwalają mylne przekonanie, że zbędnych kilkudziesięciu kilogramów można się pozbyć w kilka tygodni (w dodatku tylko dzięki tanim, ziołowym tabletkom).


Czytaj więcej:

RAPORT Pozaapteczny obrót lekami OTC

Autor: Kamila Śnieżek

Komentarze