Czy wiesz, co jesz?

Zawartość tajemniczych E-dodatków w naszym jedzeniu jest spora. Niektóre z nich są nieszkodliwe, a inne nie. Jak rozpoznać te, które trzeba omijać z daleka?

Dziś przemysł spożywczy ma do dyspozycji wiele substancji konserwujących żywność. Zapobiegają one psuciu, pojawianiu się pleśni i zabijają szkodliwe bakterie. Niestety, nie wszystkie preparaty są neutralne dla naszego zdrowia. Co więcej, mogą być przyczyną alergii i chorób. Konserwanty znajdują się praktycznie we wszystkim: nabiale, napojach, sokach, słodyczach, pieczywie, wędlinach.

Na świecie do użytku w produkcji żywności dopuszczonych jest około 2000 substancji chemicznych. Każdej przyporządkowany jest trzycyfrowy kod poprzedzony literą E, który powinien pojawić się na opakowaniach. W Polsce wolno stosować około 300 dodatków.


Strzeż się ich!

Statystyki wskazują, że przeciętnie zjada się około 2 kg substancji konserwujących rocznie. Większość z nich, na szczęście, jest nieszkodliwa. Niektóre jednak szkodzą. Jak się przed nimi uchronić? To proste - trzeba czytać etykiety. Na szczęście wystrzegać trzeba się jednak tylko niektórych oznaczeń:

E-102 (tartrazyna, żółcień spożywcza 5). Stosowana do galaretek, wyrobów cukierniczych, napojów, zupek, warzyw konserwowych, dżemów, musztard. Wywołuje alergie, nadpobudliwość, bezsenność, trudności z koncentracją, bóle głowy, zapalenie skóry. Wystrzegać się jej powinni astmatycy, kobiety w ciąży (może wywoływać skurcze macicy) i dzieci.

E-127 (erytrozyna). Znajduje się w wiśniach koktajlowych, owocach kandyzowanych. Nadmiar może hamować wzrost, zakłócać działanie tarczycy.

E-142 (zieleń brylantowa). Stosowana jest do galaretek, groszku konserwowego, serników w proszku. Nadmiar może wywołać bezsenność, wysypkę, astmę, nadpobudliwość.

E-150b, E-150c, E-150d (sztuczny karmel - tylko 150a jest naturalny). Stosuje się go do barwienia coli, pieczywa, lodów, czekolad, dżemów, jogurtów, w słodyczach. Nadmiar wywołuje zaburzenia jelitowe i nadpobudliwość.

E-202 (sorbinian potasu) pojawia się w serach i margarynach. Wywołuje reakcje alergiczne.

E-220 (kwas benzoesowy). Stosuje się go, by zapobiec rozwojowi bakterii i grzybów. Jest wykorzystywany także jako aromat do ciast, gumy do żucia, soków, margaryny. W nadmiarze wywołuje reakcje alergiczne skóry i układu oddechowego, działa toksycznie na układ nerwowy, niszczy witaminę B12.

E-330 (kwas cytrynowy). Podobnie jak dodatki E-249-252 (azotyny i azotany sodu i potasu) jest podejrzewany o działanie rakotwórcze. E-330 może wywoływać miejscowe podrażnienia oraz próchnicę zębów.

E-333 (cytrynian wapnia). Występuje w napojach mlecznych, makaronach, wędlinach, koncentratach pomidorowych, zabielaczach do kawy. Nadmiar może wywołać zaburzenia żołądkowe, a nawet owrzodzenie jelit.

E-402 (alginian potasu). Obecny w chipsach, snackach, sosach instant, lodach, wyrobach cukierniczych, aromatyzowanych napojach bezalkoholowych, preparatach odchudzających, śmietance w proszku. Jego nadmiar zaburza przyswajanie żelaza.

E-407 (karagen). Znaleźć można go w mleku skondensowanym, kakao, napojach, w dżemach i deserach o zmniejszonej zawartości cukru oraz mieszankach masła i tłuszczów roślinnych. W nadmiarze wywołuje wzdęcia.

E-412 (guma guar). Pojawia się w sałatkach, majonezach, lodach, zupach. Wywołuje zaburzenia jelitowe.

E-450, E-451 (trifosforan sodu i potasu) i E-452 (polifosforan). Pojawiają się w kiełbasach, serkach topionych, pastach rybnych, deserach mlecznych, koncentratach obiadowych i dodatkach do potraw, wędzonkach wieprzowych. Wywołują zburzenia w gospodarce wapniowej.

E-621 (glutaminian sodu). Szeroko stosowany tzw. polepszacz smaku. Jest to dodatek bardzo kontrowersyjny. Z całą pewnością sprzyja otyłości. Nadmiar tej substancji przyczyniać się może do pogorszenia wzroku. Wywołuje także bóle głowy, ucisk w skroniach i sztywnienie karku.

E-320 i E-321. Podnoszą poziom cholesterolu, wywołują bóle żołądka, astmę, wysypki.

E-310-312. Wywołują astmę i bóle żołądka. Nie wolno podawać ich dzieciom.

E-221-227. Wywołują zaburzenia w układzie pokarmowym.


Co więc jeść?

Panika na widok E... w produkcie może nas w dzisiejszych czasach doprowadzić wyłącznie do śmierci głodowej. Warto znać kilka nazw szkodliwych substancji i unikać żywności silnie przetwarzanej. Dobrze jednak pamiętać, że większość z E-dodatków spożywana w małych ilościach jest nieszkodliwa. Poza tym - jak wiadomo - wszelki nadmiar szkodzi. Najlepszym więc wyjściem jest po prostu zachowanie umiaru.

Autor: Joanna Wereszczyńska