Ciężka zmiana biegów. Jak sobie radzić z przesileniem wiosennym

Zmęczenie, apatia, osłabienie, kłopoty z koncentracją - to mogą być objawy walki, jakie twoje ciało toczy, by wystartować na wiosnę.

Przesilenie wiosenne nie jest jednostką chorobową, tylko zbiorem objawów nasilających się wraz ze zmianą, jaką jest przejście z okresu jesienno-zimowego do wiosenno-letniego. Kiedyś, gdy żyliśmy bliżej natury, było to dla ludzi łatwiejsze - zdobycze cywilizacyjne, takie jak. m.in. centralne ogrzewanie, klimatyzacja, przetworzone pożywienie utrudniają nam łagodne przejście przesilenia.


Wiosna oznacza pojawienie się dużej liczby nowych bodźców. Część osób przyjmuje to z radością, ale część reaguje chęcią wycofania się, czyli właśnie przejściowym nastrojem depresyjnym.


Nie wymagaj zbyt wiele

Gwałtowne zmiany pogody - wahania temperatury, skoki ciśnienia atmosferycznego, ekstremalna zmiana pogody (słońce, deszcz i śnieg na zmianę) - choć typowe dla rozpoczynającej się wiosny, mogą być przyczyną pogarszającego się stanu fizycznego i psychicznego. Problemy mogą mieć osoby ze schorzeniami sercowo-naczyniowymi, także meteoropaci i osoby ze skłonnościami do stanów depresyjnych.
Przesilenie wiosenne jest dużym wyzwaniem dla naszego „zahibernowanego" zimą organizmu. Łatwiej do tych zmian przystosowani są ludzie żyjący na wsi, bliżej natury. Mieszczuchy podczas zimy zażywają mniej ruchu, ich organizmy są mniej zahartowane.


Zrównoważona dieta

Jesteś tym, co jesz. Zbyt duża ilość „złych" węglowodanów (ziemniaki, chipsy, frytki, pszenne pieczywo, biały ryż, słodycze), które jemy zimą z powodu małej dostępności „dobrych" węglowodanów - m.in. świeżych warzyw i owoców - ale także, by poprawić sobie nastrój i dostarczyć szybko energii, spowalnia metabolizm, sprawia, że stajemy się bardziej ociężali i mamy mało energii.

Zimą owoce i warzywa są na ogół szklarniowe lub importowane, a więc chronione przed zepsuciem środkami chemicznymi, no i bardzo drogie. Zanim jednak sięgniemy po nowalijki, skuśmy się na dostępne, wartościowe jedzenie, które pobudzi metabolizm i wyzwoli energię.


Kasze - mają właściwości odżywcze i lecznicze, zachowują bowiem w sobie wszystkie składniki potrzebne do wzrostu rośliny (w końcu to nasiona i ziarna). Rozdrobnione, ale nieprzetworzone ziarna zawierają m.in. wit. B1, B2, B6, wit. E, PP, kwas foliowy, potas, fosfor, magnez, cynk, żelazo, wapń i krzem. Są też bogate w błonnik, a ten, jak wiadomo, wymiata z układu pokarmowego zbędne produkty przemiany materii. Kasze są lekkostrawne, dostarczają energii, nie obciążając przewodu pokarmowego. Jeden warunek - nie wolno ich zalewać tłustymi sosami. Polecane są osobom z nadciśnieniem tętniczym, anemią, cierpiącym na zaparcia, diabetykom, jednak skarżący się na wrzody żołądka, refluks i zgagę powinni uważać z jej spożywaniem - kasze podrażniają śluzówkę jelita osób chorych.


Ryż brązowy i dziki - ryż dziki jest w rzeczywistości wodną trawą (zwaną też wodnym owsem), którą żywili się rdzenni Indianie, „ryż" ten ma niezwykłe właściwości odżywcze, jest bardzo bogaty w białko, potas i fosfor, a także witaminy z grupy B (odpowiedzialne m.in. za dobry nastrój). Ryż brązowy ma nieprzetworzone ziarna, co gwarantuje większe wartości odżywcze od ryżu polerowanego (białego) - więcej białka, żelaza, wapnia i witamin z grupy B.


Orzechy - choć wysokokaloryczne, są bardzo zdrowe - zbawiennie wpływają na naczynia wieńcowe, mają dużo wit. E „walczącej" ze złym cholesterolem, zawarte w nich nienasycone kwasy tłuszczowe działają przeciwzakrzepowo, a kwas foliowy wpływa korzystnie na pamięć. Samopoczucie poprawiają też obecne w orzechach witaminy z grupy B, fosfor, miedź i magnez.


Chleb pełnoziarnisty - jest bogaty w błonnik, który wiąże i usuwa z organizmu zbędne lub szkodliwe substancje, pęcznieje, wchłaniając płyny, co daje poczucie sytości i ułatwia trawienie.


Ryby - zastąpmy choćby trzy mięsne posiłki w tygodniu rybami. Ryby bowiem dostarczają kwasów tłuszczowych omega-3, które zmniejszają ryzyko zachorowań na nowotwory, poprawiają kondycję i wygląd skóry, wzmacniają układ odpornościowy, dobrze też wpływają na wzrok, pamięć i układ nerwowy.


Jedzmy też dostępne o tej porze roku warzywa i owoce.


Ćwiczenia nie bolą

Ale nie wykonujmy nagle zbyt wielkiego wysiłku. Nie ma sensu odbywać od razu wielokilometrowych wycieczek rowerowych czy wybierać się na kilkugodzinną wspinaczkę po górach. Zacznijmy od spacerów, fitnessu, jogi. Z czasem można pomyśleć o basenie, wycieczkach rowerowych czy bieganiu. Najlepiej w małych dawkach, ale systematycznie. Gdy już organizm przyzwyczai się do zwiększonego wysiłku, możemy - jeśli starczy nam zapału - zwiększać aktywność.


Ważny jest też zdrowy sen i umiejętność odpoczywania. Zamiast siedzieć w domu, przed telewizorem, wyjdźmy na spotkanie do znajomych, pograć w kręgle, potańczyć, zagrać w koszykówkę lub pozwiedzać okolicę.
W zdrowym ciele zdrowy duch


Wiosenna depresja

Zbilansowana dieta, odpoczynek, sen i ruch pomogą nam odzyskać energię. To powinno też wpłynąć na poprawę naszego samopoczucia. Jeśli jednak złe samopoczucie zniechęca nas do jakiejkolwiek aktywności, zastanówmy się, czy problem nie sięga głębiej, bo, jak mówi psycholog Paweł Droździak, istnieje generalna zasada, zgodnie z którą, jeśli odbieramy niewiele bodźców i nagle otrzymujemy ich dużą dawkę, reakcją jest wycofanie się. - Podczas zimy więcej przebywamy w pomieszczeniach zamkniętych, oglądamy mniej kolorów i poruszamy się w bardziej ograniczony sposób - mówi psycholog. - Wiosna oznacza pojawienie się dużej liczby nowych bodźców. Część osób przyjmuje to z radością, ale część reaguje chęcią wycofania się, czyli właśnie przejściowym nastrojem depresyjnym.


Co robić? Zdrowo się odżywiać, ruszać się i otaczać przyjaznymi ludźmi. Doraźnie można poprawiać sobie humor oglądaniem komedii i szukaniem pozytywnych stron każdego zdarzenia, ale jeśli nastrój nie chce się poprawić przez 3, 4 tygodnie - udajmy się po pomoc do specjalisty, który pomoże nam poradzić sobie z niełatwym okresem przesilenia wiosennego.

Autor: Renata Mazurowska