Chorzy z przejedzenia

Świąteczna atmosfera, suto zastawiony stół i spotkania z rodziną sprawiają, że umiar w Wielkanoc bierze wolne. A to grozi zatruciem, wzdęciami czy biegunką.

Wystarczą dwa dni folgowania kulinarnym pokusom, by przyszła bolesna kara. W najlepszym wypadku są to nadliczbowe centymetry w obwodzie pasa i parę dodatkowych kilogramów, które skutecznie wspomagają siły grawitacji. W gorszym – wzdęcia, uczucie przepełnienia i złe samopoczucie spowodowane przejedzeniem. Najgorszy scenariusz to objawy zatrucia, biegunki, wymioty i bóle brzucha. A przecież można tego uniknąć.


Dzień biesiady

W porównaniu do Bożego Narodzenia Wielkanoc jest dużo łatwiejszym do strawienia świętem. Teoretycznie, do przeżycia jest tylko świąteczne śniadanie, bo przecież nikt nie ma obowiązku spędzać cały dzień za stołem. Wolny czas można wykorzystać na aktywność inną od żywieniowej. Rzeczywistość wygląda jednak różnie. W wielu przypadkach świąteczne śniadanie przeradza się w całodniową lub nawet dwudniową kulinarną fiestę.

– Bardzo ważne jest to, aby w święta zachować regularność jedzenia, utrzymać liczbę pięciu posiłków dziennie i zapewnić dużą ilość spożywanych warzyw. Moją metodą, kiedy ktoś zachęca do zjedzenia następnej porcji, jest odkładanie kolejnych kąsków na dodatkowy talerz i jedzenie w porze, kiedy z reguły jem posiłek. Dzięki temu można uczestniczyć w biesiadzie, nie urażając osób częstujących i jednocześnie zachowując codzienny rytm żywieniowy – radzi Aneta Łańcuchowska, dietetyk z Poradni Dietetycznej Hälsa w Warszawie.

Zdaniem dietetyków, warto odstąpić od tradycyjnych składników potraw i zastąpić je niemal identycznymi, tyle że zdrowszymi. Weźmy najbardziej oczywisty przykład: jajka w majonezie. Zarówno jajka, jak i majonez są źródłem cholesterolu. Osoby, które nie muszą zwracać szczególnej uwagi na kalorie, mogą wykorzystać majonez sojowy i zapomnieć o tym problemie. Można też zamiast zwykłych jaj, kupić zniesione przez kury zielononóżki kuropatwiane, tradycyjną staropolską rasę, powracającą dzisiaj w wielkim i – co ważne – zdrowym stylu. Ich jajka zawierają znacznie mniej cholesterolu.

– Osobom z nadwagą zamiast majonezu można polecić sos na bazie jogurtu naturalnego albo bałkańskiego, przygotowanego z jogurtu i śmietany. Może to być sos koperkowy, chrzanowy, ziołowy, musztardowy. Kombinacji jest wiele – zachęca Aneta Łańcuchowska.


Po biesiadzie

Kiedy jednak nie uda się powstrzymać apetytu i poranek po świętach dosadnie nam o tym przypomni, przede wszystkim należy ograniczyć ilość przyjmowanych pokarmów – lecz nie posiłków. Trzeba po prostu wrócić do rytmu żywieniowego sprzed świąt, co pomoże przyspieszyć przemianę materii.

– Po świątecznym obżarstwie należy ograniczyć spożywanie węglowodanów: pieczywa, ziemniaków, makaronu, ryżu, kaszy, a jeśli nie potrafimy usunąć ich ze swojej diety, niech będą w formie nieoczyszczonej, bogatej w błonnik, który sprawia, że łatwiej nam się nasycić. Jedzmy więcej owoców i warzyw. Warto pić świeże soki owocowe i warzywne. Zrezygnujmy z tłustych serów i mięs na rzecz chudych produktów pochodzenia zwierzęcego – przekonuje dietetyk. – Zdecydowanie nie należy się głodzić. Organizm jest sprytny i nie da się łatwo oszukać. Jeśli nie otrzyma odpowiedniej ilości składników odżywczych, odbije to sobie w późniejszym czasie, co może zaowocować niekontrolowanym przybraniem na wadze.


Na … kaca

Problem następnego dnia narasta, jeżeli święta były obfite nie tylko w jedzenie, lecz również w wysokoprocentowe napitki. Okazuje się jednak, że są również sposoby na objawy po mocno „lanym” poniedziałku. Żeby uniknąć odwodnienia, oprócz napojów alkoholowych, należy pić w dużej ilości także te bez procentów. Mając w perspektywie suszę następnego dnia, należy organizm wcześniej nawodnić. Po zakończeniu imprezy warto także zjeść przed snem łyżkę miodu. Bez wątpienia pomoże to znieść dolegliwości kaca.

– Najważniejsze, żeby następnego dnia pić dużo napojów. Pomogą soki czy ziołowe herbatki. Świetnym napojem jest woda z cytryną, która stanowi doskonałe źródło antyoksydantów. Pomogą one usunąć z naszego organizmu wolne rodniki – wyjaśnia specjalistka z Poradni Dietetycznej Hälsa.

Warto dodać, że nie ma cudów i żadne sposoby nie uchronią przed efektami przejedzenia czy upojenia alkoholowego. Mogą jedynie złagodzić skutki. Jeśli te z kolei są bardzo uciążliwe, objawiają się poważnymi zaburzeniami w układzie pokarmowym, najlepiej udać się po poradę do lekarza.

Autor: Jerzy Dziekoński