Chirurg plastyczny: "Nie można poprawić wszystkiego"

W pogoni za młodością i nieskazitelną urodą łatwo zgubić zdrowy rozsądek. O tym, co naprawdę można poprawić za pomocą igły i że często mniej znaczy więcej, z dr n. med. Elżbietą Radzikowską-Büchner*, specjalistą chirurgii plastycznej, rozmawia Anna Komorowska.

W pogoni za młodością i nieskazitelną urodą łatwo zgubić zdrowy rozsądek. O tym, co naprawdę można poprawić za pomocą igły i że często mniej znaczy więcej, z dr n. med. Elżbietą Radzikowską-Büchner*, specjalistą chirurgii plastycznej, rozmawia Anna Komorowska.

Na rynku pojawiła się pani książka „W służbie urody, czyli co naprawdę może poprawić chirurg plastyk”. Oglądając telewizję i przeglądając internet, odnoszę wrażenie, że poprawić można już sobie wszystko… Czy rzeczywiście?

Nie można poprawić wszystkiego. Uroda jest kwestią względną i nie zawsze to, co podoba się chirurgom plastykom, podoba się pacjentom. Każdy poprawia to, co mu przeszkadza, a jeżeli ktoś chce poprawić sobie wszystko, to znaczy, że ma problem z zaakceptowaniem samego siebie i jest to problem psychologiczny. Poprawić można dużo: garbaty, krzywy nos, piersi – zmniejszyć bądź powiększyć, wymodelować sylwetkę, usunąć nadmiar fałdu skórno-tłuszczowego na brzuchu, poprawić odstające małżowiny uszne, opadające powieki górne, przepukliny pod oczami, wykonać lifting. Sukces lekarza jest uzależniony od prawidłowej diagnostyki przed operacją, ponieważ nie wszystkie zabiegi pomagają w danym przypadku. U jednych pacjentów wychodzą one korzystnie, u innych mniej.


Kwas hialuronowy bardzo często jest mylony z botoksem. Laikom botoks kojarzy się ze złem, a kwas hialuronowy z dobrem. To nieprawda.


Jakie zabiegi medycyny estetycznej są teraz na topie?

Medycyna estetyczna to stale rozwijająca się gałąź medycyny. Do popularnych zabiegów należą zabiegi z wykorzystaniem osocza bogatopłytkowego. Są one niestety często wykonywane bez wskazań. Jest to bardzo dobry zabieg, jeśli chodzi o gojenie ran, odbudowywanie powierzchni stawowych, regenerację tkanek, w przypadku trudnego do wyleczenia trądziku. Natomiast nie jestem zwolenniczką tego, by stosować osocze co miesiąc w celu likwidacji zmarszczek. Zabieg ten, wykonywany od czasu do czasu, rzeczywiście pomaga urodzie, niemniej częste podawanie – nawet własnego osocza – nie jest korzystne dla organizmu. Jest to rodzaj autotransfuzji, a osocze zawiera nie tylko pozytywne czynniki. Można to prześledzić na przykładzie pacjentów wielokrotnie dializowanych, którzy mają różne czynniki w swojej krwi i niekoniecznie jest to zdrowe.




Medycyna estetyczna to obecnie maszynka do robienia pieniędzy, możemy więc zostać namówieni do poprawy czegoś, co nie wymaga korekty. Czy po lekturze pani książki osobie, która zastanawia się nad zabiegiem upiększającym, będzie łatwiej podjąć decyzję, czy warto?

Medycyna estetyczna, to dziedzina trochę z pogranicza marketingu, kosmetologii i zabiegów estetycznych. W Polsce jest to rynek nieuregulowany, bardzo dużo osób postrzega to jako dobrą sytuację do zarobienia pieniędzy. Często osoby, które nie mają nic wspólnego z medycyną, otwierają kliniki i nie posiadając uprawnień, konsultują nawet pacjentów na zabiegi medyczne. Trzeba bardzo uważać, ponieważ wszędzie, gdzie jest możliwość zarobienia pieniędzy, pojawiają się ludzie nieuczciwi i nie jest to tylko domena medycyny. Napisałam tę książkę po to, by osoby, które zastanawiają się nad skorzystaniem z zabiegów chirurgii plastycznej, miały szersze spojrzenie na chirurgię plastyczną i medycynę estetyczną. Żeby miały na uwadze, że nadal jest to ingerencja we własne ciało i należy być świadomym ewentualnych powikłań. Nie są to zabiegi ratujące życie, natomiast uważam, że jeśli rynek daje nam takie możliwości, to należy z nich korzystać, ale – co podkreślam na każdym kroku – świadomie i rozsądnie.


Zobacz także: Krzysztofem Gojdź: „Pęd za młodością i młodym wyglądem może nas zgubić. Również celebrytów. Często nie znają granic, nie potrafią powiedzieć stop”


Ostrzykiwanie kwasem hialuronowym czy botoksem jest już tak powszechne i łatwo dostępne, że część kobiet traktuje tego typu zabiegi jak manikiur. Pani jest do nich sceptycznie nastawiona?

Kwas hialuronowy bardzo często jest mylony z botoksem. Laikom botoks kojarzy się ze złem, a kwas hialuronowy z dobrem. To nieprawda, ponieważ botoks jest w wielu przypadkach bardzo pożądanym preparatem, wykorzystywanym dość powszechnie nie tylko w medycynie estetycznej, ale też w urologii, chirurgii, okulistyce i ortopedii. Ja nie jestem zwolenniczką, aby te zabiegi traktować jako tzw. zabiegi lunchowe. Nie jestem zwolenniczką zabiegów typu „botoks party”. Zdarza się nierzadko, że tego typu inicjatywa rzeczywiście kończy się źle.


Jakie mogą być powikłania po źle zaaplikowanym wypełniaczu?

W wyniku nieodpowiednio zaaplikowanych wypełniaczy mogą wystąpić bardzo poważne powikłania, w głównej mierze z uwagi na niesterylne warunki, w których zostały przeprowadzone takie „zabiegi”. Zagrożeń w przypadku takiego „botoks party” jest wiele: wprowadzenie do organizmu bakterii, często beztlenowych, których rozwój może wiązać się nawet z martwicą i wypadnięciem skóry, doprowadzenie do tzw. biofilmu, czyli niegojących się ran lub wtórnych zakażeń, które są trudne do wyleczenia, jeśli zaś preparat jest wprowadzony zbyt płytko, mogą pojawić się zwłóknienia i blizny.


Wszyscy chcieliby wyglądać jak Anja Rubik czy Angelina Jolie. W Polsce jest moda na Natalię Siwiec, Małgorzatę Rozenek-Majdan i Agnieszkę Szulim. W większości przypadków nie biorą pod uwagę, że ich warunki anatomiczne często na to nie pozwalają, ale mimo to chcą się upodobnić do swoich idoli.


Nie da się ukryć, że niektórych ogarnęła obsesja na punkcie nieskazitelnego wyglądu. Chcą się poprawiać, nawet gdy wyglądają atrakcyjnie. Czy zdarza się pani odmówić przeprowadzenia zabiegu i jak na odmowę reagują pacjentki?

W ostatnim czasie pojawiła się moda na upodabnianie się do pewnych osób, uznawanych za ideały piękna. Kanony piękna zmieniają się z biegiem lat, ale to są osoby, które uważane są przez wszystkie media za piękne i młodzi ludzie chcą się z nimi utożsamiać. Wszyscy chcieliby wyglądać jak Anja Rubik czy Angelina Jolie. W większości przypadków nie biorą pod uwagę, że ich warunki anatomiczne często na to nie pozwalają, ale mimo to chcą się upodobnić do swoich idoli. Myślę jednak, że nie ma ludzi, którzy w 100 proc. siebie akceptują. Nawet osoby najładniejsze chciałyby zapewne coś w sobie zmienić. Rzadko się zdarza, że ktoś jest tak w sobie zakochany, że wszystko mu odpowiada.



Spotkałam się z terminem dysmorfofobia. Co to takiego?

To akurat pytanie do psychiatry, chociaż w dużej mierze jest związane z moim zawodem. Statystyki mówią, że z problemem dysmorfofobii boryka się nawet do 2 proc. populacji. Pacjenci cierpiący na tę przypadłość mają kłopot z zaakceptowaniem danej części ciała, upierając się, że jest brzydka i nieestetyczna. Są przeświadczeni, że defekt ten istotnie wpływa na postrzeganie ich przez inne osoby, i nie mogą przestać o tym myśleć. Dlatego zgłaszają się do gabinetu chirurga plastycznego lub medycyny estetycznej w celu usunięcia defektu. Jeśli to następuje, niedługo potem wynajdują w swoim wyglądzie zewnętrznym kolejną rzecz, którą pragną w sobie zmienić. Niestety, tego typu zaburzenia wynikają często z bolesnych doświadczeń z przeszłości – nękania przez rówieśników, odrzucenia przez najbliższych – które skutkują ogólną niską samooceną. To bardzo złożony problem i należy skonsultować go z lekarzem specjalistą – leczenie powinno objąć psychoterapię.


Przeczytałam ostatnio, że w Ameryce zapanowała moda na operacje plastyczne „na Ivankę Trump”. A do której z rodzimych piękności chcą się upodabniać Polki?

Jeśli chodzi o Ivankę Trump, to faktycznie można pogratulować chirurgowi plastykowi, bo jeżeli porówna się jej zdjęcia sprzed operacji i obecne, to są to kompletnie dwie inne kobiety i myślę, że ona dzisiaj wygląda zdecydowanie lepiej. Ale nie skupiajmy się tylko na tym, jak wyglądała przed operacją i po operacji, ponieważ jej obecny wygląd to też efekt ogromnej pracy innych ludzi, m.in. stylistów, makijażystów, fryzjerów. Ta osoba ma wszystko pozmieniane i jest bardzo atrakcyjną kobietą. W Polsce jest moda na Natalię Siwiec, Małgorzatę Rozenek-Majdan i Agnieszkę Szulim.


*Dr n. med. Elżbieta Radzikowska-Büchner – specjalista chirurgii ogólnej i chirurgii plastycznej z wieloletnim doświadczeniem zawodowym. Od 2014 r. pełni funkcję ordynatora Oddziału Chirurgii Plastycznej Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA. Prowadzi również swoją klinikę Radzikowska Clinic. Jest lekarzem, który na pierwszym miejscu stawia pełną satysfakcję pacjentów oraz jak najlepsze efekty estetyczne i zdrowotne przeprowadzanych zabiegów. Specjalizuje się w rekonstrukcji, powiększaniu i redukcji piersi, korekcji uszu, plastyce powiek górnych i dolnych oraz liftingu twarzy. Operuje porażenie nerwu twarzowego, wycina zmiany nowotworowe, przeprowadza plastyki płatowe. Wykonuje zabiegi abdominoplastyki, liposukcje, lipofilling oraz zabiegi z zakresu medycyny estetycznej.


Czytaj także:

Fakty i mity o medycynie estetycznej

Konkurencja dla botoksu

Dlaczego bolą nas mięśnie?


Autor: Anna Komorowska