Być konsekwentnym - łatwo powiedzieć

Miłość i konsekwencja. Tylko i aż tyle potrzeba, by dobrze wychować dziecko. O ile to pierwsze wydaje się proste, z tym drugim często mamy kłopot.

Choć może trudno w to uwierzyć, dziecko rodzi się z naturalną tendencją do współpracy. Traktuje rodzinę, jako swoje stado, któremu przewodzą rodzice. Chce zachowywać się tak, by sprawiać im przyjemność. Właściwych zachowań uczy się obserwując, jakie uczucia wzbudzają one u mamy i taty. Umiejętność ta występuje już u noworodków. Jest wielce prawdopodobne, że każdy z nas rodzi się z umiejętnością rozpoznawania uczuć innych ludzi i współodczuwania, czyli empatii. Dowód? Maluch płacze, gdy słyszy inne malutkie dziecko. Zanim skończy trzy latka wielokrotnie udowadnia, że jest wrażliwe na to, co czują inni. Przytula skrzywdzonego kolegę, zajmuje się bezradnym kotkiem. Wychowując dziecko powinniśmy na tym bazować, a więc modelować jego zachowanie mówiąc mu dużo o uczuciach, jego i swoich własnych.

Czemu więc dziecko często zachowuje się dokładnie odwrotnie, niż byśmy chcieli? Jest wiele przyczyn. Przede wszystkim bada granice własnych zachowań i relacji międzyludzkich. Bez tego nie mogłoby się rozwijać. Może czuć jakiś dyskomfort - być głodne lub zmęczone, ale samo nie rozpoznaje tych stanów albo nie umie o nich powiedzieć. Może potrzebuje naszej uwagi i w ten sposób się jej domaga.

Często jednak my sami utrudniamy proces wychowania. Brakuje nam konsekwencji, nie stawiamy dziecku jasnych wymagań lub zmieniamy je pod wpływem chwili. Nierzadko nie zgadzamy się między sobą, jak powinniśmy wychowywać dziecko. W tym wszystkim najbardziej zagubione jest właśnie ono.


Dziecko potrzebuje zasad

Jeśli czegoś od dziecka wymagamy, musimy wiedzieć czego, a więc jakich zasad ma się trzymać. To dziwne, ale na pytanie, jakie zasady obowiązują w naszej rodzinie, większość z nas pewnie zrobi zdziwioną minę. Tymczasem, ciężko czegoś wymagać, o ile to „coś" jest bliżej nieokreślone. Dziecko potrzebuje reguł, według których rządzi się jego świat. Dzięki temu czuje się bezpieczne. Nieograniczona swoboda jest dla dziecka źródłem stresu. Reguły powinni wyznaczać rodzice, to oni są przewodnikami stada. Jeśli dziecko nie wie, jakie są ramy jego zachowania, pozwala mu się na zbyt wiele, co chwila ulega jego zachciankom - jest zdezorientowane i nieszczęśliwe, a świat wydaje się groźny, bo nieprzewidywalny. Dziecko potrzebuje czuć, że ktoś nad nim panuje. Tym kimś powinni być dorośli, w żadnym wypadku ono! Tylko wtedy może bezpiecznie w nim eksperymentować, mając w nich oparcie.

Niektórym rodzicom stawianie wymagań i bycie konsekwentnym przychodzi z trudem. Nie chcą okazać się suchymi „wapniakami", chcą być bardziej przyjaciółmi niż opiekunami. Jednak relacja dziecko - rodzic nie jest przyjaźnią. Nie ma tu mowy o partnerstwie - rodzice są za dziecko odpowiedzialni, a ono długo nie jest w stanie podejmować samodzielnych decyzji. Ustalanie zasad i wymaganie wobec dziecka, by je stosowało jest naturalnym przedłużeniem miłości rodziców. Na tym polega ich rola.

To, że dziecko naciska, okazuje złość, na różne sposoby próbuje na nas coś wymusić, jest naturalne. Sprawdza, czy zasady, których wymagamy są stałe, co będzie, jeśli je złamie, ćwiczy swoje prawo veta. Gdy dziecko z furią o coś walczy, tak naprawdę chce, byśmy powiedzieli „nie", zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami. Jeśli nie trzymamy się tego, dziecko jest zdezorientowane i niepewne. Stawianie dziecku granic jest ważne dla jego prawidłowego rozwoju.


Nasze rodzinne zasady

Wróćmy do kwestii zasad. Jakie one są? Każda rodzina ma swoje własne. U X-ńskich rzucanie przedmiotami pod wpływem złości jest normą. W ten sposób odreagowują swoje uczucia. Ale w czy w naszej rodzinie jest podobne? Dobrze, by sprecyzować, na czym polegają NASZE zasady. Na przykład: „dbamy o swoje bezpieczeństwo", „nie stosujemy przemocy", „możemy otwarcie mówić o naszych uczuciach". Rodzinne zasady muszą być jasne i proste, by były dla dziecka zrozumiałe. Oczywiście, język, jakim rozmawiamy z dzieckiem, musi być dostosowany do jego wieku. Jeśli myślimy o przemocy, dwulatkowi trzeba opowiedzieć o biciu i popychaniu. Dziecko musi też wiedzieć, dlaczego reguły są dla nas ważne (bicie jest złe, bo krzywdzi).

Zasady możemy podzielić na ogólne, które nie zmieniają się wraz z wiekiem dziecka. To coś w rodzaju rodzinnej „konstytucji". Na przykład: „dbamy o swoje bezpieczeństwo". One obowiązują zawsze. I na te szczegółowe, które muszą być dostosowane do wieku i możliwości dziecka. Stanowią niejako przepis na właściwe zachowanie i co pewien czas trzeba je aktualizować. Na przykład powyższa zasada szczegółowa we wczesnych latach będzie brzmieć: „przez ulicę zawsze przechodzisz z kimś za rękę", by w późniejszych latach przerodzić się w: „przechodząc przez ulicę zawsze patrzysz w lewo i w prawo". Warto dziecku tłumaczyć, czemu zasada ulega zmianie - bo jego kompetencje wzrosły. Nie powinno mieć wrażenia, że zmieniła się, bo umiejętnie na nas naciskało.

Zasad powinno być stosunkowo mało i powinny być proste, by dziecku łatwo było je zapamiętać, a nie gubić w ich labiryncie. Pomocne może być przygotowanie pisemnej listy, która zawiśnie gdzieś w domu, by w razie potrzeby można się było do niej odwołać. Dla maluchów może być w formie obrazków.


Niekonsekwencja prowadzi na manowce

Zasady zawodzą wtedy, gdy brakuje nam konsekwencji. Już najmłodsze dzieci zauważają i wykorzystują fakt, że mama czasem mówi jedno, a robi drugie. Wczoraj kazała wyłączyć telewizor, dzisiaj sama go włącza, bo jest zmęczona i chce mieć przez chwilę spokój. Dzieci szybko wyłapują i wykorzystują takie zależności. Wystarczy mocno nacisnąć, a opór mamy słabnie.

Dzieci nie lubią podporządkowywać się także wtedy, gdy czują się niesprawiedliwie traktowane. Jeśli rodzice nie przestrzegają zasad, których wymagają, rodzi to w dziecku uzasadniony bunt i prędzej, czy później wypowiada im posłuszeństwo. Jeśli zabraniają jeść słodyczy, a sami je podjadają (i rano dziecko znajduje w kuchni papierki po cukierkach), ich autorytet zaczyna kuleć. Niestety, chcąc konsekwentnie wymagać, musimy sami świecić przykładem. Oczywiście, nie oznacza to, że skoro dzieciom nie wolno oglądać filmów po 22, to nam również. Tu przydaje się wyraźne rozróżnienie, czym różnią się dorośli i dzieci. Jedni i drudzy mają różne prawa, obowiązki, ale i przywileje.

Konsekwentnie wychowywać oznacza również - jednym głosem. Czy jako rodzice trzymamy wobec dziecka wspólny front, czy wprowadzamy chaos mając różne wymagania? Dziecku trudno zastosować się do różnych, czasem skrajnych oczekiwań. Jeśli widzimy, że znacznie różnimy się w podejściu do kwestii dotyczących dziecka, powinniśmy ustalić jak najwięcej wspólnych zasad i trzymać się ich dla dobra dziecka. Dzięki tej jedności unikniemy syndromu „złego", bo trzymającego dyscyplinę i „dobrego", czyli pobłażliwego rodzica. Wbrew pozorom cierpi na tym autorytet obydwu. Brak spójności zasad u rodziców jest przyczyną niepowodzeń wychowawczych. Dziecko szybko wyczuwa konflikt bądź niepewność w rodzicach i wprowadza własne rządy. A wtedy zatraca się granica pomiędzy tymi, co wychowują, a tym, który jest wychowywany.

Pamiętajmy jednak, że nikt z nas nie jest w stanie zachowywać się na okrągło w sposób poprawny, tym bardziej dziecko. Przygotujmy się na tysięczne powtórki i przypomnienia zasad aż do momentu, gdy dziecko je przyswoi, co potrwa zapewne od kilku dni do kilkunastu... lat. Niestety, proces wychowania to mozolna praca, wymagająca wiele cierpliwości. Ale trud zawsze się opłaca, bo dotyczy naszego dziecka...

Autor: Eliza Koźmińska-Sikora