Atakuje nagle ‒ ludzi zdrowych lub wychodzących z choroby

Śmiertelność w jej wyniku jest wyższa niż w przypadku większości nowotworów, a sepsa nawet nie jest chorobą – to reakcja organizmu na uogólnione zakażenie.

Śmiertelność w jej wyniku jest wyższa niż w przypadku większości nowotworów, a sepsa nawet nie jest chorobą – to reakcja organizmu na uogólnione zakażenie.

Przyczyną większości przypadków sepsy (około 80 proc.) są bakterie, m.in. Haemophilus influenzae typu B, Escherichia coli, gronkowiec złocisty, pałeczka ropy błękitnej, pneumokoki i meningokoki. Zdarzają się też zakażenia grzybami i wirusami. Co ważniejsze, szkodliwe drobnoustroje bardzo często bytują w ludzkim organizmie przez wiele lat, nie czyniąc mu żadnej szkody, gdyż skutecznie utrzymuje je w ryzach sprawnie działający układ immunologiczny.


Szczepienie na meningokoki – kiedy szczepić i czy to konieczne?


Sepsa pojawia się dopiero wtedy, gdy dochodzi do nagłego spadku odporności. Patogeneza sepsy jest procesem bardzo złożonym, a podstawową rolę odgrywa zaburzenie równowagi pomiędzy działaniem czynników pro- i przeciwzapalnych. Mówiąc w wielkim skrócie: jeśli patogeny są agresywne, siły do walki z nimi niewielkie, a pomoc nie przychodzi od razu, wraz z krwią swobodnie docierają do kolejnych tkanek i narządów, stopniowo upośledzając ich funkcje. Sepsa nie jest więc osobną jednostką chorobową, ale zespołem objawów towarzyszących zakażeniu całego organizmu, w tym poszczególnych organów.


Zakażenia szpitalne

Większość przypadków sepsy ma miejsce na oddziałach szpitalnych i zdarza się częściej, niż mogłoby się wydawać – objawy sepsy stwierdza się aż u 31,5 proc. pacjentów leczonych na oddziałach intensywnej terapii. Nic w tym dziwnego – nigdzie indziej nie występuje tak duże skupisko szkodliwych patogenów jak właśnie w szpitalu. To tutaj przebywają najbardziej chorzy ludzie, którzy kaszlą, kichają, wymiotują, rozsiewając wokół groźne mikroby, tutaj też pacjenci są najmniej odporni, zazwyczaj na skutek chorób, ran i urazów, przyjmowanych leków, a także przebytych operacji i inwazyjnych zabiegów naruszających powłoki ciała.


Szpitalne szczepy bakterii bywają też agresywniejsze i bardziej odporne na antybiotyki niż te, którymi „wymieniamy się” każdego dnia. Poza szpitalem na sepsę najbardziej narażone są osoby o słabszej odporności i przebywające w dużych skupiskach ludzkich.


Postacie sepsy

Lekarze wyróżniają trzy postacie sepsy, które są jednocześnie poszczególnymi jej etapami. Najczęstsza i o potencjalnie najmniej niebezpiecznym przebiegu jest sepsa niepowikłana. Wykryte odpowiednio wcześnie uogólnione zakażenie ma stosunkowo dobre rokowania, ale wciąż jest groźne – śmiertelność szacuje się na 16 proc.

Stopniem drugim, oznaczającym już wielonarządową niewydolność organizmu, jest sepsa ciężka, w której śmiertelność wynosi 36 proc. Jeśli w jej przebiegu dojdzie do nagłego spadku ciśnienia tętniczego, czyli hipotensji, oznacza się trzeci, najgroźniejszy stopień sepsy – wstrząs septyczny. Jego przebieg bywa piorunujący i zdarza się, że od wykrycia pierwszych objawów zakażenia do zgonu pacjenta mija zaledwie kilka godzin. Śmiertelność w przypadku wstrząsu septycznego oceniana jest na ponad 50 proc.


Zobacz filmik pokazujący, jak może przebiegać sepsa

Film „Sepsa meningokokowa – poznaj historię Kacpra” opublikowała Fundacja Instytutu Matki i Dziecka w ramach kampanii „Wyprzedź meningokoki. Z wiedzą na start”.

„Od momentu, kiedy pojawiły się pierwsze objawy do momentu, gdy lekarze powiedzieli nam, że Kacper jest w stanie krytycznym i nie wiadomo, czy przeżyje, nie minęły nawet 24 godziny” – wspomina pani Magda, mama Kacpra.

Wezwała pogotowie, kiedy po udanej próbie zbicia gorączki u jej niespełna rocznego syna zauważyła pojedyncze plamki na skórze, których z każdą minutą było więcej, a dziecko zaczęło szybko oddychać i zaczęły mu sinieć usta.

Około godzinę później, gdy rodziców wpuszczono na chwilę na salę intensywnej terapii, gdzie leczony był Kacper, pani Magda – jak mówi na filmie – „nie poznała swojego dziecka”. „Kacper wyglądał, jakby go ktoś pobił kijem bejsbolowym” – mówi.

Ze względu na to, że w przebiegu ogólnoustrojowego zakażenia układ odpornościowy zaczyna nieprawidłowo działać, każdy organ i narząd ulega uszkodzeniu. W trakcie sepsy dochodzi m.in. do spuchnięcia ciała, na skórze pojawiają się rozległe wybroczyny, może dojść do martwicy skóry. Jedynym ratunkiem w razie sepsy jest podanie odpowiednio szybko silnych antybiotyków, a leczenie odbywa się na oddziale intensywnej terapii.



Niejednoznaczne objawy

Wczesne objawy sepsy są niejednoznaczne i bardzo trudno je zidentyfikować. Co gorsza, pomyłki zdarzają się nawet lekarzom, którzy zamiast natychmiast odesłać pacjenta do szpitala, wysyłają go do domu z zaleceniem leczenia przeziębienia lub lekkiego zatrucia pokarmowego. Na to niestety mogą wskazywać objawy – zazwyczaj jest to gorączka, złe samopoczucie, nudności, wymioty, bóle głowy i stawów, senność. Objawy mogą zaniknąć po kilku, kilkunastu godzinach, by po upływie kolejnej doby uderzyć ze wzmożoną siłą. Może pojawić się przyspieszona czynność serca (powyżej 90 uderzeń na minutę), przyspieszony oddech lub nagły spadek temperatury ciała (poniżej 36°C) i towarzyszące mu uczucie zimna, zwłaszcza w stopy. Późniejsze, bardziej jednoznaczne symptomy to pojawiające się pod skórą wybroczyny, czyli zatory bakteryjne w drobnych naczyniach krwionośnych. Zazwyczaj są niewielkie, przypominające sine łebki od szpilek i nie znikają po naciśnięciu. Ich obecność to jasny sygnał, że w organizmie pojawił się stan zapalny i konieczna jest natychmiastowa interwencja lekarska.


Groźne meningokoki. Jakie są objawy choroby meningokokowej?


Ważny czas

Największym wrogiem pacjenta z sepsą oraz ratujących go lekarzy jest czas – pracownia mikrobiologiczna potrzebuje od kilku godzin do nawet kilku tygodni na wyhodowanie drobnoustroju z próbki krwi (najszybsza jest Escherichia coli, inne patogeny potrzebują więcej czasu). Nie jest to proces, który można przyspieszyć, wszyscy więc czekają na efekty hodowli, a pierwszy podawany pacjentowi antybiotyk bywa strzałem w ciemno, wybranym na podstawie doświadczenia lekarzy, a nie realnych ustaleń laboratorium. I choć technologia bardzo pomaga naukowcom, a większość hodowli nadzorowana jest przez superczułe komputery (a nie, jak kiedyś, jedynie przez laboranta z mikroskopem), to właśnie przede wszystkim zbyt długi czas rozpoznania źródła infekcji i – co za tym idzie – brak możliwości wdrożenia odpowiedniego leczenia (właściwej antybiotykoterapii obok preparatów przeciwzakrzepowych, nasercowych oraz płynów) przyczynia się do tak wysokiej liczby zgonów z powodu sepsy. Przyjmuje się, że każde opóźnienie rozpoznania sepsy o godzinę zwiększa ryzyko śmierci pacjenta o 7 proc.

Autor: Kamila Śnieżek/red.