Angina letnią porą

Ból gardła o tej porze roku nie jest czymś zaskakującym. Wystarczy w upalny dzień sięgnąć po napój prosto z lodówki, wskoczyć po kilku godzinach plażowania do jeziora czy auta z klimatyzacją.

W naszym mniemaniu mamy zatem winnego - za nasze letnie bóle gardła odpowiadają gwałtowne zmiany temperatury czy oziębienie organizmu. W rzeczywistości czynniki te mogą co najwyżej ułatwić atak wirusom lub bakteriom, które do tej pory żyły w naszym organizmie.


Gdy migdałki są bezradne

Ból gardła to często objaw anginy, czyli zapalenia migdałków podniebiennych. Ich zadaniem jest ochrona naszego organizmu przed bakteriami, wirusami i innymi drobnoustrojami oraz neutralizowanie ich, by nie doszło do stanu zapalnego. Jednak w przypadku zmasowanego ataku migdałki stają się czasem bezradne i same chorują. Nie można uchronić się przed kontaktem z drobnoustrojami, bo występują one w wysokim stężeniu wszędzie tam, gdzie w zamkniętym pomieszczeniu przebywa wiele osób - w autobusie, kinie, sklepie, w sali w przedszkolu czy klasie szkolnej, w biurze i pociągu, w klubie. A są to miejsca, w których często bywamy - z wyjątkiem szkoły - również latem.

Dodatkowo wielu z nas - wskutek niedoleczonych infekcji - żyje przez cały czas w symbiozie w różnymi drobnoustrojami. Spadek odporności - np. wywołany gwałtownym schłodzeniem gardła lub całego ciała - zaburza jednak tę równowagę i otwiera im drogę do ataku.

Do spadku odporności przyczynić się może również duży wysiłek fizyczny, np. wyczerpująca gra w siatkówkę plażową w przypadku osób, które jesienią, zimą i wiosną nie wychodziły nawet na krótkie spacery, a tym bardziej nie uprawiały żadnego sportu. Podobny wpływ na organizm może mieć zmiana klimatu lub brak higieny.


Wirusy czy bakterie?

A gdy nasza odporność spadnie i drobnoustroje zaatakują, odczuwamy przy anginie ból gardła. Pogarsza się samopoczucie, czasem rośnie temperatura, migdałki są powiększone i bolesne, bywa, że pojawia się na nich charakterystyczny nalot. Jego pojawienie dowodzi, że przyczyną choroby są bakterie. Brak nalotu sugeruje, że za anginę odpowiadają wirusy.

Jeśli infekcja ma charakter wirusowy, organizm sam musi ją pokonać. Lekarz zapisze nam więc tabletki do ssania, które zmniejszą ból i będą działać przeciwzapalnie. Zalecić też może płukanie gardła naparem z szałwii, roztworem soli kuchennej lub preparatem z apteki. W przypadku podwyższonej temperatury możemy sięgnąć po leki ją zbijające.

Infekcja wywołana przez bakterie przebiega zwykle ciężej i wymaga w związku z tym innego leczenia - np. sięgnięcia po antybiotyk. A to dlatego, że niedoleczona angina będzie oznaczać, że część bakterii przeżyje, zagnieżdżając się w trzecim migdale. A wówczas kolejny spadek odporności, kolejny zimny napój lub kąpiel w chłodnej wodzie mogą spowodować nawrót choroby i przejście jej ze stanu ostrego w przewlekły.


Hartujmy się!

- Gdy jesteśmy zdrowi i nie mamy kontaktu z bakteriami czy wirusami, samo zjedzenie lodów czy zimna kąpiel nie mogą nam zaszkodzić - podkreśla doktor Katarzyna Tujakowska, pediatra z bydgoskiej przychodni „Przyjazna". - Jeśli jednak w gardle mamy przewlekłą infekcję, na przykład spowodowaną przez paciorkowce, pod wpływem tych samych lodów symbioza, w której żyją one z naszym organizmem, przestaje istnieć. Dlatego tak ważne jest hartowanie się. Niestety, mamy tendencję do przegrzewania dzieci i samych siebie. Ubieramy się zbyt ciepło, otulamy szalikami, pijemy tylko ciepłe napoje. Nie jadamy też jogurtów prosto z lodówki, tylko odstawiamy je, by się „ogrzały". Opalamy się godzinami na plaży, ale do jeziora czy morza nie wchodzimy, bo przecież woda jest za zimna. Śpimy przy zamkniętym oknie. Nie biegamy boso po trawie i nie pozwalamy na to dzieciom. Nie dbamy więc o naturalną odporność, nie wzmacniamy jej, raczej robimy wszystko, by ją osłabić. A kiedy jest nam potrzebna, nie możemy na nią liczyć i, niestety, chorujemy.


Czas na zmianę

Lato jest świetnym momentem, by zmienić te błędne nawyki. Dlaczego? Bo jest bogate w owoce i warzywa, a te są kopalnią witamin. Poza tym pogoda zachęca do większego wysiłku fizycznego, do przebywania na świeżym powietrzu. Do spacerów, pływania, cieszenia się życiem. Warto ten okres dobrze spożytkować. Oczywiście, nie szarżujmy - zmiana stylu życia musi być łagodna. Nie można z dnia na dzień porzucić gorącej herbaty dla soku wprost z lodówki czy godzinami kąpać się w zimnym jeziorze. Tak gwałtowne zmiany skończą się bowiem spadkiem odporności i chorobą, a nie wzmocnieniem organizmu. Postępujmy więc rozsądnie, ale konsekwentnie, a letnia angina nigdy już nam nie zagrozi.


Konsultacja - lek. med. Katarzyna Tujakowska, pediatra

Autor: Małgorzata Grosman