Alkoholu wady i zalety

Niektórzy z nas piją alkohol dla czystej przyjemności, inni dla rozluźnienia, a jeszcze inni „dla zdrowotności”. Są też tacy, którzy nie wezmą do ust nawet kropelki, twierdząc, że procenty to samo zło. I kto ma rację?

Niektórzy z nas piją alkohol dla czystej przyjemności, inni dla rozluźnienia, a jeszcze inni „dla zdrowotności”. Są też tacy, którzy nie wezmą do ust nawet kropelki, twierdząc, że procenty to samo zło. I kto ma rację?


Jak się okazuje, po trosze każdy. Alkohol sieje spustoszenie w organizmie, jeśli się go nadużywa. Ale co ciekawe, całkowita abstynencja też nie jest wskazana. Potwierdzają to wyniki badań naukowych prowadzonych w różnych krajach. Niemożliwe? A jednak. Wygląda na to, że my, konsumenci, nie doceniamy wartości wina i piwa, a jednocześnie zapominamy o zgubnych konsekwencjach picia wódki. Zróbmy więc mały przegląd wniosków dotyczących skutków picia w zależności od ilości i rodzaju spożywanego alkoholu.


Zdaniem naukowców z Harvardu dopuszczalna dzienna porcja alkoholu to pół litra piwa lub dwa kieliszki wina.


PICIE W MAŁYCH ILOŚCIACH

Piwo na trzy sposoby


Piwo obniża ciśnienie krwi. Podwyższone ciśnienie krwi prowadzi do chorób układu krążenia. Okazuje się, że dzięki piciu piwa możemy je obniżyć, redukując tym samym ryzyko wystąpienia groźnych problemów zdrowotnych. Badania wykazały, że wielbiciele tego trunku rzadziej mają wysokie ciśnienie niż osoby, które preferują wino lub kolorowe drinki.


Piwo wydłuża życie. Jakiś czas temu amerykańscy urzędnicy państwowi zebrali wyniki wieloletnich badań, z których wynikało, że umiarkowane spożywanie piwa zapobiega około 26 tys. zgonów rocznie.




Piwo korzystnie wpływa na nerki. Zdaniem specjalistów u osób pijących jedno piwo dziennie ryzyko wystąpienia kamieni nerkowych zmniejsza się o 40 proc. A to z prostego powodu: piwo jest moczopędne, częstsze oddawanie moczu oczyszcza nerki, co może przekładać się na ich lepszą pracę.


Piwo zamiast napojów izotonicznych i wody? Do takich zaskakujących wniosków doszli naukowcy z Hiszpanii. Przebadali studentów, którzy najpierw ćwiczyli na siłowni, a następnie mieli ugasić pragnienie wodą lub piwem. Okazało się, że napój z procentami nawadnia organizm lepiej niż woda!


Wino na trawienie

Szczególnie zdrowe jest wino czerwone, ponieważ zawiera związki zwane flawonoidami, przeciwdziałające m.in. utlenianiu złego cholesterolu LDL, dzięki czemu zmniejsza się jego zdolność do wywoływania miażdżycy. A dokładniej? Odpowiada za to resweratrol, związek, który występuje w skórce winogron, a trzeba wiedzieć, że winogrono ze skórką wykorzystuje się właśnie do produkcji wina czerwonego (podczas wytwarzania wina białego skórka jest usuwana). Pestki winogron zawierają natomiast związki, które chronią naczynia krwionośne.


Czerwone wino zwalcza wolne rodniki, chroni przed miażdżycą i zawałem serca.


Dzięki zawartości garbników czerwone wino sprzyja też prawidłowej pracy układu pokarmowego. Pite podczas posiłków, zwiększa wydzielanie śliny i produkcję enzymów trawiennych oraz poprawia ukrwienie układu. Dzięki temu składniki odżywcze szybciej trafiają do krwi. Niektóre substancje zawarte w winie (np. kwas cynamonowy) sprzyjają wydzielaniu żółci, co przyspiesza trawienie tłuszczów. Delikatne drażnienie ściany żołądka niewielkimi dawkami alkoholu zwiększa odporność na działanie kwasów trawiennych.

Dlaczego Francuzi z Bordeaux umierają na choroby serca najrzadziej na świecie? Badania wykazały, że Francuzi zawdzięczają to upodobaniu do czerwonego wina, które piją regularnie, ale w niewielkich ilościach.


Wino i piwo

Wino i piwo wzmacnia serce. Potwierdzają to badania włoskich naukowców, z których wynika, że picie wina lub piwa w małych ilościach zmniejsza aż o 31 proc. ryzyko wystąpienia chorób serca, a o 25-40 proc. ryzyko zawałów i chorób układu krążenia. Dodatkowo Włosi potwierdzili, że piwo i wino podnosi poziom dobrego cholesterolu w naszym organizmie, dzięki czemu chroni żyły przed zatorami.

Wino i piwo uzupełnia witaminy. Piwo jest źródłem witamin B6 i B12 oraz kwasu foliowego. Badania dowodzą, że osoby, które od czasu do czasu piją ten trunek, mają aż o 30 proc. więcej witaminy B6 niż osoby niepijące. Natomiast wino jest bogate w potas, magnez i wapń. Niektóre gatunki dostarczają też dobrze przyswajalnego żelaza, kwasów organicznych (jabłkowego, winowego i acetylosalicylowego), aminokwasów oraz rozpuszczalnego błonnika.


Bezpieczna ilość alkoholu według Brytyjczyków to 14 jednostek tygodniowo, przy czym standardowa jednostka alkoholu to 10 g czystego alkoholu etylowego, czyli około 250 ml 5-proc. piwa, 100 ml 12-proc. wina czy 30 ml 40-proc. wódki.


PICIE W NADMIARZE


Procenty wrogiem wątroby

Nierówną walkę z procentami toczy wątroba. U każdej osoby pijącej nawet niezbyt duże ilości alkoholu może bowiem dochodzić do odkładania tłuszczu w komórkach wątroby, a to pierwszy krok do jej stłuszczenia. Przy trochę większych ilościach może dojść do alkoholowego zapalenia wątroby, a przy naprawdę dużych – do marskości. Warto wiedzieć, że stłuszczenie wątroby ustępuje po odstawieniu alkoholu, alkoholowe zapalenie wątroby, mimo że charakteryzuje się poważnymi zmianami zapalnymi i martwicą tkanki, też może być stanem odwracalnym, czego – niestety – nie można powiedzieć o marskości.

Poza tym, kiedy do organizmu trafia alkohol, wątroba jak strażak gaszący pożar skupia się przede wszystkim na jego metabolizowaniu, podczas gdy pozostałe procesy wątrobowe zostają zahamowane. Dotyczy to chociażby utrzymywania właściwego poziomu cukru we krwi czy oczyszczania organizmu z innych szkodliwych substancji, takich jak np. leki.


Alkohol szkodzi chorym – uwaga diabetycy, alergicy, sercowcy


Zagrożenie dla serca

Kolejnym organem, który boleśnie odczuwa nasze zamiłowanie do picia, jest serce. A jak serce, to i układ krążenia. Dlaczego? Po pierwsze, alkohol zwiększa przepływ krwi przez naczynia, co powoduje ich rozszerzenie – daje to fałszywe uczucie ciepła, choć tak naprawdę ciało wychładza się. Po drugie, duże ilości alkoholu mogą podnosić ciśnienie krwi, co z kolei zwiększa ryzyko zawału serca. Po trzecie, wysokie stężenie alkoholu we krwi bywa także przyczyną niebezpiecznych dla życia zaburzeń rytmu serca (najczęściej spotykane zaburzenia rytmu serca będące następstwem nadużywania alkoholu to migotanie przedsionków i stanowiący zagrożenie dla życia częstoskurcz komorowy). Po czwarte, może też dojść do uszkodzenia mięśnia sercowego (tzw. miokardiopatia alkoholowa), choroby niedokrwiennej serca czy udaru mózgu.


Osłabiona odporność

Z medycznych statystyk jednoznacznie wynika, że osoby nadużywające alkoholu częściej zapadają na choroby zakaźne, w tym zapalenie płuc, gruźlicę, zakażenia krwi czy choroby układu moczowego. O tym, że alkohol upośledza funkcje układu odpornościowego, bezsprzecznie świadczy też fakt, że u takich osób częściej pojawiają się komórki nowotworowe.


Zdaniem lekarzy świadomość tego, że picie alkoholu może być przyczyną raka, nie jest w Polsce zbyt wysoka. Tymczasem regularne picie alkoholu zwiększa ryzyko wystąpienia raka jamy ustnej, gardła lub przełyku, krtani, a także wątroby czy piersi u kobiet. Co gorsza, by zachorować, wcale nie musimy pić na umór: to, czy zgubna dla konkretnej osoby będzie duża czy też niewielka ilość alkoholu, zależy od wieku, stanu zdrowia, diety oraz płci.


Wielki kac

Jest jeszcze jeden bardzo nieprzyjemny skutek picia w nadmiarze. To kac. Pęka nam głowa, czujemy wzmożone pragnienie. Za dokuczliwe objawy odpowiada aldehyd octowy, który jest produktem rozkładu etanolu w organizmie. Jak uchronić się przed kacem? To proste – nie upijać się.


CAŁKOWITA ABSTYNENCJA


Zero alkoholu, większe ryzyko cukrzycy

Z badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Harvarda wynika, że abstynencja nie jest korzystna dla zdrowia. Przez 12 lat badacze monitorowali zdrowie kilkuset osób w średnim wieku chorujących na cukrzycę typu 2. Celem grupy badawczej było ustalenie, w jaki sposób styl życia, w tym również spożycie alkoholu, wpływa na ryzyko zachorowania. Wnioski okazały się zaskakujące.

„Wygląda na to, że dzienna dawka rzędu 30 g w przeliczeniu na czysty alkohol zmniejsza ryzyko wystąpienia cukrzycy o około jedną trzecią w porównaniu z abstynentami” – podsumowała po zakończeniu badań ich inicjatorka i szefowa grupy badawczej Katherine Conigrave, podkreślając jednakże, że reguła ta sprawdza się tylko w sytuacji, gdy nie przekracza się tzw. dziennych dawek spożycia. Rodzaj alkoholu ma tu drugorzędne znaczenie. Przed cukrzycą może częściowo chronić zarówno kieliszek likieru, jak i wina czy mały kufel piwa. Co ciekawe, do podobnych wniosków doszli naukowcy z Holandii.


Niepijący bardziej narażeni na grypę


Coraz częściej mówi się też o antywirusowym działaniu czerwonego wina. Badania wykazały, że osoby niepalące i pijące wino znacznie rzadziej zapadają na grypę niż niepalący abstynenci. Zawarte w winie antyoksydanty przeciwdziałają też starzeniu się skóry. Według najnowszych badań czerwone wino może także chronić przed… uszkodzeniem słuchu.


Abstynencja zwiększa ryzyko demencji


Wyniki ponad 20-letnich badań francuskich i brytyjskich naukowców są jednoznaczne: najbardziej narażone na znaczny spadek sprawności umysłowej w późniejszym wieku są osoby, które w ogóle nie piją alkoholu (lub go nadużywają), a najmniej te, które spożywają umiarkowane ilości alkoholu, czyli od 1 do 14 jednostek tygodniowo.


Czy to oznacza, że abstynenci, aby uniknąć otępienia starczego, powinni zacząć od jutra pić np. po jednym piwie dziennie? Zapytano o to samych naukowców, a ci odpowiedzieli, że wyniki ich badań w żadnej mierze nie powinny zachęcać ludzi niepijących do rozpoczęcia picia, ponieważ konsumpcja alkoholu wywiera szkodliwe efekty zdrowotne w postaci zwiększonej śmiertelności, zaburzeń neuropsychiatrycznych, marskości wątroby czy chorób nowotworowych.

Fot. Pixabay

Autor: Joanna Grzegorzewska