Agnieszka Cegielska: Wdzięczność jest najpiękniejszym uczuciem

Dziennikarka, prezenterka, propagatorka życia w bliskości z naturą. Nie da się ukryć, że zna się na tym, co zdrowe. Ukończyła podyplomowe studia z dziedziny zdrowia i żywienia oraz zdała egzamin na konsultanta medycyny ajurwedyjskiej. Uwielbia przyrodę i żyje naturalnie. Tak też zatytułowała książki, w których dzieli się patentami na życie w zgodzie z naturą. Z Agnieszką Cegielską rozmawia Anna Komorowska

Dziennikarka, prezenterka, propagatorka życia w bliskości z naturą. Nie da się ukryć, że zna się na tym, co zdrowe. Ukończyła podyplomowe studia z dziedziny zdrowia i żywienia oraz zdała egzamin na konsultanta medycyny ajurwedyjskiej. Uwielbia przyrodę i żyje naturalnie. Tak też zatytułowała książki, w których dzieli się patentami na życie w zgodzie z naturą. Z Agnieszką Cegielską rozmawia Anna Komorowska

Zawsze wygląda pani tak świeżo, powiedziałabym: świetliście. To nie zasługa makijażu, bo prawie się pani nie maluje. Jaki jest więc sekret pani promiennego wyglądu?

Agnieszka Cegielska: Jesteśmy tym, co jemy, pijemy, jak myślimy, jakimi ludźmi się otaczamy. Kiedy zaśmiecamy swój organizm od środka, to trudno oczekiwać, że będzie bić od nas blask. Makijaż ukrywa niedoskonałości – to prawda, ale ja im więcej mam lat, tym mniej pragnę ukrywać na twarzy, bo to oszukiwanie samego siebie. Poza tym najlepiej czuję się, kiedy tego makijażu mam na sobie jak najmniej.


Podobno zamiast do fryzjera czy kosmetyczki woli pani iść na bazarek z lokalną żywnością?

To prawda! (śmiech) Włosów nie farbuję, to mój naturalny kolor, więc mam ułatwioną sytuację. Do kosmetyczki zaglądam, jak już jestem bardzo zmęczona i zazwyczaj na masaż twarzy, aby się przy okazji zdrzemnąć. (śmiech) Wierzę w naturalną formę stymulowania regeneracji urody. Z tego słyną między innymi Japonki, a ponieważ przez dwa lata mieszkałam w Kraju Kwitnącej Wiśni, to miałam okazję podpatrzeć ich naturalną pielęgnację.


Jest pani fanką polskiej żywności i ubolewa nad tym, że my, Polacy, nadal nie doceniamy tego, co nasze...

Trudno mi się z tym zgodzić, tym bardziej że polskich skarbów natury mamy tak dużo. Zamiast pić sok z czarnej porzeczki, która zajmuje drugie miejsce tuż za polską dziką różą, jeśli chodzi o zawartość witaminy C, wybieramy sok z pomarańczy, które nie są stworzone dla osób zamieszkujących naszą strefę klimatyczną, bo wychładzają organizm. To smutne, że krzaki czarnej porzeczki są wykopywane, palone, bo nie sięgamy po soki z tego owocu. Takich przykładów jest wiele.

Rozpędziliśmy się bardzo w konsumpcjonizmie, tylko w niewłaściwą, mało naturalną stronę.


Ważna jest dla pani bliskość natury, kocha pani spacery po lesie, przytula drzewa. Skąd taka silna potrzeba obcowania z przyrodą?

To jest dla mnie naturalne źródło energii. Lepszego źródła – oprócz miłości – nie znam. Wszechświat nie stworzył niczego doskonalszego niż natura i jeśli się od niej oddalamy przestajemy szanować, niszczymy – to nie narzekajmy, że chorujemy.


Czy to prawda, że rozmawia pani nie tylko ze swoim psem, ale nawet z aloesem z parapetu?

Moja mama zawsze rozmawiała z roślinami, mam to chyba po niej. Poza tym gdy wstaję wcześnie rano, to oprócz psa w kuchni nie spotykam innych domowników. Dlatego witam się z moim ukochanym aloesem. Mówię mu dzień dobry, głaszczę, bo jestem mu wdzięczna za to, że tak pięknie rośnie i jest strażnikiem naszego zdrowia, taką naturalną apteczką.


W wieku 16 lat wygrała pani casting, który umożliwił pani pracę modelki w Mediolanie, Paryżu i Barcelonie. Jednak największy wpływ na pani styl miał pobyt w Japonii, dlaczego?

Uwielbiam Azję za jej holistyczne podejście do zdrowia. To Japonia nauczyła mnie dbania o siebie całościowo, pokazała, że można jeść tak, aby po zjedzeniu posiłku mieć energię, a nie zasypiać. Przecież do auta nalewamy paliwa po to, aby jechało, a nie spało. Jedzenie jest naszym paliwem, nie tabletką na sen.


W tamtym okresie żywiła się pani głównie makaronem z ketchupem. Kuchnia azjatycka pani nie smakowała?

Tak było na początku, zanim poznałam całą kuchnię azjatycką. Kiedy tam trafiłam, ponad 20 lat temu, to jedzenie było dla mnie bardzo egzotyczne. Poznawałam je powoli, ale z ciekawością i szacunkiem. Najbardziej fascynowało mnie to, że średnia życia Japończyków cały czas się wydłuża. Choć są to ludzie, którzy bardzo ciężko pracują, więc swoje organizmy solidnie eksploatują, to jednak na brak energii i zdrowia nie narzekają.


Jakiś czas temu wydała pani książki z serii „Naturalnie”, w których dzieli się patentami na życie w zgodzie z naturą. To poradniki czy może książki kucharskie?

Książki te napisałam na życzenie widzów cyklu „Naturalnie” programu „Dzień Dobry TVN”. Po emisji każdego odcinka otrzymywałam prośby, aby zebrać wszystkie informacje w jedną całość, która byłaby taką naturalną ściągą. I tak też się stało. Z szacunku do naszych widzów usiadłam i je spisałam. Jednocześnie do każdego z rozdziałów dodałam przepis na wykorzystanie danego skarbu natury w kuchni. W obu książkach znajdziemy kilkadziesiąt najważniejszych dla naszego zdrowia skarbów i tyle samo przepisów.


Cuda natury dobroczynnie działają na zdrowie, m.in. na odporność. Dowodem na to może być pani syn, który podobno jeszcze nigdy nie brał antybiotyków!

I to jest dla mnie największa nagroda.


Nie ma niczego cenniejszego niż zdrowie – w tych czasach, kiedy na półkach jest wszystko, a zdrowia brakuje. Franio, który za chwilę skończy 10 lat, w ogóle do tej pory nie musiał wziąć silniejszego lekarstwa, bo nie choruje. Całą uwagę skupiłam w jego przypadku na stymulowaniu jego układu odpornościowego w sposób naturalny.


Nie wszyscy żyją tak świadomie i zdrowo jak pani rodzina. Gdy Franka odwiedzają koledzy, to chętnie próbują tego, co im pani serwuje?

Nie narzekają. (uśmiech) Lubią zarówno zupę pomidorową z kurkumą, jak i pesto bazyliowe, a tym bardziej naturalną lemoniadę z sokiem z kwiatów bzu. Zdarza się, że jak są przeziębieni, to ich mamy przychodzą do mnie po syrop z mniszka lekarskiego czy inne naturalne skarby.


Za chwilę ruszy sezon grillowy i nasze wątroby będą w opałach. Jak im naturalnie pomóc?

Zdecydowanie ograniczyć spożywanie białka zwierzęcego. Tak jak sugeruje Światowa Organizacja Zdrowia w piramidzie żywienia, wystarczy jeść mięso jeden raz w tygodniu. Ja mięsa nie jem w ogóle, ale to mój świadomy wybór. Natomiast jedzenie mięsa, a zwłaszcza tego smażonego na grillu, częściej niż raz w tygodniu niestety nie sprzyja naszemu zdrowiu. Od tego blasku na twarzy nam na pewno nie przybędzie. To energetycznie martwy pokarm, który bardzo długo się trawi.


Co latem będzie królowało w pani menu?

Wszystko to, co świeże i rośnie blisko. Lubię wiedzieć, gdzie wyrosło pożywienie, po które sięgam, bo wtedy mam większą pewność, że to, co jem, jest naturalne. Nie mogę się doczekać czereśni z ogrodu mojego taty, są najpyszniejsze na świecie.


Przygotowuje pani jakieś przetwory?

Aby wspomniane wcześniej czereśnie się nie zmarnowały, zawsze są pakowane przez tatę do słoików. Jeszcze teraz mam ich kilka od lata. Ja bardzo lubię wszelkiego rodzaju konfitury, bo to natura i lato ukryte w słoiczkach. Mama przygotowuje najpyszniejszy sok malinowy, a tata ogórki według własnych wariacji i fantazji. Kocham wszelkiego rodzaju przetwory.


Część dochodu ze sprzedaży książki zostaje przekazana Fundacji „Szkoła Otwartych Serc” z Malborka. Kogo wspiera ta organizacja i skąd ten wybór?

To fundacja z mojego rodzinnego Malborka, która zajmuje się opieką nad dziećmi niepełnosprawnymi. W obu książkach „Naturalnie” swoją wiedzą podzielili się wyjątkowi eksperci, więc i ja zapragnęłam podzielić się z tymi, którzy tej pomocy potrzebują. Każda druga część książki „Naturalnie” wspiera mamę mojej koleżanki z pracy, Agaty. Pani Grażynka zapadła w śpiączkę, a Agata zrezygnowała z pracy, aby się nią opiekować. Tyle w życiu mamy, ile z siebie damy drugiemu człowiekowi.


Czy ma pani jakieś motto, którym kieruje się w życiu?

Najpiękniejsze i najmądrzejsze słowa usłyszałam od mojej ukochanej babci Stefanii, która bardzo dużo mnie nauczyła – również miłości do świata roślin i zwierząt. Babcia zawsze powtarzała, że wdzięczność, obok miłości, jest najpiękniejszym uczuciem. Mawiała: każdego ranka, po tym, jak się obudzisz, pomyśl sobie, za co jesteś wdzięczny, a bardzo szybko poczujesz miłość, którą zapragniesz się dzielić ze światem.

Agnieszka Cegielska – absolwentka dziennikarstwa i studiów podyplomowych z dziedziny zdrowia i zdrowego stylu życia. Konsultantka medycyny ajurwedyjskiej. Od kilkunastu lat związana z telewizją TVN, gdzie w programie „Dzień Dobry TVN” prowadzi cykl „Naturalnie”. Wielbicielka otaczania się naturą i sięgania w pierwszej kolejności po to, co natura stworzyła. Prywatnie mama dziesięcioletniego Franka.

Autor: Anna Komorowska Fot. facebook.com/AgnieszkaCegielska