Aktywna mama

Od lat propaguje sport, przede wszystkim wśród kobiet. Zachęca je do aktywności fizycznej w ciąży i pomaga wrócić do formy po urodzeniu dziecka. Z trenerką Anią Dziedzic rozmawia Anna Komorowska.

Coraz więcej kobiet mających dzieci ćwiczy, również dzięki pani – dobra robota! Pokazuje pani, że nawet ciąża nie jest przeszkodą, by być „fit”.

Użycie sformułowania „fit” w kontekście ćwiczeń dla kobiet w ciąży to sprawa umowna, taki skrót myślowy. Celem ćwiczeń w okresie ciąży nie jest chudnięcie czy rzeźbienie ciała. Treningi w tym specjalnym dla kobiety czasie mają przede wszystkim zapewnić jej dobre samopoczucie, sprawić, by do końca ciąży była sprawna, a także przygotować ciało do porodu. Chciałabym, aby od razu na wstępie naszej rozmowy te założenia były jasne.

Przyszłe mamy nadal boją się podejmować aktywność fizyczną w ciąży, ponieważ napływają do nich sprzeczne informacje, łącznie z zabobonami z czasów ciąż naszych babć. Poza tym często nie wiedzą, w jaki sposób mogą ćwiczyć, co im wolno, a czego nie. Oczywiście są takie sytuacje, kiedy aktywność nie jest wskazana, ale to należy już ustalić z lekarzem.

Z myślą o kobietach w ciąży powstała płyta DVD „Aktywna w ciąży Fit Mom & Maja Bohosiewicz”, a ostatnio napisała pani książkę „Fit Mom. Ciąża”. Proszę o nich opowiedzieć.

Zgadza się. Najpierw powstała płyta dla przyszłych mam, o której pani wspomniała. Zestaw ćwiczeń ułożyłam tak, aby każda przyszła mama – niezależnie od poziomu sprawności fizycznej – była w stanie je wykonać. Są one w pełni bezpieczne, skupiłam się na rozciąganiu mięśni przykurczonych i wzmacnianiu mięśni rozciągniętych. Wykonując regularnie ten zestaw ćwiczeń, kobieta w odpowiedni sposób przygotuje się do porodu.

Natomiast jeśli chodzi o książkę „Fit Mom. Ciąża”, to została ona napisana w odpowiedzi na inne potrzeby zgłaszane często przez kobiety. Bazując na własnym doświadczeniu – w końcu sama byłam w dwóch ciążach – oraz zdobytej wiedzy, opracowałam poradnik, który pomoże przyszłym mamom przejść ciążę zdrowo i aktywnie. Książka skupia się na kobiecie-mamie, nie na dziecku. Oprócz wskazówek dotyczących treningu zawiera mnóstwo informacji z różnych dziedzin, które są przydatne w czasie ciąży. Dzięki współpracy ze specjalistami książka jest bardzo merytoryczna i treściwa.

Nie jest pani amatorką, ma pani solidne podstawy, by pomagać kobietom „trzymać formę”.

Nie jestem amatorką, to prawda. Sport towarzyszy mi przez całe życie. Jestem absolwentką AWF-u, posiadam cztery certyfikaty instruktorskie – wśród nich „fitnessowy”, oczywiście. Po studiach prowadziłam własną całoroczną szkółkę dla dzieci (narty, basen, tenis). Nieustannie doszkalam się nie tylko sportowo, ale także w innych okołosportowych dziedzinach, np. w dietetyce. Gdy zaszłam w ciążę, postanowiłam, że połączę swoją wiedzę, doświadczenie i stworzę coś dla przyszłych mam, zaopiekuję się także nimi. Mam nadzieję, że mi się udało.

Proponowane przez panią treningi są bardzo intensywne, kobiety wylewają ponoć hektolitry potu. Czy taki wysiłek w ciąży jest bezpieczny?

Hektolitrów potu nie wylewają kobiety w ciąży, lecz te, które już urodziły, czyli mamy, które dążą do odzyskania dawnej sylwetki i powrotu do formy sprzed ciąży. Zgadzam się, że te treningi są intensywne, ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że są też efektywne. Natomiast jeśli chodzi o treningi dla kobiet w ciąży, to są one spokojne i bezpieczne. Mimo to i tak zawsze podkreślam, że aby do nich podejść, najpierw należy skonsultować się ze swoim lekarzem ginekologiem. Na każdym treningu powtarzam, że ćwiczenia w ciąży mają przygotować ciało do porodu, a nie zapewnić kobiecie ciężarnej szczupłą sylwetkę. Przyszłe mamy, z racji tego, że nie widzę ich „na żywo”, muszą w trakcie ćwiczeń bardzo uważnie słuchać swojego ciała i jeśli zauważą cokolwiek niepokojącego – natychmiast przerwać wykonywanie ćwiczenia. Treningi dla kobiet w ciąży, które proponuję na swoim fanpage’u na Facebooku, przede wszystkim wzmacniają mięśnie rozciągnięte, mięsień poprzeczny brzucha, rozciągają mięśnie przykurczone, uczą świadomego oddechu. Jeśli kobiety w ciąży skorzystają z moich rad, a dodatkowo będą słuchały swojego ciała i nie robiły nic na siłę, trening będzie dla nich bezpieczny.

W ciąży wskazane są ćwiczenia dna miednicy. Na czym polegają?

Zgadza się, taki trening jest wskazany, a nawet bardzo zalecany. Każda kobieta, niezależnie od tego, czy jest w ciąży czy nie, powinna wzmacniać mięśnie dna miednicy. Ta partia mięśni po urodzeniu drogami natury ulega rozciągnięciu i rozluźnieniu. Brak ich wzmacniania w trakcie ciąży może spowodować, że mięśnie te dłużej będą wracać do stanu sprzed ciąży. Osłabione mogą powodować nietrzymanie moczu – w trakcie aktywności fizycznej czy np. przy kichaniu. Pamiętajmy, że we wszystkim należy zachować umiar – zbyt mocne mięśnie dna miednicy mogą z kolei utrudniać poród.

Ostatnio bardzo popularny wśród kobiet jest crossfit. Ćwiczą intensywnie również w ciąży – te najbardziej zaangażowane nawet do dziewiątego miesiąca. To rozsądne?

Uważam, że crossfit jest niebezpieczny dla kobiet w ciąży, chociażby ze względu na wspomniane mięśnie dna miednicy. Trening dla kobiet w ciąży powinien być dostosowany do danego trymestru. Nie dajmy się zwariować, w ciąży nie budujmy formy, nie róbmy rzeźby. Przygotujmy swoje ciało do porodu, zadbajmy o to, aby po porodzie było ono gotowe do noszenia naszego słodkiego ciężaru. Zadbajmy w ciąży o prawidłową postawę ciała, o plecy, aby nas nie bolały. Podchodźmy do ciąży aktywnie, ale mądrze. To wyjątkowy czas i warto wyjątkowo go przeżyć.

Kiedy można wrócić do ćwiczeń po porodzie? Od czego zacząć?

Do ćwiczeń powinno się wrócić już w drugiej dobie po porodzie, jeszcze w szpitalu, ale powinny one być odpowiednio dopasowane. Wiele kobiet w to nie wierzy, dlatego stworzyłam kolejny program, który nazywa się „Aktywna Mama w Połogu”, zawierający zestaw sześciu treningów – na każdy tydzień połogowy. Dodatkowo dietę oraz mnóstwo porad – wszystko online, materiały można zamówić, pisząc na adres polog@fitmom.pl.

Ważna jest również odpowiednia dieta, na której układaniu też się pani świetnie zna. Jedzenie „za dwoje” pewnie nie przejdzie?

Staram się uświadomić przyszłe mamy, że jedzenie „za dwoje” to już mit i należy odłożyć go do lamusa. Kobieta w ciąży powinna odżywiać się nie „za dwoje”, lecz „dla dwojga”, a to już różnica. Tak naprawdę w pierwszym trymestrze nasze zapotrzebowanie kaloryczne nie zmienia się, dopiero w drugim i trzecim trymestrze wzrasta ono o około 350 kalorii. Ale nie oznacza to, że nie możemy sobie pozwolić na małe grzeszki w tym szczególnym dla nas czasie. Oczywiście, że możemy, ale z głową, raz na jakiś czas.

Ja, będąc w ciąży, zupełnie nie miałam zachcianek, nie posyłałam męża w środku nocy po lody winogronowe, a po godzinie po konserwowe ogórki. Dlatego, moje kochane przyszłe mamy, śmiem twierdzić, że wszystko tkwi w naszych głowach. Jedzcie wszystko, ale z umiarem.

Na swoim fanpage’u na Facebooku „Fit Mom – Ania Dziedzic” podejmuje pani WyzwANIA. Na czym one polegają?

WyzwANIA składają się z trzech ważnych elementów. Mają swój cel, początek i koniec. Czyli to, co w sporcie najważniejsze. Skierowane są do wszystkich, nie tylko do kobiet, ale z wyłączeniem „ciężarówek”. Dzięki podjęciu wyzwania uczestnicy mają „przewodniczkę”, przez co poziom motywacji wyraźnie wzrasta. W wyzwaniach, oprócz samych treningów, jest także mnóstwo porad, przepisów kulinarnych i motywacji. Taki „pakiet” bardzo odpowiada moim dziewczynom i wyraźnie zachęca do czynnego udziału w moich wyzwaniach.

Przyznam, że gdy przeczytałam przykładowe menu z jednego dnia WyzwANIA, to pomyślałam, że chyba nie dałabym rady… Rano woda z octem jabłkowym, potem kasza jaglana z musem jabłkowym, na obiad i kolację zupa z kalafiora i pietruszki, a na podwieczorek sok warzywny. Kobiety dają radę? Ile chudną?

Przykład, który pani podała, dotyczy wyzwania oczyszczającego po wakacjach, którego celem nie jest utrata wagi. Większość z nas rozleniwia się i pozwala sobie na wiele grzeszków w trakcie wakacji... w sumie trochę po to one są. (śmiech) W efekcie często po urlopie czujemy się ociężale. To, że w pierwszym tygodniu wyeliminowaliśmy wiele produktów, miało za zadanie oczyścić organizm. Wskazane jest, aby zdrowa osoba „oczyściła się” z toksyn dwa razy w roku. Moja metoda, z racji tego, że dużo ćwiczymy, nie polega na spożywaniu tylko soków czy wody. Dostarczamy odpowiednią ilość węglowodanów oraz tłuszczów. Jestem zwolennikiem prawidłowego odżywiania, a nie drakońskich diet. Stawiam na racjonalność i zdrowie.


Ania Dziedzic

Trenerka personalna, instruktorka fitnessu, tenisa, pływania i narciarstwa. Sport to jej sposób na życie. Ukończyła Akademię Wychowania Fizycznego w Katowicach, a po założeniu rodziny opracowała własny program przywracania sprawności po ciąży i urodzeniu dziecka.

Autor: Anna Komorowska, fot. Marek Jaśkiewicz - Agencja Poziom

Komentarze