Znów trochę wytchnienia....Nie miałam kiedy pisać,bo musiałam pójść do szpitala na kolonoskopię.Kiedyś kupiłam sobie test,który "stwierdził", że mam raka jelita grubego.Wydałam około 200 złotych na niego.A stresu,jaki przeżywałam przez miesiąc w oczekiwaniu na badanie nie jestem w stanie żadną kwotą określić....Nie kupujcie żadnych testów, które polecają lekarze.To tylko naciąganie ludzi i niepotrzebny stres. Wyniki kolonoskopii są w porządku.NIE MAM RAKA!!! Człowiek chcąc uniknąć nieprzyjemnych badań łapie się wszystkiego,co możliwe. To błąd....Lepiej trochę pocierpieć i mieć wiarygodny wynik.Mam nauczkę i wiem,że już więcej tak nie postąpię.
Tak więc święta mam wesołe i radosne.
Z mojej Tyni powoli robi się pannica...Ma to też swoje minusy ;-) Zaczyna się robić kłótliwa i uparta...Człowiek zapomniał jaki sam był :-)) Cukry zaczynają przybierać nieco inne "oblicze".W nocy widać działanie hormonów i trzeba podawać dodatkowe bolusy.Nie jest to dla mnie zaskoczeniem,choć zawsze liczę,że będzie ok i jakoś prześpię noc.Niestety (albo "stety") jestem typem,który nie zaśnie dopóki,dopóty poziom nie będzie "bezpieczny".Często jest to już świt....Wolę jednak przespać 3 godziny ciurkiem,niż budzić się co chwilę i mierzyć poziom cukru. A tak, przynajmniej zasnę spokojnie.
Obżarstwa u nas nie ma :-) Wszystko idzie normalnym tokiem,choć w domu jest więcej łakoci niż zwykle :-) Poziomy opanowane. Jak pogoda dopisze,to wybieramy się na rolki zbijać kalorie :-)
Pozdrawiam i wesołych świąt !