Tak jak w tytule...Odwilż na dworze i odwilż w nosie.Tynia zaczyna - jak zwykle.Ciekawe na kogo przejdzie....Na razie kicha i smarka.Trochę zaczęła pokaszliwać,ale poziomy w porządku.Chyba się przegrzała,bo w klasie mają bardzo gorąco...Póki co rutinoscorbin,wapno,oscillococinum.Zobaczymy co dalej. Mam jednak nadzieję,że na przeziębieniu się skończy.Mieliśmy dwa miesiące spokoju w zdrowiu...Skoki temperatur robią swoje. Mróz by się przydał ;-) Przynajmniej było zdrowsze powietrze. Muszę w końcu powtórzyć jej wyniki na TSH,bo cały czas ma na cienkiej granicy.Oby ta granica zwiększyła się,bo nie chcę,żeby miała do tego wszystkiego problemy z tarczycą.