Jeśli ktoś ma 10 kg nadwagi, to tak, jakby założył sobie dziesięciokilowy plecak i poszedł w góry. A jak ktoś ma 20 kg nadwagi? Jak nasze serce musi się napracować, żeby przepompować krew do każdej komórki ciała.
Rozmowa z kardiologiem Rafałem Dankowskim.
Jak wygląda serce człowieka z dużą nadwagą, otyłego?
Jest po prostu otłuszczone. Nadmiar tkanki tłuszczowej gromadzi się wokół serca. W tętnicach serca częściej i szybciej rozwija się miażdżyca. Ponadto niektórzy naukowcy uważają, iż u osób z otyłością dochodzi do nieprawidłowego gromadzenia się tłuszczów w komórkach mięśnia serowego. Konsekwencjami są zawał serca i jego niewydolność.
Jak zachowuje się takie serce?
Można powiedzieć, że wypracowuje nadgodziny. Jeśli ktoś ma 10 kg nadwagi, to tak, jakby założył sobie dziesięciokilowy plecak i poszedł w góry. A jak ktoś ma 20 kg nadwagi? Proszę spróbować chodzić z dwudziestokilogramowym plecakiem, już po godzinie można mieć dosyć. Wyobraźmy sobie, jak nasze serce musi się napracować, żeby przepompować krew do każdej komórki ciała.
Męczy się tak samo u osoby dorosłej, jak i u dziecka z nadwagą?
Wszelkie zaniedbania u dzieci mają swoje konsekwencje w ich późniejszym życiu. Dorośli powinni mieć świadomość, że dopuszczając do otyłości u pociech narażają je na choroby układu krążenia w wieku dorosłym. Nic nie dzieje się bez przyczyny, a tych przyczyn czasami trzeba szukać w dzieciństwie. To rodzice powinni nauczyć dziecko zdrowych nawyków żywieniowych.
Takie dzieci mniej się ruszają?
Tak, zaczynają np. gorzej biegać. Dzieci nie powiedzą, że się bardziej męczą, raczej zaczynają przejawiać nagle jakąś niechęć do aktywności. Często wstydzą się, że są słabsze w sporcie. Fakt, że dziecko jest zbyt grube, uświadamiają rodzicom osoby postronne, albo, w dość bolesny sposób, rówieśnicy.
Czy to, co jemy ma wpływ na nasze serce?
Ma znaczenie to, co jemy, ale przede wszystkim, ile jemy. Oczywiście tłuszcz musimy dostarczać organizmowi, bo jest on potrzebny, ale chodzi o to, by popyt równoważył podaż. Jeśli dostarczymy go za dużo, to nabawimy się otyłości, miażdżycy i nadciśnienia lub cukrzycy. Dieta jest najważniejsza, nie ma cudów, żadne leki nie są tak dobre jak dieta. Grzechem głównym statystycznego Polaka jest nadmiar tłuszczów zwierzęcych w potrawach oraz mała ilość warzyw i owoców. Wzorem jest dieta śródziemnomorska pełna świeżych warzyw, ryb, owoców morza, oliwy z oliwek.
Statystyczny Kowalski owoców morza na oczy nie widział, oliwa z oliwek jest dla niego zbyt droga, mięso smaży więc na tanich olejach.
Tak, dieta jest warunkowana klimatem, tradycją i zamożnością ludzi. W Polsce nikt sobie nie wyobraża, że można nie smarować pieczywa, a we Włoszech się tego nie robi. Z drugiej jednak strony, w dwudziestym wieku nastąpił ogromny skok cywilizacyjny, do którego organizm człowieka nie jest przygotowany. Zjadamy coraz więcej produktów przetworzonych, wszechobecna jest sól, nie jadamy jak nasi przodkowie. Dawniej w wielu polskich domach mięso jadło się w niedzielę, a przez pozostałe sześć dni warzywa – groch, fasolę, ziemniaki, marchew, buraki. Często na stole gościła kasza. Wszystkie posiłki przygotowywane były w domu. To cywilizacja zmieniła nasze nawyki, nasz organizm po prostu za nią nie nadąża. Serce także.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.