Tynia pojedzie na konkurs,ale muszę być ja.Czyli problemów ciąg dalszy....Na szczęście mam już w tym wprawę,bo od przedszkola ciągnie się za nami dyskryminacja...Tak,trzeba rzecz nazwać po imieniu.
Trzymamy się jakoś i niech tak zostanie :-) Poziomy są różne.Generalnie w porządku.Noce dają w kość,bo znów hormony szaleją. Muszę wtedy podawać korekty.Niekiedy dwa razy.
Święta tuż,tuż...
Smakołyki i cukry w górę :-) W sumie nie mamy z tym problemu. Tynia nie jest obżartuchem.Jak ma na coś ochotę to dostaje i już. Jeśli poziom jest dobry,czyli 100 i poniżej to nawet nie trzeba podawać dodatkowego bolusa. Jeśli natomiast ma wyżej np.150 i więcej to już musimy dołożyć trochę insuliny. Inaczej cukier skoczy w górę jak w kosmos.
Najgorsze są chyba sytuacje,gdy jest głodna i nieoczekiwanie poziom jest bardzo wysoki. Wtedy ciężko jej wytrzymać...Zanim cukier spadnie,mija nawet godzina. Nie lubię takich sytuacji...Ciężko mi, bo wiem,że nie dość,ze źle się ona czuje,to jest głodna i nie może zjeść. Wtedy staram się ją czymś zająć,co lubi. Wówczas szybciej i milej mija czas.
Gdyby była możliwość....wzięłabym tę chorobę na siebie...

Szok, niedowierzanie, bezsilność …to pierwsze reakcje, jakich doznają rodzice dzieci, które nagle zachorowały na cukrzycę. Potem jest gorączkowe poszukiwanie informacji i niekończąca się wędrówka po lekarzach. Świadomość, że oto życie całej rodziny wywrócone zostało do góry nogami i nic już nie będzie takie samo budzi frustrację. Jednak takich rodzin jest wiele, można korzystać z ich doświadczeń, porozmawiać, zapytać. Zapraszamy do czytania i komentowania naszego bloga, prowadzonego przez mamę, która z cukrzycą córki – Tysi zmaga się na co dzień. Mimo wszystko życie toczy się dalej…
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.
Chcesz dodać komentarz?
Zaloguj się
anitapa | 2010-04-01 16:54:32