Portal Świat Zdrowia:
| Rejestracja

Sekcje tematyczne

Świat Zdrowia
Świat Kardiologii i Diabetologii
Kardiologia
  Diabetologia
Opublikowany: 2011-04-26
Kategoria: Kardiologia poleca
ZAKRZEPICA TO „CICHY ZABÓJCA”
Iwonna Widzyńska-Gołacka
Aktualnie czytasz: ZAKRZEPICA TO „CICHY ZABÓJCA”
Koalicja do walki z zakrzepicą

O zakrzepicy żył głębokich lekarze mówią czasami „cichy zabójca”. W połowie przypadków przebiega bowiem bezobjawowo, a często pierwszym jej sygnałem jest natychmiastowa śmieć spowodowana zatorem tętnicy płucnej.

ZAKRZEPICA TO „CICHY ZABÓJCA”

Pod nazwą zakrzepica kryje się żylna choroba zakrzepowo-zatorowa, która stała się już chorobą cywilizacyjną. Składają się na nią zakrzepica żył głębokich i będący jej skutkiem zator tętnicy płucnej. Zakrzepica jest trzecią pod względem częstości występowania chorobą układu krążenia. Tymczasem – jak twierdzi prof. W. Tomkowski – wiedza na temat jej objawów, czynników ryzyka i niebezpiecznych powikłań jest niewielka, zbyt mała także wśród lekarzy.

 

Co roku w 25 krajach UE na zakrzepicę zapada około 1,5 mln ludzi, a z powodu zatoru tętnicy płucnej umiera około 500 tys. osób. To więcej niż zmarłych z powodu raka piersi, raka prostaty czy zakażenia HIV. W Polsce co roku na zator tętnicy płucnej umiera około 40 tys. osób. Zdaniem wielu ekspertów, w naszym kraju co roku powinno się diagnozować ok. 60 tys. przypadków zakrzepicy żył głębokich i około 30-40 tys. przypadków zatoru tętnicy płucnej. Jednak oficjalne polskie statystyki podają znacznie niższe liczby, co świadczy o olbrzymich zaniedbaniach dotyczących odpowiedniej diagnostyki i leczenia tych schorzeń. Bardzo niepokoi fakt, że prawidłowa diagnoza dotycząca zakrzepicy żył głębokich stawiana jest w Polsce 30-40 razy rzadziej niż w krajach Europy Zachodniej. Większość chorych nie jest diagnozowana, a co gorsze, prawidłowe rozpoznanie stawiane jest rzadko. Jak twierdzi prof. Witold Tomkowski, dzieje się tak również z powodu nieprawidłowej organizacji systemu ochrony zdrowia.



Zaniedbania drogo kosztują

 

Znaczna część przypadków nie jest leczona z powodu trudności w dostępie do badania ultrasonograficznego układu żył głębokich (badanie Dopplera) w uspołecznionej służbie zdrowia. Skierowanie na nie wydać może tylko chirurg naczyniowy lub angiolog (do którego skierowanie daje lekarz pierwszego kontaktu), a na badanie czeka się kilka tygodni. W prywatnych placówkach kosztuje ono od 120 do 180 zł. Problemem jest także niemożność oznaczenia stężenia we krwi tzw. D-dimeru. Często pomijana jest przez lekarzy pozakrzepowa przewlekła niewydolność żylna, wynikająca z zakrzepicy żył głębokich, która wiąże się z zastojem żylnym, zmniejszeniem drożności żył, zmianami skórnymi i owrzodzeniami. Pogarsza to jakość życia pacjenta i przyczynia się do znacznego wzrostu kosztów opieki zdrowotnej.

 

Łączny roczny koszt leczenia przewlekłej niewydolności żylnej szacuje się w Europie Zachodniej na 600 do 900 mln euro, co stanowi 1–2 proc. całego budżetu opieki zdrowotnej w tych krajach. W USA koszt ten to około 3 mld dolarów.

 

 

Co się dzieje w żyłach

 

Naturalny przebieg zakrzepicy żył głębokich bywa różny. W mniej niż w 20 proc. wszystkich przypadków organizm sam wytwarza substancję rozpuszczającą skrzeplinę (potocznie zakrzep). Ale już u około 50-70 proc. chorych skrzeplina wypełnia w różnym stopniu naczynie żylne. Samo jej powstanie nie jest jeszcze niebezpieczne dla życia. Przylega ona zwykle do ściany naczynia, jednak u niektórych chorych jej większe lub mniejsze fragmenty mogą się oderwać. Wówczas z żył głębokich kończyn dolnych (lub miednicy) mogą się przedostać ze strumieniem krwi do serca, a następnie do tętnicy płucnej i ją „zakorkować”.

 

W rezultacie, u części chorych, może dojść do wstrząsu lub nagłego zatrzymania krążenia i oddychania, a to często oznacza natychmiastową śmierć. Dlatego właśnie nie wolno lekceważyć zakrzepicy. Nieleczona prowadzi do zespołu pozakrzepowego, objawiającego się brązowymi przebarwieniami skóry łydek lub owrzodzeniami podudzi, natomiast powikłaniem zatoru tętnicy płucnej jest przewlekłe zakrzepowo-zatorowe nadciśnienie płucne.

Dodaj do: Facebook Twitter Blip Flaker Pinger Wykop Śledzik

Chcesz wyrazić swoją opinię? Dodaj komentarz

Zasady dodawania komentarzy
Nick/pseudonim: Gość
Chcesz używać stałego nicka? lub Zarejestruj

Pozostało znaków: 5000

Gość  |  2011-05-02 09:06:04 cytuj

Tak, to prawda, że świadomość, czy może poważne podejście do tematu wśród lekarzy, jest marne. Moje d-dimery wahały się od 700 do 4000 (przy normie 500). I co? Chirurg kazał mi nosić bandaż na nodze i brać diosminę. Pończochy na wymiar? eee...trzeba by mnie mierzyć... leki rozrzedzające krew? Eeeee... Brak słów.

Zasady dodawania komentarzy Zasady dodawania komentarzy


1. Komentarze mogą dodawać zarówno zalogowani, jak i niezalogowani użytkownicy.

2. Wszystkie komentarze podlegają moderacji. Wpisy naruszające regulamin serwisu zostają usunięte i nie podlegają publikacji w portalu.

Moje kontozwiń

Aby korzystać z Mojego Konta lub zarejestruj!

Newsletter

Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.