Masz 36 lat, a może 38, albo trochę więcej. Pracujesz, wychowujesz dzieci, gotujesz obiady. Prowadzisz życie jak tysiące innych kobiet, i tak jak one zauważasz, że robisz się… trochę jakby większa.
Sukienki, które nosiłaś do tej pory, są jakby bardziej opięte, bluzki musisz kupować o rozmiar większe. „Nie jem więcej, styl życia od lat mam niezmienny. Nigdy nie musiałam dbać o linię! Co się dzieje?” - pytasz starsze koleżanki, a te odpowiadają: „Taka kolej rzeczy, zbliżasz się do czterdziestki (albo: stuknęła ci już czterdziestka). I nie myśl, że później będzie lepiej”.
„Ale ja tak nie chcę!” - buntujesz się. I dobrze.
Rośnie apetyt, rośnie brzuch
Dobrze, bo nie przytyjesz, jeśli postanowisz o siebie zadbać. Będzie cię to kosztowało trochę wysiłku, ale warto się poświęcić. Cały sekret - a przynajmniej jego znaczna część - tkwi w odpowiedniej diecie, ruchu i, oczywiście, zrozumieniu tego, co się dzieje z twoim organizmem, bo, że jakieś zmiany zachodzą (są one związane ze zbliżaniem się do menopauzy) to pewne: jajniki produkują mniej estrogenów i progesteronu, a co za tym idzie zmieniają się proporcje między hormonami kobiecymi a męskimi (zaczynamy tyć jak panowie: rosną nam brzuchy, tkanka tłuszczowa odkłada się naszych karkach, ramionach i twarzach). Zmniejsza się też produkcja leptyny, która jest odpowiedzialna za hamowanie apetytu (wcześniej robiłaś się głodna dopiero, gdy twój żołądek był pusty; teraz - to nie ma już takiego znaczenia); wolniej pracuje układ trawienny. I to w tym okresie, zdaniem specjalistów, bez żadnego wysiłku jesteśmy w stanie przytyć nawet dziesięć kilogramów! Jak temu zapobiec?
Żegnajcie słodycze, witajcie spacery
Jeśli chodzi o dietę, zasada jest prosta: jeść mniej, bo im starszy organizm tym mniej potrzebuje kalorii. Mając lat 40, nie powinnyśmy jeść tyle, ile jadłyśmy mając lat 20, a mając 60 - tyle co 40. Ile więc dojrzała kobieta powinna dziennie aplikować sobie kalorii? Odpowiedź na to pytanie i inne znajdziecie w naszej rozmowie z dietetyczką. Teraz powiedzmy tylko tyle, że przede wszystkim z naszego jadłospisu powinny zniknąć słodycze. I tu jest problem. Zdaniem niektórych, słodycze to namiastka przyjemności, której dojrzałym kobietom brakuje. Ci sami mądrzy ludzie mówią też: „Wiedząc o tym, łatwiej się z tym zmierzyć”. Jak? Uwalniając endorfiny, zwane hormonami szczęścia, aktywnością fizyczną chociażby.
Wrzesień to doskonały czas na rozpoczęcie, nowego, regularnego i aktywnego życia (latem zazwyczaj są to tylko urlopowe zrywy, niestety). Siłownia, basen, aerobic, fitness - wybór jest ogromny, a korzyści niepoliczalne: lepsza kondycja, lepsze samopoczucie. Pamiętać o tym powinny zwłaszcza kobiety przed czterdziestką i te zaraz po, bo to właśnie w tym przedziale wiekowym, zmniejsza się masa mięśni, zwalnia przemiana materii. Nie wolno jednak zapominać, że czterdziestoletni organizm może mieć swoje ograniczenia w postaci choćby nadwyrężonego kręgosłupa, który nie lubi na przykład gry w tenisa, niektórych ćwiczeń aerobowych, jady na rowerze górskim, ale doskonale za to, czuje się w wodzie.
Zamiast więc kupować karnet na fitness w klubie sportowym, można na aqua aerobic na krytym basenie. Można też częściej niż dotychczas chodzić na spacery, zamiast jechać windą, wzmacniać mięśnie nóg wchodząc po schodach; wysiadać z autobusu jeden przystanek wcześniej, porzucić samochód na rzecz roweru miejskiego, potocznie nazywanego „holendrem”… Więc? Do boju piękne czterdziestoletnie.
Gość | 2010-09-02 21:11:09 cytuj
Świetny artykuł.W końcu ktoś pomyślał o kobietach dojrzałych bo można by pomyśleć , że odchudzają się tylko 20-latki.Proszę dodać też coś dla dla 60-latek i 70-latek.
Aby korzystać z Mojego Konta zaloguj się lub zarejestruj!
Zawsze najświeższe informacje! Nowe opinie na interesujące Ciebie tematy. Zapisz się na newsletter.