Życie po rozwodzie - rozmowa z psychologiem, Beatą Kalinowską.

Rozwód to traumatyczne przeżycie dla całej rodziny. Jak przez niego przejść, by zachować godność i ochronić dzieci?

Rozwodzą się rodzice, ale – gdy są dzieci – rodzina nie przestaje istnieć, wciąż łączą nas więzy. Dla dzieci wciąż jest to mama i tata. Po rozwodzie „pełna” rodzina przestaje istnieć. Nadal są członkowie rodziny – dzieci, mama, tata, dziadkowie, ciocie i wujkowie – ale cały układ już nie jest ten sam. To tak, jak z lustrem, jeśli popęka i rozpadnie się na kilka kawałków, to czy nadal jest lustrem? Gdy rodzice się rozstają, dzieci mogą odczuwać brak poczucia bezpieczeństwa i w różny sposób działać w kierunku ponownego połączenia rodziców. Często też obwiniają jednego z nich.


Albo siebie.


Tak. I dlatego, zanim dojdzie do podjęcia ostatecznej decyzji o rozstaniu i np. wyprowadzce jednego z rodziców, powinno dojść do rozmowy z dzieckiem o tym, co się dzieje w rodzinie i jaką decyzję podjęli rodzice na najbliższy czas. Rodzice powinni zapewnić, że ta przykra sytuacja nie jest jego winą, że to sprawa między dorosłymi i że to w żaden sposób nie zmienia uczuć taty i mamy do dziecka. Trzeba też wysłuchać, jakie dziecko ma oczekiwania co do rodzaju, ilości i jakości spędzania czasu z mamą lub z tatą, a jakie co do spotkań wspólnych.


Co się zmienia w rodzinie, jakie nowe role przyjmują rodzice, a jakie dzieci?


Ponieważ dotychczasowy układ rodzinny zostaje naruszony, zmiany mogą dotyczyć wielu obszarów – emocjonalnego, ekonomicznego, społecznego. Może się okazać, że mama nie może np. kupić dziecku mp4, a dziecko będzie miało więcej obowiązków w domu. To może budzić bunt i wywoływać złość wobec rodzica, który wymaga. Ważne jest, aby dziecko miało jasne komunikaty od każdego z rodziców. Od mamy, jeśli z nią mieszka, jakie obowiązki należą do niego (np. posprzątanie pokoju raz w tygodniu). Przy czym trzeba pamiętać, żeby dziecka nadmiernie nie obciążać obowiązkami lub problemami.

Nie róbmy z dzieci powierników, którzy muszą wysłuchać wszystkich naszych bolączek. One, tak samo jak dorośli w takiej sytuacji, przechodzą fazy przystosowania się – od fazy buntu, poprzez negocjacje, do fazy akceptacji. Każdej z nich towarzyszą różne emocje, działania i zachowania, dobrze więc wiedzieć, co ja, rodzic, mogę zrobić. Po pierwsze, dużo rozmawiajmy z dziećmi o tym, co się z nimi dzieje, o ich emocjach, pomóżmy i pozwólmy przeżyć swemu dziecku tę sytuację, tak jak ono potrafi i potrzebuje.


Dużo się teraz mówi o patchworkowych rodzinach. Dorośli mają po kilka rodzin, kilkoro dzieci z różnych związków. Czy nie jest jednak tak, że dzieci z wcześniejszych nie są tak ważne jak te z obecnych relacji?


Niestety, bardzo często dzieje się tak, że ojciec, który zakłada nową rodzinę, poświęca więcej czasu dzieciom z aktualnego związku. To wynika również z oczekiwań jego nowej partnerki, która angażuje go w te obowiązki. Siłą rzeczy ojciec ma dużo mniej czasu dla dzieci z poprzedniego małżeństwa i wtedy często mogą się one czuć odrzucone, mniej kochane przez tatę.


Czy jest szansa, że „przyszywane” rodzeństwo ułoży sobie dobre relacje?


To w dużym stopniu zależy od rodziców, od tego, jak przedstawią sytuację, czy będzie możliwość poznania i utrzymywania relacji pomiędzy rodzeństwem. Często bywa tak, że rodzicom przeszkadza w dobrym ułożeniu wzajemnych relacji ból i urazy po rozstaniu. Wówczas trudno te relacje budować, wręcz rodzi się wrogość i niechęć.


Gdy jedno z rodziców zostaje samo z dziećmi, a najczęściej jest to kobieta, nagle spada na nią ciężar bycia „rodzicem podwójnym”, ojcem i matką. Decyzje, podejmowane wcześniej przez dwoje rodziców, muszą być podejmowane samodzielnie. Nie ma wsparcia w drugiej osobie. Trudno jest być autorytetem dla dzieci.


Nawet jeśli dzieci zostają przy mamie, to pewne decyzje może ona przedyskutować z ojcem dzieci. Jednak na co dzień może to być trudne, zwłaszcza jeśli dziećmi są chłopcy, z natury bardziej niezależni, rywalizujący, aktywni. To, co jest ważne niezależnie od sytuacji, to podchodzenie do dziecka z miłością, ale także konsekwencją i wyznaczanie granic – to daje dziecku poczucie bezpieczeństwa i wzmacnia autorytet rodzica. To nieprawda, że kobieta, która zostaje sama z dzieckiem, nie ma żadnego wsparcia. Chyba że to jej wybór. Może się wspierać korzystając z pomocy rodzeństwa, rodziców, koleżanek, a nawet różnych organizacji.


Czasami jest tak, że dzieci mają pretensje do rodzica „codziennego”, że jest zbyt wymagający, bo rodzic „weekendowy”, chcąc nadrobić zaległości i wynagrodzić nieobecność w życiu dziecka na co dzień, rozpieszcza.


Tak się może zdarzyć. W tygodniu jest codzienność, są obowiązki, trzeba odrabiać lekcje, sprzątać, pomagać mamie w zakupach, a czas spędzany z tatą w weekend to często komputer, kino, spacery, czyli atrakcje i zabawa. Najlepiej by było jednak jakoś rozsądnie to dzielić i łączyć. O ile jest to możliwe, warto ustalić z „rodzicem weekendowym”, na co oboje się zgadzamy, co pomimo weekendu powinno dziecko zrobić w związku z nauką w szkole, może tata mógłby pomóc w lekcjach?

Warto, aby rodzice wspólnie ustalili, czy kupno dzieciom laptopa czy innej kosztownej rzeczy przez „weekendowego rodzica” jest teraz najwłaściwsze, a jeśli tak, to przekazać dziecku jasną informację, że zakup to decyzja obojga rodziców, nawet jeśli finansowany jest tylko przez jednego z nich. Dobrze by też było, by rodzic na co dzień nieobecny w rodzinie uczestniczył w ważnych dla dziecka wydarzeniach, by wykazywał zainteresowanie jego codziennością – dzwonił do dzieci, miał kontakt z nauczycielami w szkole, zawiózł w tygodniu na zajęcia, odebrał od kolegi itd.


Wiadomo, że kosztów rozstania nie da się uniknąć – co robić, żeby one były dla dzieci jak najmniejsze?


Utrzymywać bliską więź, dzięki czemu dziecko będzie czuło się bezpiecznie i będzie mogło – bez obawy o to, że zostanie skarcone – wyrażać swoje emocje i niepokoje, powiedzieć nawet rodzicowi, że jest mu źle, smutno, że nie podoba mu się cała ta sytuacją, że tęskni itd. Pamiętajmy, że dziecko potrzebuje miłości, miłości i jeszcze raz miłości, ale także cierpliwości, wyznaczania granic, które sprawią, że poczuje się bezpiecznie.

Beata Kalinowska – psycholog, terapeuta, coach, specjalizuje się w coachingu dotyczącym zmiany kariery zawodowej, balansu w życiu zawodowym i prywatnym.

Autor: Renata Mazurowska

Komentarze